– Jak trafisz szóstkę w lotto, od razu robię lifting, botoks i powiększenie biustu. Co ty na to?
– A gdybym za tę kasę zrobił chip-tuning naszego starego Matiza?
– Zwariowałeś? Po co pakować pieniądze w rupiecia, skoro można kupić nówkę z salonu!
– Super, że myślimy tak samo.
-
-
Największe banki świata organizują mistrzostwa włamywania do sejfów.
Zasady proste: drużyna ma minutę na otwarcie sejfu przy zgaszonym świetle. Po minucie światło się zapala – to porażka. Startują Niemcy – mija minuta, światło błyśnie, klapa.
Potem Francuzi, Włosi, Szwedzi… wszystkim zapala się lampka po minucie.
Wchodzą Polacy. Mija minuta – prowadzący naciska przycisk… i nic, ciemno. Słychać szept w ciemności:
-Rysiek, mamy już walizkę kasy- na co ci jeszcze ta żarówka? -
Dwóch małych chłopaków stoi pod kościołem, właśnie wychodzą nowożeńcy.
– Patrz, teraz będzie show! – szepcze jeden.
Podbiega do pana młodego i wrzeszczy:
– Tato! Tato! -
-
Dzwoni facet do drzwi. Kobieta otwiera, a on trzyma trumnę.
– To chyba pomyłka – mówi kobieta.
– Nie, proszę pani – odpowiada dostawca. – Męża zwracamy. -
Uwielbiam Halloween
— to jedyny dzień w roku, kiedy mogę wyjść z teściową na spacer i nikt nie ucieka z krzykiem.
-
Jasiu zwierza się koledze:
– Stary, ja to mam pecha. Pół roku odkładałem pieniądze, żeby zrobić sobie małą niespodziankę.
– I co, udało się?
– No niby tak… zamówiłem panią do towarzystwa, a w drzwiach stanęła… nasza polonistka. -
Dwa szczury siedzą w kącie kina i chrupią taśmę filmową.
– Całkiem niezłe kino – mówi pierwszy.
– Zgadza się – przytakuje drugi. – Ale wersja papierowa była lepsza! -
Na ławce w parku siedzi młody chłopak i wcina cukierek za cukierkiem.
Starszy pan obok mówi:
– Młodzieńcze, jak będziesz jadł tyle słodyczy, to szybko stracisz zęby.
Chłopak patrzy na niego i odpowiada:
– A mój dziadek miał 110 lat i wszystkie zęby!
– Naprawdę? Jadł tyle cukierków co ty?
– Nie, po prostu nie wtrącał się w cudze sprawy. -
Blondynka wraca od okulisty.
Koleżanka pyta:
– No i jak tam, co wyszło?
– Lekarz mówi, że z oczami wszystko w porządku… tylko muszę się w końcu nauczyć liter! -
Spotyka się dwóch psychologów.
– Wiesz, to ciekawe zjawisko – mówi pierwszy. – Jak w bibliotece krzykniesz „Aaaaa!”, wszyscy patrzą na ciebie z oburzeniem.
– A spróbuj zrobić to samo w samolocie – odpowiada drugi. – Zobaczysz, ilu ludzi natychmiast krzyknie razem z tobą! -
Żona odwiedza męża w więzieniu i po spotkaniu idzie do naczelnika:
– Panie naczelniku, mój mąż jest wykończony! Może by mu pan dał coś lżejszego do roboty?
– Ależ proszę pani, on ma najspokojniejszą posadę w całym zakładzie – siedzi w bibliotece i tylko karty wydaje!
– No właśnie! A w nocy jeszcze kopie jakiś tunel! -
Przychodzi uczeń do biblioteki i mówi:
– Poproszę książkę „Anakonda”.
Bibliotekarka unosi brwi:
– Z działu przyrodniczego?
– Nie, nie… to lektura z polskiego.
– Może chodzi ci o „Antygonę” Sofoklesa?
– O właśnie! Wiedziałem, że coś na „A” i coś się tam dusiło! -
Wraca spóźniony i pijany Marian do domu.
Potyka się o próg, wali głową w lustro, zrzuca kwiaty z parapetu, robi niezły hałas.
W jednej chwili wpada Helena z dziećmi, a Marian, chwiejąc się i z szerokim uśmiechem, mówi:
– No proszę, wiedziałem, że beze mnie nie zaśniecie! -
Stary, rozstałem się z Zośką.
– Co ty mówisz? Dlaczego?
– Wyobraź sobie, że miała do mnie pretensje, bo u ciebie na parapetówie coś z nią było, a potem poszedłem spać do innego pokoju.
– No i z tego powodu koniec? Weź jej kup kwiatka, pogadajcie, wszystko się ułoży.
– Eee… problem w tym, że mnie w ogóle nie było na twojej parapetówie!