Przywołuje prawnika, aby podyktować ostatnią wolę:
– Kuzynowi Johnowi zapisuję wszystkie moje akcje i posiadłość nad samym oceanem. Wiernej kucharce zapisuję luksusową rezydencję na Jamajce. Siostrzeńcowi Billowi, który przy każdej możliwej okazji powtarzał mi, że „zdrowie jest w życiu absolutnie najważniejsze”… zapisuję moje stare buty sportowe, rakietę tenisową i komplet dresów.
-
-
Pewien słynny rosyjski kompozytor, leżąc na łożu boleści, dyktuje notariuszowi swoją ostatnią wolę.
W pewnym momencie mówi słabym głosem: – Chciałbym, aby podczas moich uroczystości pogrzebowych zagrała pełna orkiestra symfoniczna.
Notariusz, skrupulatnie zapisując każde słowo, podnosi wzrok znad papierów i pyta z pełną powagą: – Oczywiście, mistrzu. A co chciałby pan wtedy usłyszeć? -
Górnik klęka przed konfesjonałem, wyspowiadał się z tego i owego
Ale na koniec drapie się po głowie i wyraźnie zmieszany godo:
– Prosza księdza, jo mom jeszcze jedyn taki fest ciężki grzech, ale tak strasznie sie wstydza o tym godać, że aż mie skryncło…
– Nie bój się, mój synu. Miłosierdzie Boże nie zna granic. Godej śmiało, co ci tak strasznie leży na sercu?
– No… bo widzi ksiądz… jo jest z Sosnowca…
– Ech, synu… To przecież nie jest grzech. To jest gańba! -
Rozmawia dwóch górników na szychcie.
W pewnej chwili jeden z nich zaczyna rozmarzony snuć wizje: – Wiesz, ja to bym chciał fedrować na samym biegunie północnym..
– Na biegunie? A to niby dlaczego? – pyta ze zdziwieniem kolega.
– No pomyśl: tam przez pół roku trwa noc, to bym spał i spał bez końca!
– No dobra, ale przecież potem musiałbyś przez całe pół roku bez przerwy harować…
– A niby dlaczego? – odpowiada górnik. – Przecież mnie obowiązuje ustawowy, ośmiogodzinny dzień pracy! -
Mały synek pyta ojca podczas wspólnej podróży:
– Tato, a dlaczego ten pociąg tak zakręcowywuje?
– Nie mówi się „zakręcowywuje”, tylko „zakręca”!
– No dobrze, to dlaczego on zakręca? – Bo mu się szyny wygły. -
Richard spotyka Alojza na ulicy i łapie się za głowę:
– Pieronie, Alojz, ale ty marnie wyglądosz! Co sie z Tobą dzieje?
– A co sie dziwisz, jak człowiek musi przy monterach harować łod rana do wieczora..
– Współczuja… A kupa czasu już tam tak robisz?
– Po niedzieli mom dopiero zacząć! -
Pacjent wchodzi do gabinetu i od progu narzeka:
– Panie doktorze, strasznie mnie boli woreczek… Lekarz, chcąc doprecyzować diagnozę, pyta krótko:
– Mosznowy? Na co pacjent odpowiada z pretensją:
– Panie doktorze, jakbych mioł nowy, to bych przecież do pana nie przychodził! -
Jasiu przeprowadził się do nowego miasta i właśnie zaczął naukę w nowej szkole.
Podczas lekcji religii siostra zakonna rozmawiała z dziećmi o ich planach na przyszłość i wymarzonych zawodach. W pewnym momencie zwróciła się do chłopca:
– Jasiu, a kim ty chciałbyś zostać, gdy już dorośniesz?
– Proszę siostry, ja zostanę księdzem, zupełnie tak jak mój ojciec! -
Dwie zakonnice podróżowały samochodem, gdy nagle, na środku drogi, zabrakło im paliwa.
Jedna z sióstr postanowiła udać się na najbliższą stację benzynową. Ponieważ w aucie nie było kanistra, zabrała ze sobą jedyne naczynie, jakie udało się znaleźć pod siedzeniem – nocnik.
Po jakimś czasie wróciła i zaczęła ostrożnie przelewać zawartość nocnika do baku. W tym samym momencie obok przejeżdżało dwóch księży. Jeden z nich, widząc tę scenę, wyszeptał do drugiego:
– Spójrz tylko… Siła ich wiary jest po prostu niesamowita! -
Dwie zakonnice mijają na chodniku dwóch zaniedbanych metali.
Jedna szepcze do drugiej z wyraźnym niesmakiem:
– O mój Boże, ci dwaj to chyba w życiu nie widzieli prysznica!
Gdy siostry oddaliły się na bezpieczną odległość, jeden metal zagaduje kumpla:
– Ty, słuchaj, co to właściwie jest ten „prysznic”? – Nie mam pojęcia, stary… Przecież wiesz, że jestem niewierzący. -
Franek zaczepił proboszcza tuż przy wyjściu z kościoła:
– Proszę księdza, czy to jest w porządku, gdy jedna osoba czerpie zysk z błędu popełnionego przez drugą?
– Ależ skąd, to absolutnie niemoralne! – odpowiedział bez wahania duchowny.
– W takim razie – stwierdził z nadzieją młody człowiek – prosiłbym, aby ksiądz rozważył zwrot tych pięciuset złotych, które zapłaciłem za mój ślub w lipcu. -
Mecz Niebo vs. Piekło
Wysłannik piekieł przychodzi do bram niebios z propozycją rozegrania wielkiego meczu piłki nożnej. – To niedorzeczny pomysł – odpowiada ze zdziwieniem archanioł Gabriel. Przecież doskonale wiesz, że wszyscy najwybitniejsi piłkarze świata są u nas, w niebie… Na co Lucyfer uśmiecha się przebiegle i pyta: – No dobrze, a jak myślisz, gdzie trafili wszyscy sędziowie?
-
Trzech chłopców licytuje się, czyj wujek cieszy się większym szacunkiem i prestiżem:
Pierwszy mówi:
– Mój wujek jest proboszczem i absolutnie każdy w parafii zwraca się do niego „proszę księdza”.
Drugi:
– To jeszcze nic! Mój wujek jest biskupem i kiedy idzie przez miasto, wszyscy mówią do niego „Wasza Eminencjo”.
Trzeci:
– Mój wujek waży dwieście kilo. Kiedy tylko pojawia się na ulicy, wszyscy ludzie od razu krzyczą: „O mój Boże!” -
Przed kościołem uszkodził się płot
Więc proboszcz zakasał rękawy i sam zabrał się do naprawy. Obok przystanęła grupka dzieci, które z ogromnym skupieniem przyglądały się jego pracy. Ksiądz w końcu zagadnął:
– Co, moje dzieci, patrzycie tak uważnie, żeby się nauczyć, jak wbijać gwoździe?
Nie, proszę księdza – odpowiedział jeden z chłopców.
– My po prostu czekamy na to, co ksiądz powie, jak się uderzy młotkiem w palec! -
Po zakończonej mszy Jasiu podchodzi do zakrystii i mówi do proboszcza:
– Proszę księdza, dzisiejsze kazanie było po prostu zajebiste!
– Synu! – oburza się duchowny. – Co to za słownictwo? W tym miejscu nie godzi się tak wyrażać!
– Ale proszę księdza, ono naprawdę było zajebiste!
– Opamiętaj się, dziecko, dopóki jeszcze masz czas na pokutę! – upomina go kapłan.
– Było tak zajebiste, że postanowiłem właśnie ofiarować tysiąc złotych na potrzeby parafii.
– Pie**olisz?! krzyknął uradowany ksiądz.