– Mamo, mamo dziś ustąpiłem miejsca kobiecie.
– Bardzo dobrze.
– Tylko, że ja siedziałem u taty na kolanach.
Kawały O Jasiu
Ostatnie treści
-
-
Mały Jaś wpada do domu i pyta taty:
– Tato, a czy ty umiesz się podpisywać z zamkniętymi oczami?
– Umiem, synku.
– To podpisz mi tak dzienniczek. -
Jasiowi ciągle zdarzało się sikać podczas snu.
Zaniepokojona tym faktem mama wysłała go do lekarza. Jasiu mówi o swojej dolegliwości:
– Ciągle sikam w majtki.
– Coś ci się śni Jasiu gdy robisz siku?
– Tak. Przychodzi do mnie krasnoludek i pyta się czy sikamy, więc ja mówię tak. Lekarz daje na to maluchowi radę:
– Następnym razem gdy krasnoludek przyjdzie powiedz, że nie sikamy.
– Dobrze proszę pana.
– W nocy przychodzi do Jasia krasnoludek.
– Sikamy?
– Nie!
– No to dwójeczka? -
Nauczyciel prezentuje dzieciom obrazki zwierząt i pyta, jak zwierzęta się nazywają.
– To jest kot. – mówi Małgosia.
– Bardzo dobrze. A to?
– To jest piesek. – odpowiada Krzyś.
– Świetnie. A to? – pyta nauczyciel prezentując zdjęcie jelenia.
Po kilku minutach, jako że nikt nie zgłasza się z odpowiedzią, postanawia zażartować.
– Być może mamusia tak czasem nazywa tatusia.
– Nienasycony buhaj? – pyta nieśmiało Jaś. -
Jasiu mówi do siostry wychodząc z domu:
– Wrócę gdy pokocha mnie jakaś dziewczyna.
– Jasiu, to już się nie zobaczymy? -
Nieźle wkurzona mama pyta Jasia:
– Ile minut gotowałeś jajka?
– Dziewięć.
– Przecież Ci mówiłam, że masz gotować je tylko trzy minuty.
– Tak ale to były trzy jajka. -
Pani kazała dzieciom przynieść do szkoły swoje domowe zwierzątka.
Małgosia przyniosła kotka, Jadzia pieska, a Jasio przyniósł żabę.
– A co umie zrobić ta Twoja żaba, Jasiu? – pyta pani.
Jasio szturchnął żabę, a żaba na to:
– Kła!
Jasio jeszcze raz szturchnął żabę, ale ona znowu:
– Kła!
W końcu Jasio się wkurzył i uderzył pięścią o stół, a żaba na to:
– Kłanta namera. -
Tata opowiada Jasiowi:
– Żaba przechodziła przez drogę, nie zwracając uwagi, więc straciła tylne łapy pod samochodem. Doturlała się na chodnik i pomyślała:
– Całkiem ładne były te nogi, chyba wrócę po nie.
Ledwie weszła na jezdnię, jak kolejny samochód ściął jej głowę. Tata pyta::
– Jaki z tego morał Jasiu?
– Nie warto tracić głowy dla ładnych nóg! -
Nauczycielka:
– Kazałam wam zrobić przez weekend dwa dobre uczynki. Jasiu, opowiedz nam o swoich czynach.
Jasio:
– W sobotę pojechałem do babci i babcia bardzo się ucieszyła. A w niedzielę wyjechałem od babci i babcia jeszcze bardziej się ucieszyła! -
Nauczycielka na zajęciach krzyczy na Jasia:
– Kim jest twój ojciec?
– W zasadzie to nie wiem, czasami myślę, że jest ślusarzem, a czasami, że księgowym.
– Jak to?!
– No, bo wieczorami nóż ostrzy, a rano liczy pieniądze … -
Jasio słyszy w sypialni rodziców dziwne dźwięki i wykrzykuje:
– Mamo daj mi jabłko.
– Mama krzyczy idź spać nie mamy żadnego jabłka.
– To czemu mlaskacie? -
Jasiu wraca do domu i strasznie płacze.
– Co się stało?! – pyta mama.
– Byliśmy z tatą na rybach i trafiła mu się naprawdę wielka sztuka, ale kiedy zaczął ją wyciągać, to się zerwała i uciekła.
– Daj spokój, Jasiu. To nie jest powód do płaczu! Powinieneś raczej śmiać się z tego.
– I tak właśnie zrobiłem, zacząłem się śmiać, ale tata to zauważył…