– Kochanie, wczoraj wieczorem byłeś jak ogier, jak huragan, jak nienasycony demon se**u, a dzisiaj? Dzisiaj nawet na mnie nie spojrzysz.
– To przez moje zaniki pamięci.
– Ach, biedaczku! Nie potrafisz dziś sobie przypomnieć jak to się robi?
– Nieeee… to właśnie wczoraj zapomniałem, że jesteś moją żoną.
-
-
-
Mąż zagaja żonę:
– Zapasy piwa wyschły! Skoczysz po nową dostawę?
– Na dworze jest szklanka, jeszcze zaliczę glebę!
-To weź w puszkach, żeby nic się nie rozbiło. -
Jeden celnik zagaduje kolegę po fachu:
– Masz słabość do śliwek?
– No jasne, a co się stało?
– To zbieraj się, czekają dwie Węgierki na rewizję osobistą. -
Nauczyciel z wyraźną niechęcią kładzie sprawdzian na ławce Jasia.
Zamiast tradycyjnej jedynki, na samej górze kartki widnieje nabazgrane wielkimi literami słowo: DEBIL. Chłopak przez chwilę wpatruje się w czerwony napis, po czym podnosi wzrok na pedagoga i mówi z rozbrajającą szczerością:
– Panie profesorze, ale z pana zapominalski! Prosiłem o wystawienie oceny, a pan się po prostu podpisał. -
Czy sypiałeś ze swoją kobietą przed waszym ślubem?
– Nie, a ty?
– Ja owszem, tylko nie miałem pojęcia, że to akurat ty zostaniesz jej mężem. -
Na ekskluzywnym bankiecie los zetknął ze sobą lekarza oraz adwokata.
Ten pierwszy był już u skraju wyczerpania – każdy z gości, dowiedziawszy się o jego profesji, próbował przy kieliszku wina wyłudzić darmową diagnozę na swoje bolączki. Zauważył jednak, że prawnik stoi samotnie i nikt nie zawraca mu głowy paragrafami.
-Słuchaj – zagadnął lekarz, podchodząc do kolegi. – Jaki jest twój sekret? Jak ty to robisz, że nikt nie próbuje naciągnąć cię tutaj na bezpłatną konsultację prawną?
-To proste – odparł z uśmiechem adwokat. – Każdemu, kto zaczyna mnie o coś wypytywać na imprezie, wysyłam następnego dnia oficjalną fakturę za poradę.
Następnego ranka, pełen entuzjazmu, wypisał rachunki wszystkim wczorajszym rozmówcom i spakował je do kopert. Jednak gdy tylko otworzył drzwi, by wyjść na pocztę, zauważył coś w swojej skrzynce na listy. W środku czekało na niego wezwanie do zapłaty… od prawnika, z którym rozmawiał wczczoraj o rachunkach. -
-
Jasio wpada po lekcjach do domu:
– Mamo, na przyrodzie uczyliśmy się dzisiaj o krowach!
– To bardzo ciekawe, Jasiu.
– No i wymyśliłem, że nasza rodzina to takie stado. Ja jestem małym cielakiem, tak?
– No tak.
– A Ty jesteś krową?
– W pewnym sensie tak
– Czyli tata to ten wielki byk?
– Nie, synku. Tata to wół. Byk mieszka u sąsiadki piętro wyżej. -
Taksówkarz mówi do klienta:
– Wybaczy Pan ten smród po dezynfekcji auta…
Pasażer:
– Spokojnie, od paru dni i tak nie czuję żadnych zapachów ani smaków. -
Błażej siedzi przy piecu, pyka z papierosa i leniwie obserwuje żonę, która uwija się w kuchni.
– Wiesz co, Aniu – zaczyna nagle – urodziłaś mi już syna, dałaś mi córkę… Tak sobie dumam, że mogłabyś postarać się o trzecie dziecko. Tak dla urozmaicenia.
– Co ty pleciesz, Błażej?! Trzecie? Dla urozmaicenia?! To co to niby miałoby być za urozmaicenie?
– No jak to co? Chciałbym, żeby to trzecie było w końcu MOJE! -
W studiu „Koła Fortuny” gracz zaczyna swoją prezentację:
– K jak Krzysztof Prowadzący przerywa:
– Panie Krzysztofie, na alfabet przyjdzie pora później, teraz proszę tylko podać pełne personalia.
– K jak Krzysztof
– Proszę pana, niech pan nie robi cyrku przed kamerami…
– Dobrze… Krzysztof Kajak -
Pinokio wybrał się na wiejską dyskotekę.
W pewnym momencie zaczęła go mocno bajerować jedna z dziewczyn. Pinokio zmierzył ją wzrokiem od góry do dołu i rzucił:
– Słuchaj, mała. To, że sam jestem wystrugany z pnia, wcale nie znaczy, że kręcą mnie deski! -
Blondynka postanowiła powróżyć sobie w wieczór andrzejkowy.
Wróżka zerka w szklaną kulę i ogłasza:
– Widzę to wyraźnie. Twoja przyszłość upłynie pod znakiem Panny. Blondynka wzdycha z wyraźnym rozczarowaniem:
Dziewczyna:
– No wie pani co?! Ja bym jednak wolała, żeby upłynęła pod znakiem mężatki! -
Przyjaciółki plotkują przy kawie:
– Wiesz, mój mąż chyba się starzeje. Już nie jest tym samym facetem, co dawniej.
– Dlaczego tak uważasz?
– Byliśmy wczoraj na kolacji w restauracji. I wyobraź sobie, że najpierw przez pięć minut studiował kartę dań, a dopiero na samym końcu zerknął na nogi kelnerki!