Ostatnie treści

  • Rano facet wychodzi przed dom i widzi na drzewie niedźwiedzia.

    Dzwoni więc do ekipy, która zajmuje się zdejmowaniem zwierząt z drzew. Po chwili przyjeżdża gość z bronią przez ramię i psem przy nodze. Właściciel drzewa pyta niepewnie o plan.
    — Proste — odpowiada fachowiec. — Wchodzę na drzewo, potrząsam gałęziami, niedźwiedź spada, pies chwyta go za jaja i wtedy zabieramy zwierza.
    Mężczyzna marszczy czoło i pyta: — Po co panu ta strzelba?
    A fachowiec na to spokojnie: — A jak ja pierwszy spadnę, to pan szybciutko weźmie karabin i pyk pyk w psa.

  • Grupa lekarzy – internista, pediatra, psychiatra, chirurg i patolog – wybrała się razem na polowanie na ptactwo.

    Pierwszy celował internista.
    – Hm, wygląda jak kaczka, ale może to jakiś inny gatunek? Powinienem skonsultować się z kolegą – zawahał się, a ptak odleciał. Następny w kolejce był pediatra.
    – Może i to kaczka, ale co jeśli to samica z młodymi? Nie mogę ryzykować… – i ptak spokojnie poleciał dalej. Psychiatra przymierzył się do strzału.
    – Z mojego punktu widzenia to bez wątpienia kaczka. Ale czy ona sama postrzega się jako kaczka? – zadumał się, opuszczając broń. Przyszła kolej na chirurga. Bez cienia zawahania, przyłożył strzelbę, wycelował, pociągnął za spust – ptak spadł martwy na ziemię.
    – Sprawdź, co to było – rzucił w stronę patologa.

  • Dwóch myśliwych z Texasu polowało na łosie nad jeziorem na Alasce.

    Oboje z pięknymi zdobyczami. Wrócili do samolotu których ich tu zabrał ale na miejscu się okazało, że pilot im zabronił brania dwóch łosi na pokład.
    – Słucham? Nie ma opcji! Z pretensjami jeden z myśliwych. W ubiegłym roku pilot zabrał nas stąd a i miał identyczny samolot jak twój. Tamten było odważny i nie bał się polecieć!
    Pilot się wkurzony mówi:
    – Do cholery, jeżeli on to zrobił to ja też potrafię. Przecież też świetnie latam!
    Załadowali się, silnik na pełne obroty i startują. Niestety nie zdążyli się wznieść nawet nad drzewa na końcu jeziorka. Zahaczyli o wierzchołki, samolot zleciał i się roztłukł. Połamani wyszli z krzaków, a pilot potrząsnął głową i zapytał:
    – Gdzie my jesteśmy do cholery?
    Jeden z myśliwych wstał z ziemi i mówi:
    – Powiedziałbym, że sto metrów dalej niż w ubiegłym roku!

  • Mama do Jasia:

    – Dlaczego płaczesz ?
    – Bo mi jest żal dziewczynek.
    – Nie rozumiem…
    – Słyszałem, jak tata rozmawiał przez telefon z kolegą i mówił, że pójdą polować na dziewczynki…

  • Jedzie facet ciężarówką, zbliża się wieczór, momentami przysypia za kierownicą, aż tu nagle słyszy komunikat w radiu:

    ”Niedaleko miasta wylądowali kosmici, znają nasz język, nie są agresywni, jeśli ktoś ich spotka prosimy mówić do niech powoli i wyraźnie. Są cali zieloni, mają długie ręce i króciutkie nogi”.
    Kierowcy zachciało się sikać więc zjechał do lasu. Wychodzi z tira, podchodzi do krzaków i ku zdziwieniu zauważa małego zielonego ludzika o krótkich nóżkach. Więc podchodzi do niego i mówi spokojnie i wyraźnie:
    – Dzień Dobry. Jestem ziemianinem, kierowcą tira, przyszedłem zrobić siusiu.
    Na to zielony równie spokojnie i wyraźnie:
    – A ja jestem leśniczy i robię dwójkę!

