Ostatnie treści

  • Lata siedemdziesiąte.

    Przychodzi facet do sklepu mięsnego. Patrzy, a tam kiełbasa i kaszanka! Pyta sprzedawczynię:
    – Na ile ta kiełbasa?
    – Na całe osiedle!
    – Przepraszam, po ile?
    – Po dwa plasterki!
    – Eee, się z panią nie dogadam. To ja poproszę kaszankę.
    – A krew pan oddał?!

  • Czasy PRL. Przychodzi facet do sklepu z obrazami w potarganym ubraniu i mówi:

    – Poproszę dziesięć portretów Stalina i Lenina.
    Kupił obrazy i poszedł.
    Przychodzi za godzinę w garniturze i mówi.
    – Poproszę pięćdziesiąt portretów Stalina i Lenina.
    Przyjeżdża za godzinę samochodem i w garniturze i w czarnych okularach i mówi.
    – Poproszę sto portretów Stalina i Lenina.
    A sprzedawca się go pyta:
    – Co pan robi z tymi obrazami?
    Gostek mówi.
    – Otworzyłem strzelnice za miastem.

  • Do urzędu przychodzi gość.

    Jest rok 1989, niedługo po upadku komuny:
    – Dzień dobry, chce zmienić nazwisko.
    – A jak się pan nazywa?
    – Bezjajcow. To takie staromodne, chciałbym nazywać się jakoś po amerykańsku.
    – Dobrze. Niech pan przyjdzie za tydzień po dowód.
    Po tygodniu gość przychodzi, odbiera dowód i czyta nazwisko: Yonderbrack…

  • Lata osiemdziesiąte, PRL.

    Przychodzi facet do sklepu z samochodami i pyta czy może kupić Skodę 105.
    – Tak, proszę bardzo, czerwona, proszę wpłacić pieniądze, odbiór za dziesięć lat.
    – No dobrze, – mówi szczęśliwi klient – ale za dziesięć lat rano czy popołudniu?
    – Panie! Coś pan, będzie pan czekał dziesięć lat i nie jest panu obojętne czy rano czy popołudniu?
    – Nie, dla mnie to ważne. Więc kiedy mogę odebrać tą Skodę, rano czy popołudniu?
    – A dlaczego jest to dla pana takie ważne?
    – Bo rano będą mi zakładać telefon.

  • Do Polskiej Rzeczypospolitej Ludowej przyjechał raz Niemiec z NRD.

    Chciał zapolować na jakiegoś grubego zwierza. Udał się więc do koła łowieckiego, aby dostać pozwolenie na odstrzał.
    – Chciałbym zapolować na żubra. – powiedział
    – Ale żubry są u nas pod ochroną.
    – To może jakaś sarna albo łoś?
    – No niestety, okres ochronny się zaczął
    – Może chociaż jakaś kaczka, czy coś?
    – Tego też nie możemy panu załatwić. Ale możemy panu dać zezwolenie na odstrzał jednego Rumuna.
    – Ale jak to? To przecież będzie zabójstwo!
    – Niech się pan nie martwi, tu jest zezwolenie na odstrzał jednego Rumuna.
    Facet lekko zdziwiony, ale co tam. Nie po to jechał tyle kilometrów, żeby wrócić z pustymi rękami. Niech będzie Rumun. Udał się do miasta. Jedzie ulicą, patrzy, a tam jakiś Rumun grzebie w śmietniku. Długo się nie zastanawiając wyciągnął giwerę, jeden celny strzał i Rumun padł jak długi. Nagle zewsząd wypadają policjanci, rzucają Niemca o glebę.
    – Jesteś aresztowany!
    – Ale jak to? Przecież miałem zgodę na odstrzał jednego Rumuna. Tu są dokumenty
    – No tak, pozwolenie na odstrzał było, ale nie przy paśniku!

  • Czasy PRL.

    Przychodzi facet do sklepu z obrazami w potarganym ubraniu i mówi:
    – Poproszę dziesięć portretów Stalina i Lenina.
    Kupił obrazy i poszedł.
    Przychodzi za godzinę w garniturze i mówi.
    – Poproszę pięćdziesiąt portretów Stalina i Lenina.
    Przyjeżdża za godzinę samochodem i w garniturze i w czarnych okularach i mówi.
    – Poproszę sto portretów Stalina i Lenina.
    A sprzedawca się go pyta:
    – Co pan robi z tymi obrazami?
    Gostek mówi.
    – Otworzyłem strzelnice za miastem.

  • Od zawsze największym przyjacielem PRLu był ZSRR.

    Więc pewnego razu spotykają się Rusek i Amerykaniec. Obaj opowiadają jak im się wiedzie.
    – Ja mam trzy samochody: jeden do pracy, drugi dla żony, trzecim jeżdżę do przyjaciół – mówi Amerykanin.
    – A ja mam dwa samochody: jeden do pracy, a drugi dla żony.
    – A do przyjaciół?!
    – Do przyjaciół to my czołgiem.

Życie w dawnej Polsce było pełne kontrastów i sytuacji, które dzisiaj wydają się wręcz niewiarygodne. Ta kategoria to zbiór anegdot o szarej rzeczywistości lat siedemdziesiątych i osiemdziesiątych. Znajdziesz tutaj historie o kupowaniu „Malucha” na asygnatę, pomarańczach dostępnych tylko na święta oraz legendarnej walce o papier toaletowy.

To sentymentalna podróż do czasów propagandy sukcesu i specyficznych relacji obywatela z milicją. Kawały o PRL-u pozwalają spojrzeć na tamten system przez pryzmat satyry, która była wtedy najlepszą bronią przeciwko trudom dnia codziennego.

kawały o prlu

Co dają żarty o PRL-u współczesnemu czytelnikowi?

Humor z tamtej epoki to unikalny zapis historii i mentalności Polaków. Starszym pokoleniom pomaga on wspominać młodość z przymrużeniem oka, a młodszym pozwala zrozumieć, jak ich rodzice radzili sobie bez internetu i pełnych lodówek.

Te opowieści pokazują, jak satyra służyła do oswajania braków towarowych oraz politycznych nacisków. Lektura tych treści buduje most między pokoleniami dzięki wspólnemu śmiechowi z uniwersalnej ludzkiej zaradności.

Żarty o PRL-u uczą nas dystansu do władzy i pokazują, że Polak potrafi znaleźć wyjście z każdej, nawet najbardziej beznadziejnej sytuacji.

Kolejki, kartki i dowcipy o PRL-u w codziennym życiu

Trzonem tej kolekcji jest humor związany z miejscem pracy, sklepem mięsnym oraz legendarnymi zebraniami partyjnymi. Zobaczysz, jak obywatele wyśmiewali „bohaterów pracy socjalistycznej” oraz wieczne remonty i braki w zaopatrzeniu. Te anegdoty podkreślają spryt ludzi, którzy potrafili zrobić coś z niczego.

To hołd dla polskiej kreatywności w czasach, gdy szczytem luksusu był wyjazd na wczasy pracownicze do Bułgarii. Dowcipy o PRL-u w tej sekcji celnie punktują luki w systemie gospodarczym i komizm urzędowych procedur.

Kiedy najchętniej sięgamy po dowcipy o PRL-u?

Te historie idealnie pasują do rodzinnych zjazdów i spotkań przy imieninowym stole. Są często wykorzystywane przez pasjonatów historii, aby uatrakcyjnić opowieści o minionych dekadach. Również podczas tematycznych imprez w stylu retro taki humor staje się główną atrakcją wieczoru.