Ostatnie treści

  • Facet starał się na kolei o pracę dróżnika.

    Jego przyszły szef postanowił przeprowadzić mały test.
    – Co by pan zrobił, gdyby się pan zorientował, że dwa pociągi jadą po jednym torze w swoim kierunku? – zapytał.
    – Przekierowałbym jeden z nich na inny tor.
    – Co jeśli nastawnia by się zepsuła?
    – Zadzwoniłbym do najbliższej stacji żeby powiadomili prowadzących pociągi.
    – Co jeśli telefon byłby zepsuty ?
    – Wtedy pobiegłbym po wujka Leona.
    Pytający trochę się zdziwił, ale zapytał:
    – A w czym pomógłby wujek Leon?
    – W niczym, ale jeszcze nigdy nie widział zderzenia pociągów.

  • Project Manager usiadł w samolocie obok małej dziewczynki.

    Manager zagadał do dziewczynki czy ma ochotę trochę z nim porozmawiać. Dziewczynka zamknęła spokojnie książkę którą czytała i powiedziała:
    – Ok. Bardzo chętnie. Więc o czym będziemy rozmawiać?
    Manager na to:
    – Może o logistyce?
    – OK – odpowiedziała – to bardzo interesujący temat. Mam jednak pytanie: Jak to się dzieje że koń, krowa i jeleń jedzą to samo, czyli trawę. Jeleń wydala małe suche kuleczki, krowa duże, płaskie, rzadkie placki, a koń wysuszone klumpy. Może potrafi mi Pan wytłumaczyć co jest tego przyczyną?
    – Nie mam pojęcia – odpowiedział manager po chwili zastanowienia.
    Na to dziewczynka:
    – Czy czuje się Pan zatem naprawdę wystarczająco kompetentny by rozmawiać o logistyce skoro temat zwykłego g*wna przekracza pańskie możliwości?

  • Postanowiłem pójść na krótki urlop.

    Uzmysłowiłem sobie jednak, że przecież wszystko już wykorzystałem. Ba! Chyba nawet zalegam szefowi dzień (lub dwa?). Pomyślałem, że najszybciej zmiękczę bosowe serce, gdy zrobię coś tak głupiego, że ten zacznie się nade mną litować! No, bo przecież przemęczony jestem, przepracowany i… zaczyna mi odbijać.
    Samo życie…
    Następnego dnia przyszedłem trochę wcześniej do pracy. Rozejrzałem się dookoła i… Mam! Odbiłem się od podłogi i poszybowałem w kierunku żyrandola, złapałem go mocno i wiszę! Wchodzi kolega zza biurka obok i rozdziawia gębę patrząc na mnie (drewniany wzrok ma koleś, czy co?).
    – Ciiiii – szepczę konspiracyjnie. – Udaję psychola, bo chcę kilka dni wolnego. Gram żarówę, rozumiesz?
    Kilka sekund później wchodzi szef. Już od progu huczy basem, co ja tam robię u góry.
    – Ja jestem żarówka! – wypiszczałem.
    – No co ty? Pogrzało cię! Weź lepiej kilka dni wolnego, niech Ci główka odpocznie!
    Wdzięcznie sfrunąłem na podłogę i zaczynam się pakować. Kątem oka widzę, że kolega też zaczyna się pakować! Szef zainteresowany pyta go:
    – A pan dokąd?
    Kolega odpowiada:
    – No do domu… Przecież po ciemku nie będę pracował.

  • Leci sobie duży pasażerski samolot.