  • Warszawiak poluje na kaczki na Mazurach.

    Udało mu się ustrzelić jedną na polu należącym do najbogatszego we wsi chłopa. Ten, widząc jak „miastowy” oddala się z ptakiem, podbiega do niego i mówi:
    – Panie, to moje pole i moja kaczka!
    – Ale to ja ją ustrzeliłem! – protestuje warszawiak, odbezpieczając flintę.
    – No dobra, musimy rozstrzygnąć ten problem zgodnie z chłopską tradycja – odpowiada sołtys.
    – To znaczy jak? – pyta warszawiak.
    – Kiedy chłopy się kłócą, to się kopią w czułe miejsca. Ten, który wytrzyma więcej kopniaków – wygrywa – wyjaśnia kmieć.
    – Zaczynaj! – mówi warszawiak i chłop kopie go z całej siły w jaja.
    Warszawiak pada na ziemie, wyje z bólu i dopiero po kilku minutach, blady jak ściana, wstaje na nogi i szepce:
    – Teraz… teraz chamie.. moja kolej!
    – A bierz pan tę kaczkę i spie*dalaj.

  • Dwóch facetów wybrało się na polowanie ze swoimi psami.

    Jeden z nich przechwala się, że jego zwierze jest super wytresowane. Rzuca kij, pies przynosi. Potem zdechł pies, leżeć, siad. Wszystko elegancko wychodzi. Drugi facet na to:
    – To jeszcze nic. – i woła do swojego psa – Przynieś mi śniadanie!
    Pies biegnie do jeziora, napełnia garnuszek wodą, zbiera chrust, robi ognisko, gotuje wodę, robi trochę kawy, nalewa ją do kubka, potem gotuje jajko na miękko i staje na głowie.
    – Rewelacja – przyznaje facet. Ale po co stoi na głowie? – Wie, że nie mam podstawki do jajka.

Zasoby tej kategorii pozwalają spojrzeć na las z zupełnie innej perspektywy. Śmiech z nieudanych strzałów czy wyolbrzymionych trofeów to doskonały sposób na nabranie dystansu do swojej pasji. Kawały o myśliwych budują atmosferę braterstwa i uczą, że natura bywa przewrotna oraz pełna niespodzianek.

kawały o myśliwych

Kiedy najlepiej opowiadać żarty o myśliwych podczas wyprawy?

Te anegdoty najlepiej smakują przy wieczornym ognisku po całym dniu spędzonym na świeżym powietrzu. Są one niezastąpione podczas wspólnych biesiad, gdy emocje po wyjściu w teren już nieco opadną.

Takie żarty o myśliwych pomagają rozluźnić atmosferę, gdy zwierzyna okazała się sprytniejsza od człowieka. Warto po nie sięgać także w trakcie długich przygotowań do sezonu, aby wspólnie pośmiać się z własnych pomyłek sprzętowych czy nawigacyjnych.

Dowcipy myśliwskie o grubym zwierzu i pudłowaniu

W tej sekcji czekają opowieści o spotkaniach oko w oko z potężnym odyńcem lub dumnym jeleniem. Znajdziesz tu klasyczne motywy dotyczące celowania „pod wiatr” oraz szukania śladów tam, gdzie ich nie ma. Prezentowane dowcipy myśliwskie często wyśmiewają przesadną pewność siebie oraz niezwykłe umiejętności opowiadania o zdobyczach, których nikt nigdy nie widział na oczy.

Najlepsze kawały na polowanie i leśne przygody

Ostatnia część zbioru skupia się na relacjach między ludźmi z dubeltówką a leśnikami czy przypadkowymi turystami. Przeczytasz o zabawnych pomyłkach w gęstych zaroślach oraz o psach gończych, które mają własne zdanie na temat kierunku poszukiwań.

Te kawały na polowanie to kopalnia humoru sytuacyjnego, który dzieje się na styku cywilizacji i dzikiej przyrody. Każdy tekst tutaj zamieszczony gwarantuje uśmiech każdemu, kto choć raz poczuł zapach lasu o świcie i usłyszał trzask łamanej gałązki.