Nauczycielka, bojąc się, że Jasiu znów palnie coś głupiego, postanowiła go przekupić. Dała mu paczkę słodkich irysów i kazała schować się za długą zasłoną, zakazując mu się odzywać.
– Dobrze – mówi Jasiu.
Kontrola szła gładko, dopóki wizytator nie zauważył poruszającej się firanki. Odchylił materiał i zdziwiony pyta:
– A co ty tutaj robisz, młody człowieku?
– Nie widzisz, łysy? Wpier***m irysy!
-
-
Chirurg wychodzi z sali operacyjnej po zabiegu Pinokia.
Zdejmuje maskę i mówi do bladego ze strachu Dżepetta:
– Mam dla pana dwie wiadomości: złą i dobrą. Od której zacząć?
– Proszę najpierw o tę złą – szepcze staruszek.
– Cóż… otworzyliśmy klatkę piersiową chłopca, ale nic nie dało się zrobić. Serce, wątroba, żołądek… u niego to wszystko to tylko atrapy, nic nie funkcjonuje.
– A ta dobra?
– Cóż, dobra jest taka, że ma pan teraz nowe, całkiem zgrabne korytko! -
Caryca Katarzyna II przewraca się w pościeli, trawiona przez gorące myśli i niespełnione pragnienia.
Tymczasem leżący obok niej król Stanisław August Poniatowski, zamiast przejść do czynów, pogrąża się w głębokich rozmyślaniach nad sensem istnienia i skomplikowanym losem Rzeczypospolitej. W pewnym momencie Katarzyna nie wytrzymuje narastającej frustracji. Zrywa się gwałtownie z łoża, chwyta ciężki dzban i z całym impetem zaczyna walić w stojący w rogu zegar.
– Na miłość Boską, co Ty wyprawiasz, Pani?!
– Jak to co? Chcę, żeby chociaż jedna rzecz w tym pokoju w końcu stała! -
-
Amerykański milioner, czując, że jego dni są policzone
Przywołuje prawnika, aby podyktować ostatnią wolę:
– Kuzynowi Johnowi zapisuję wszystkie moje akcje i posiadłość nad samym oceanem. Wiernej kucharce zapisuję luksusową rezydencję na Jamajce. Siostrzeńcowi Billowi, który przy każdej możliwej okazji powtarzał mi, że „zdrowie jest w życiu absolutnie najważniejsze”… zapisuję moje stare buty sportowe, rakietę tenisową i komplet dresów. -
Pewien słynny rosyjski kompozytor, leżąc na łożu boleści, dyktuje notariuszowi swoją ostatnią wolę.
W pewnym momencie mówi słabym głosem: – Chciałbym, aby podczas moich uroczystości pogrzebowych zagrała pełna orkiestra symfoniczna.
Notariusz, skrupulatnie zapisując każde słowo, podnosi wzrok znad papierów i pyta z pełną powagą: – Oczywiście, mistrzu. A co chciałby pan wtedy usłyszeć? -
Górnik klęka przed konfesjonałem, wyspowiadał się z tego i owego
Ale na koniec drapie się po głowie i wyraźnie zmieszany godo:
– Prosza księdza, jo mom jeszcze jedyn taki fest ciężki grzech, ale tak strasznie sie wstydza o tym godać, że aż mie skryncło…
– Nie bój się, mój synu. Miłosierdzie Boże nie zna granic. Godej śmiało, co ci tak strasznie leży na sercu?
– No… bo widzi ksiądz… jo jest z Sosnowca…
– Ech, synu… To przecież nie jest grzech. To jest gańba! -
Rozmawia dwóch górników na szychcie.
W pewnej chwili jeden z nich zaczyna rozmarzony snuć wizje: – Wiesz, ja to bym chciał fedrować na samym biegunie północnym..
– Na biegunie? A to niby dlaczego? – pyta ze zdziwieniem kolega.
– No pomyśl: tam przez pół roku trwa noc, to bym spał i spał bez końca!
– No dobra, ale przecież potem musiałbyś przez całe pół roku bez przerwy harować…
– A niby dlaczego? – odpowiada górnik. – Przecież mnie obowiązuje ustawowy, ośmiogodzinny dzień pracy! -
Mały synek pyta ojca podczas wspólnej podróży:
– Tato, a dlaczego ten pociąg tak zakręcowywuje?
– Nie mówi się „zakręcowywuje”, tylko „zakręca”!
– No dobrze, to dlaczego on zakręca? – Bo mu się szyny wygły. -
Richard spotyka Alojza na ulicy i łapie się za głowę:
– Pieronie, Alojz, ale ty marnie wyglądosz! Co sie z Tobą dzieje?
– A co sie dziwisz, jak człowiek musi przy monterach harować łod rana do wieczora..
– Współczuja… A kupa czasu już tam tak robisz?
– Po niedzieli mom dopiero zacząć! -
Pacjent wchodzi do gabinetu i od progu narzeka:
– Panie doktorze, strasznie mnie boli woreczek… Lekarz, chcąc doprecyzować diagnozę, pyta krótko:
– Mosznowy? Na co pacjent odpowiada z pretensją:
– Panie doktorze, jakbych mioł nowy, to bych przecież do pana nie przychodził! -
Jasiu przeprowadził się do nowego miasta i właśnie zaczął naukę w nowej szkole.
Podczas lekcji religii siostra zakonna rozmawiała z dziećmi o ich planach na przyszłość i wymarzonych zawodach. W pewnym momencie zwróciła się do chłopca:
– Jasiu, a kim ty chciałbyś zostać, gdy już dorośniesz?
– Proszę siostry, ja zostanę księdzem, zupełnie tak jak mój ojciec! -
Dwie zakonnice podróżowały samochodem, gdy nagle, na środku drogi, zabrakło im paliwa.
Jedna z sióstr postanowiła udać się na najbliższą stację benzynową. Ponieważ w aucie nie było kanistra, zabrała ze sobą jedyne naczynie, jakie udało się znaleźć pod siedzeniem – nocnik.
Po jakimś czasie wróciła i zaczęła ostrożnie przelewać zawartość nocnika do baku. W tym samym momencie obok przejeżdżało dwóch księży. Jeden z nich, widząc tę scenę, wyszeptał do drugiego:
– Spójrz tylko… Siła ich wiary jest po prostu niesamowita! -
Dwie zakonnice mijają na chodniku dwóch zaniedbanych metali.
Jedna szepcze do drugiej z wyraźnym niesmakiem:
– O mój Boże, ci dwaj to chyba w życiu nie widzieli prysznica!
Gdy siostry oddaliły się na bezpieczną odległość, jeden metal zagaduje kumpla:
– Ty, słuchaj, co to właściwie jest ten „prysznic”? – Nie mam pojęcia, stary… Przecież wiesz, że jestem niewierzący. -
Franek zaczepił proboszcza tuż przy wyjściu z kościoła:
– Proszę księdza, czy to jest w porządku, gdy jedna osoba czerpie zysk z błędu popełnionego przez drugą?
– Ależ skąd, to absolutnie niemoralne! – odpowiedział bez wahania duchowny.
– W takim razie – stwierdził z nadzieją młody człowiek – prosiłbym, aby ksiądz rozważył zwrot tych pięciuset złotych, które zapłaciłem za mój ślub w lipcu.