    Spokojnie, bez ciśnień, pogoda ładna. Nagle podlatuje do niego wojskowy F16, którego pilotowi straszliwie się nudzi i zaczyna wk**wiać pilota dużej maszyny. Przelatuje nad nim, pod nim, jakieś beczki, korkociągi w niebezpiecznej odległości itp. Przy czym cały czas szydzi z pilota samolotu pasażerskiego:
    – Czym ty latasz? Stodołą? Patrz na to gościu. Zrobisz tak? Nie zrobisz! Mam lepszy samolot i nie ma czegoś takiego co potrafisz ty i Twoja maszyna, czego ja bym nie zrobił milion razy lepiej!
    Koleś w pasażerce coraz bardziej wnerwiony, po którejś tam sugestii by się żołnierzyk odstosunkował, w końcu proponuje:
    – OK, DeltaTangoCharlieCośTam. Teraz wykonam jeden myk, ale jak go nie powtórzysz – na dole stawiasz kolację, panienki, a na kadłubie swojego „odkurzacza” piszesz: JESTEM ZŁOMEM. Umowa?
    – Dawaj, misiu! Nie ma takiej opcji, żebyś wygrał, więc to Ty napiszesz ten tekst na swoim kadłubie, a wódeczka, panienki itp. na Twój koszt!
    – Uwaga, zaczynam, tylko się nieco odsuń.
    Pilot F16 czeka. Mija pół minuty, pułap ten sam, prędkość ta sama, nic się nie zmienia. Mija minuta, dalej nic. W końcu pilot pasażerskiego odzywa się w słuchawce:
    – Dobra, skończyłem.
    – A co to, k**wa, miało niby być?!
    – Byłem się odlać.

  • Inżynier umarł i poszedł do piekła.

    Szybko zaczął mu przeszkadzać niski poziom życia w piekle i zaczął projektować oraz budować usprawnienia. Po jakimś czasie mieli klimatyzację, spłukiwane toalety i ruchome schody a inżynier stał się bardzo popularnym facetem.
    Pewnego dnia Bóg dzwoni do Szatana i pyta drwiąco:
    – No i jak tam u was na dole?
    – Zajebiście, mamy klimę, spłukiwane kibelki, ruchome schody i nikt nie wie, z czym inżynier jeszcze wyskoczy – odparł Szatan
    – Co?!? Macie inżyniera?!? To pomyłka, nigdy nie powinien trafić na dół, wyślijcie go do nas.
    – Zapomnij. Podoba mi się inżynier w załodze. Zatrzymuję go.
    – Wysyłaj go na górę albo cię pozwę!
    Szatan zaśmiał się szyderczo:
    – Taa, jasne. A skąd ty weźmiesz prawników?

Śmiech w Biurze: Kawały o pracy, Które Rozświetlą Twój Dzień

W dzisiejszym wirze kawowych rytuałów i spotkań przy biurkach, czasem zapominamy, jak potężne jest dobre poczucie humoru. W dzisiejszym artykule zanurzymy się w świecie kawałów o pracy, te kawały o pracy nie tylko rozbawią cię do łez, ale także sprawią, że spojrzysz na swoje zawodowe wyzwania z nowej perspektywy.

Moc Uśmiechu: Jak żarty o pracy Wpływają na Atmosferę Pracy

Pierwszy przystanek – moc uśmiechu! Dowcip o pracy to jak magiczny eliksir, dodający energii i sprawiający, że współpraca staje się przyjemnością. Wyobraź sobie, że pracujesz jako astronauta na księżycu, gdzie nawet najbardziej szare dni nabierają kolorów dzięki uśmiechowi.

Dowcipy o pracy w biurze : Humor jako Narzędzie Łagodzenia Stresu

Czas na dowcipy o pracy prosto z biura! Suchary o pracy programisty, który próbuje zrozumieć język kota, czy kierownikach projektu zagubionych w gąszczu własnych notatek. Żarty biurowe jako sposób na radzenie sobie z terminami i zadaniowym stresem.

Własne dowcipy o pracy: Tworzenie Kawałów z Własnej Branży

Jak śmieszne mogą być anegdoty związane z własną branżą? Tworzenie kawałów z życia zawodowego, a może nawet zabawa stereotypami. Bo śmiech to najlepsza terapia, a kawały o pracy związane z własną pracą to jak znalezienie skarbu na skomplikowanej mapie.

