Szykowna kobieta przechadza się w lśniącym futrze, gdy nagle drogę zastępują jej aktywiści z Greenpeace.
– Jak może pani z dumą nosić skórę zdartą z niewinnych norek?
– Spokojnie, to nie zwierzęta, to zwykłe poliestry
– A czy zdaje sobie pani sprawę, ile poliestrów zginęło w męczarniach, żeby pani mogła się tak ubrać?!
-
-
-
Autobus miejski. Nastolatek do kaszlącej starszej pani:
– Na zdrowie, babciu! – Przecież ja zakaszlałam, a nie kichnęłam, młody człowieku… – odpowiada zdziwiona staruszka. – Dla mnie to babcia mogła się nawet c**jem zadławić! Dla harcerza najważniejsza jest kultura osobista!
-
Pani Fąfarowa zwierza się koleżance:
– Słuchaj, mój mąż był wczoraj u lekarza i ten zalecił mu, żeby palił maksymalnie pięć papierosów dziennie.
– I jak mu idzie? Pali teraz wyraźnie mniej niż wcześniej?
– Ależ skąd! Przecież on wcześniej w ogóle nie palił! -
Spotykają się dwa pączki na wystawie w cukierni.
Jeden zagaduje drugiego:
– Cześć stary, co tam u ciebie słychać? Jak leci
– A, wiesz, zdawałem ostatnio egzaminy na studia – odpowiada drugi, wyraźnie przybity.
– No i jak ci poszło? Przyjęli cię?
– No coś ty! Pączka?! -
Stirlitz zauważył grupę wyrostków, którzy dla zabawy pompowali kota benzyną.
Zwierzę w końcu wyrwało się oprawcom, przebiegło pędem kilkanaście metrów i nagle padło bez ruchu.
– Widocznie paliwo się skończyło – pomyślał beznamiętnie Stirlitz. -
Na spotkaniu we dwoje:
– Jestem przeciwnikiem teorii, że rola kobiet ogranicza się do stania przy garach i prania. Wierzę w pełne równouprawnienie i to, że mężczyźni mogą bez skrępowania przejąć domowe prace.
– To imponujące podejście, mam identyczne zdanie na ten temat.
– Rewelacyjnie, w takim razie oto paragon, płacisz ty. -
-
-
Czy mogłabym w czymś Pani dopomóc?
-Dziękuję, poradzę sobie. Ten bagaż wcale nie waży tak dużo.
-Nie to miałam na myśli. Jestem lekarzem medycyny estetycznej. -
-
Pokojówka Maria ubiega się u swojej pracodawczyni o wyższe wynagrodzenie.
– Dobrze Mario, jakie masz argumenty, by dostać tę podwyżkę?
– Señora, mam ku temu trzy powody. Po pierwsze, radzę sobie z żelazkiem znacznie lepiej niż Pani.
– Doprawdy? A kto tak twierdzi?
– Pani mąż, Señora.
– Ach tak…
– Po drugie, moje potrawy smakują lepiej niż Pani dania.
– Co za bzdury! Kto niby tak uważa?
– Pani mąż, Señora.
– Rozumiem…
– A po trzecie, sprawdzam się w łóżku o wiele lepiej niż Pani! Właścicielka domu wpada w furię.
– Czy to mój mąż śmiał tak powiedzieć?!
– Nie Señora, to słowa ogrodnika.
– Dobrze, to jaką kwotę sobie życzysz? -
Ojej, chyba ci się trochę przybrało na wadze…
– To tylko ta sukienka dodaje mi kilogramów… – Co ty powiesz, na twarzy też?!
-
Dzwoni kumpel do kumpla (nieźle zadowolony)
Mareczku! Dawaj do mnie, fajne foki na kwadracie.
– Ładne?
– Popijemy, będą okej… -
Na świeżo otwartym placu budowy kierownik przemawia do swoich robotników:
– Słuchajcie panowie, macie pracować rzetelnie, trzymać się projektu i nie marnować materiałów. Dajcie z siebie wszystko, bo stawiacie to dla własnego użytku.
– A co konkretnie tu powstaje, szefie?
– Izba Wytrzeźwień.