Jeden zagaduje drugiego:
– Cześć stary, co tam u ciebie słychać? Jak leci
– A, wiesz, zdawałem ostatnio egzaminy na studia – odpowiada drugi, wyraźnie przybity.
– No i jak ci poszło? Przyjęli cię?
– No coś ty! Pączka?!
-
-
Stirlitz zauważył grupę wyrostków, którzy dla zabawy pompowali kota benzyną.
Zwierzę w końcu wyrwało się oprawcom, przebiegło pędem kilkanaście metrów i nagle padło bez ruchu.
– Widocznie paliwo się skończyło – pomyślał beznamiętnie Stirlitz. -
Na spotkaniu we dwoje:
– Jestem przeciwnikiem teorii, że rola kobiet ogranicza się do stania przy garach i prania. Wierzę w pełne równouprawnienie i to, że mężczyźni mogą bez skrępowania przejąć domowe prace.
– To imponujące podejście, mam identyczne zdanie na ten temat.
– Rewelacyjnie, w takim razie oto paragon, płacisz ty. -
-
-
Czy mogłabym w czymś Pani dopomóc?
-Dziękuję, poradzę sobie. Ten bagaż wcale nie waży tak dużo.
-Nie to miałam na myśli. Jestem lekarzem medycyny estetycznej. -
-
Pokojówka Maria ubiega się u swojej pracodawczyni o wyższe wynagrodzenie.
– Dobrze Mario, jakie masz argumenty, by dostać tę podwyżkę?
– Señora, mam ku temu trzy powody. Po pierwsze, radzę sobie z żelazkiem znacznie lepiej niż Pani.
– Doprawdy? A kto tak twierdzi?
– Pani mąż, Señora.
– Ach tak…
– Po drugie, moje potrawy smakują lepiej niż Pani dania.
– Co za bzdury! Kto niby tak uważa?
– Pani mąż, Señora.
– Rozumiem…
– A po trzecie, sprawdzam się w łóżku o wiele lepiej niż Pani! Właścicielka domu wpada w furię.
– Czy to mój mąż śmiał tak powiedzieć?!
– Nie Señora, to słowa ogrodnika.
– Dobrze, to jaką kwotę sobie życzysz? -
Ojej, chyba ci się trochę przybrało na wadze…
– To tylko ta sukienka dodaje mi kilogramów… – Co ty powiesz, na twarzy też?!
-
Dzwoni kumpel do kumpla (nieźle zadowolony)
Mareczku! Dawaj do mnie, fajne foki na kwadracie.
– Ładne?
– Popijemy, będą okej… -
Na świeżo otwartym placu budowy kierownik przemawia do swoich robotników:
– Słuchajcie panowie, macie pracować rzetelnie, trzymać się projektu i nie marnować materiałów. Dajcie z siebie wszystko, bo stawiacie to dla własnego użytku.
– A co konkretnie tu powstaje, szefie?
– Izba Wytrzeźwień. -
Trzech gości dyskutuje o tym, do jakich miast można by porównać narządy ich żon.
Pierwszy stwierdza, że u jego małżonki jest jak w Paryżu – bo wszystko jest tam tak luksusowe i pełne magii. Drugi twierdzi, że u jego kobiety jest jak w Londynie – wiecznie wilgotno i tak jakoś mgliście. W końcu trzeci wypala, że u jego żony jest zupełnie jak w… Bydgoszczy!
– Dlaczego akurat tam?
A on odpowiada: – Bo to dziura… zwyczajna dziura. -
Szkolne mikołajki.
Wylosowałem dziewczynę z klasy, więc żeby uniknąć wpadki, po prostu spytałem ją o wymarzony prezent. Zamiast jasnej wskazówki, rzuciła tylko:
-Chcę sprawdzić, czy masz dobry gust, sam coś wybierz.
No to kupiłem jej kalendarz ze zdjęciami nagich kobiet. -
Na tarasie odpoczywają w bujanych fotelach starsi małżonkowie.
Nagle babcia wymierza dziadkowi tak mocny cios, że ten wylatuje z tarasu prosto w zarośla. Oszołomiony dziadek, wygrzebując się z krzaków, pyta:
– Za co to było?!
– Za to, że twój ptaszek jest taki marny!
Dziadek z trudem wrócił na górę, opadł na swój fotel i po krótkiej pauzie: bęc! – zdzielił babcię w potylicę. Tym razem to ona wylądowała w ogrodzie.
– Za co mnie bijesz?! – krzyczy babcia.
– Za to, że masz porównanie i wiesz, że bywają większe. -
Pacjent dopytuje o koszty przed zabiegiem:
– Jaka jest cena za uśpienie do operacji? – zagaduje.
– To będzie kosztować 1200 złotych – informuje anestezjolog.
– Tyle pieniędzy tylko za to, żeby stracić przytomność? Nie uważa pan, że to lekka przesada?
– Skądże. Utratę przytomności ma pan w prezencie. Płaci pan za to, żebyśmy pana później obudzili…