Kiedy Żarty o Pracy Przekraczają Granice: Ostrożność przy Używaniu Humoru w Pracy

Jasne, kawały o pracy to potężne narzędzie, ale trzeba pamiętać o granicach. Zanim opowiesz kontrowersyjny dowcip o pracy, zastanów się dwa razy. Zachowaj ostrożność przy używaniu humoru, bo nie chcemy, aby śmiech zamienił się w kłopoty.

Kawały o Pracy jako Narzędzie Zespołowe: Budowanie Więzi Poprzez Śmiech

Żarty o pracy jako klej społecznościowy! Wspólne śmiechy budują więzi między ludźmi. Nawet najtrudniejsze zadanie staje się lżejsze, gdy wykonuje się je w dobrym towarzystwie. Dowcipy o pracy to nie tylko zabawa, to także budowanie zespołowej harmonii.

Kiedy Żarty o pracy Stają się Komedią: Nietypowe Sytuacje Zawodowe

A teraz moment, gdy dowcip o pracy staje się jak najlepszym stand-up-em! Opowieści o przypadkowych mailach wysłanych do całej firmy czy niezrozumiałych zleceniach od klientów – to perły komedii zawodowej.

Śmiech jako Terapia Przeciwwstrząsowa: Jak Kawały o Pracy Pomagają w Radzeniu Sobie z Trudnościami Zawodowymi

Kawały o pracy jako terapia przeciwwstrząsowa! Nawet największe wyzwania można pokonać z uśmiechem na twarzy. Dowcip o pracy to najlepsze lekarstwo na trudności zawodowe.

Szefowie na Śmietniku Dowcipów: Kawały o Prezesach, Które Rozśmieszą Całą Firmę

W międzygalaktycznej przestrzeni biurowego humoru istnieje osobne miejsce dla kategorii, która rozśmiesza zarówno stażystów, jak i doświadczonych pracowników – kawały o prezesach. To prawdziwie kosmiczne doświadczenie, gdy możemy bez skrępowania wymieniać żarty na temat głównej postaci w firmowym dramacie. Czy ktoś słyszał o tym, jak nasz prezes spróbował zrobić selfie z drukarką, myśląc, że to nowoczesne narzędzie komunikacji z zespołem? Te kawały o prezesach, które sprawiają, że nawet najpoważniejsza rozmowa staje się lekka jak piórko. Śmiech to jak kawa – bez niego ciężko nam się poruszać w korporacyjnej rzeczywistości

Bilanse i Księgi, ale bez Ściskania Mózgu: Dowcipy o Księgowej

W świecie liczby, bilansów i tajemniczych zapisów księgowych istnieje pewien zakątek, gdzie matematyczne równania przestają być jedynym językiem.To oczywiście dowcip o księgowej, który dodaje nutkę humoru do zazwyczaj poważnych rozważań finansowych. Kiedyś jeden z naszych pracowników stwierdził, że księgowa to taka osoba, która potrafi zinterpretować sny w formie bilansu. To jedno z tych dowcipów o księgowej, które sprawiają, że nawet najbardziej skomplikowane zapisy stają się łatwiejsze do zrozumienia. Bo czyż życie zawodowe nie byłoby nudne bez tych barwnych anegdot i uśmiechu, który wprowadza do świata zawiłych rachunków? Dowcipy o księgowej to jak odrobina cukru w kawie – sprawia, że nawet najbardziej złożone równania stają się łatwiejsze do przyswajania.

Wpływ Pozytywnego Podejścia i Humoru na Codzienne Życie Zawodowe

Życie to nie tylko ciężka praca, ale także kawał dobrego humoru. Przekształćmy więc nasze biura w scenę najlepszego stand-upu, a każdy dzień będzie jak święto śmiechu! Żarty o pracy to nie tylko dodatek do pracy – to klucz do udanej i pełnej energii codzienności zawodowej.