Głośno było o przypadku pewnej młodej kobiety, która znajdowała się w głębokiej śpiączce od ponad dziesięciu lat. Zespół medyczny zdecydował się na terapię utworami pewnych sióstr od kolęd. Pacjentka niespodziewanie odzyskała przytomność, jednym zdecydowanym ruchem wyłączyła odtwarzacz i momentalnie zapadła z powrotem w stan śpiączki.
-
-
Stirlitz, przechadzając się brzegiem malowniczego jeziora, dostrzegł grupę mężczyzn z wędkami w dłoniach.
– Wędkarze – pomyślał analitycznie Stirlitz.
– Pułkownik Isajew – pomyśleli zgodnie wędkarze. -
Stirlitz przedzierał się nocą przez gęsty las. Nagle na gałęzi jednego z drzew dostrzegł parę lśniących oczu.
– Sowa – pomyślał Stirlitz.
– Sam jesteś sowa – pomyślał Bormann. -
Dom Stirlitza został szczelnym kordonem otoczony przez agentów Gestapo.
Otwieraj! – wrzasnął Mueller, głośno waląc w drzwi.
– Stirlitza nie ma w domu! – odkrzyknął ze środka Stirlitz. W ten oto genialny sposób pułkownik Isajew już po raz piąty wyprowadził Gestapo w pole. -
Stirlitz niespiesznym krokiem podszedł do drzwi lokalu kontaktowego.
Wybił umówiony sygnał, pukając dokładnie 127 razy. Nikt nie zareagował. Po krótkim zastanowieniu wyszedł przed budynek i skierował wzrok na okno. Tak, przeczucie go nie myliło. Na parapecie stały rzędem 63 żelazka – ewidentny znak, że wpadli.
-
Mąż wraca po pracy do mieszkania i zauważa leżący na stole wib*ator.
Cały czerwony ze złości krzyczy do żony:
– Możesz mi łaskawie wyjaśnić, co to tutaj robi?!
Żona rzuca mu tylko krótkie spojrzenie i ucina:
– Nie Twój interes! -
Facet odzyskuje przytomność po kilkutygodniowym ciągu alkoholowym.
Wygląda fatalnie – opuchnięty, siny i mocno zarośnięty. Resztką sił dociera do łazienki, staje przed lustrem i wpatruje się w swoje odbicie, desperacko próbując sobie przypomnieć, kim jest. Nagle z kuchni dobiega wołanie żony:
– Mietek! Idziesz w końcu na śniadanie?
Facet uderza się ręką w czoło i wykrzykuje z ulgą:
– No tak, Mietek! -
Zaczepia jeden facet drugiego na ulicy:
– Przepraszam, czy ja już pana gdzieś wcześniej nie widziałem?
– To bardzo prawdopodobne, ja tam bywam dość regularnie. -
Tato, co to za owoce?
– To są czarne jagody, synku.
– Ale dlaczego one są czerwone?
– Bo są jeszcze zielone. -
W małej miejscowości proboszcz zagaduje jedną z parafianek:
– Doszły mnie słuchy, moja córko, że wczoraj wieczorem w waszym domu padały straszliwe przekleństwa. Tak nie godzi się postępować! To gorszy dzieci i daje fatalne świadectwo sąsiadom.
– Bardzo księdza proboszcza przepraszam – odpowiada skruszona kobieta. – Ale sprawa wyglądała tak, że właśnie szykowaliśmy się do wyjścia na mszę i mój mąż za nic nie mógł znaleźć swojej książeczki do nabożeństwa! -
Sherlock Holmes i doktor Watson wybrali się na wspólny biwak w samym sercu lasu.
Po długim wieczorze spędzonym przy ognisku ułożyli się do snu. W środku nocy Holmes nagle budzi przyjaciela:
– Watsonie, czy ty śpisz?
– Nie, Sherlocku…
– Spójrz w górę i powiedz mi, co widzisz? Watson przeciera oczy, spogląda w niebo i odpowiada:
– Widzę miliony gwiazd, mój drogi Holmesie.
– I do jakich wniosków cię to skłania, Watsonie?
– Doktor ożywił się nieco i zaczął swój wywód: – To zależy od perspektywy. Z astronomicznego punktu widzenia mówi mi to, że istnieją miliony galaktyk i miliardy planet. Z punktu widzenia astrologii widzę, że Saturn jest w znaku Lwa. Pod kątem meteorologii wnioskuję, że jutro będziemy mieli piękną pogodę. Z kolei z perspektywy futurystycznej sądzę, że kiedyś ludzkość poleci do gwiazd… A tobie co to mówi, Sherlocku?
– Holmes milczał przez chwilę, po czym odparł ze spokojem: – Mnie to mówi, Watsonie, że ktoś nam ukradł namiot! -
Grupa amerykańskich badaczy odnalazła w Egipcie nieznaną dotąd piramidę, a w niej zmumifikowane ciało władcy.
Przez fatalny stan szczątków naukowcy nie byli w stanie zidentyfikować znaleziska, więc poprosili o wsparcie specjalistów ze Związku Radzieckiego. Dzień później na miejsce dotarli Sasza i Wania z Moskwy. Zażądali jedynie dwóch godzin sam na sam z mumią. Po upływie tego czasu agenci wywiadu wychodzą do dziennikarzy i ogłaszają:
– Ramzes XVIII!
Zdumieni Amerykanie dopytują:
– Ale jakim sposobem tak szybko to ustaliliście? – Normalnie.
– Do wszystkiego się przyznał! -
Samiec wieloryba krąży wokół swojej partnerki i marudzi:
– Masz pojęcie, ile się dzieje? Dziesiątki fundacji, setki działaczy, tysiące uczonych i polityków, a do tego wielkie tłumy na ulicach i rządy całych państw – wszyscy stają na rzęsach, żebyśmy nie wyginęli, a ty mi tu wyskakujesz z bólem głowy…
-
Dwóch ludzi pierwotnych dyskutuje przed wejściem do swojej groty
– Spożywamy wyłącznie żywność ekologiczną, pijemy wodę prosto ze źródła i oddychamy najczystszym powietrzem na świecie – wylicza pierwszy.
– Więc jakim cudem, do ciężkiej cholery, średnia długość naszego życia to ledwie trzydzieści lat? – pyta z niedowierzaniem drugi. -
Mroźny, zimowy dzień.
Szykowna kobieta przechadza się w lśniącym futrze, gdy nagle drogę zastępują jej aktywiści z Greenpeace.
– Jak może pani z dumą nosić skórę zdartą z niewinnych norek?
– Spokojnie, to nie zwierzęta, to zwykłe poliestry
– A czy zdaje sobie pani sprawę, ile poliestrów zginęło w męczarniach, żeby pani mogła się tak ubrać?!