– Jaś, przecież on nas usłyszy! – szepnęła zaniepokojona Małgosia.
– Spokojnie, mam plan. Jak poczujesz, że chcesz krzyczeć z emocji, mów po prostu szeptem „pączek”. To go nie obudzi.
Zaczęli się kochać, a po chwili Małgosia, coraz głośniej, zaczęła powtarzać: – Pączek! Pączek! Pączek!
Nagle z dolnego łóżka dobiegł zaspany i zirytowany głos ojca: – Dzieciaki, jedzcie te pączki szybciej, bo mi już lukier na głowę kapie!
Kawały O Jasiu
Ostatnie treści
-
-
Dwóch małych chłopaków stoi pod kościołem, właśnie wychodzą nowożeńcy.
– Patrz, teraz będzie show! – szepcze jeden.
Podbiega do pana młodego i wrzeszczy:
– Tato! Tato! -
Jasiu zwierza się koledze:
– Stary, ja to mam pecha. Pół roku odkładałem pieniądze, żeby zrobić sobie małą niespodziankę.
– I co, udało się?
– No niby tak… zamówiłem panią do towarzystwa, a w drzwiach stanęła… nasza polonistka. -
Jasiu, chodź, napijesz się ze mną kieliszeczek.
– Ale tato….!
– No co? Przecież ja ci matematykę zrobiłem… -
Mama Jasia idzie do pośredniaka, żeby znaleźć mu pracę:
– Pani, może coś się znajdzie dla mojego chłopaka, bo pije i pije…
– A co Jasio potrafi?
– No trochę w murarce robił, szkołę podstawową skończył.
– To mamy ofertę: murarz, 4 tysiące na rękę.
– O matko! Przecież on się upije na śmierć za takie pieniądze. Może coś tańszego?
– Jest pomocnik murarza, 3 tysiące.
– Eee, to dalej za dużo… A tak z 600–700 zł?
– 600–700? To niestety… tylko po studiach. -
Jaś przebywa na obozie i dostaje list od rodziców:
„Synku, w kopercie znajdziesz 50 zł, tak jak prosiłeś.
P.S. Pamiętaj, że pięćdziesiąt pisze się z jednym zerem, a nie dwoma.” -
Na lekcji nauczycielka pyta:
– Piotrek, odrobiłeś pracę domową?
– Nie mogłem, proszę pani, bo mama zachorowała i musiałem się wszystkim w domu zająć…
– Siadaj, jedynka! A ty, Kuba, zrobiłeś zadanie?
– Ja musiałem pomagać tacie przy gospodarstwie…
– Siadaj, jedynka! No a ty, Jaś, masz pracę domową?
– Jaką pracę, proszę pani? Brat właśnie wrócił z więzienia, impreza była taka, że dopiero dochodzę do siebie!
– Ty mnie tu swoim bratem nie będziesz straszył. Siadaj, masz tróję. -
Jasio wysłał list do dziadków.
Dziadek czyta babci na głos: „Kochani, wczoraj miałem pierwszą lekcję wychowawczą. Pani kazała zawsze mówić prawdę, więc się przyznam: w te wakacje, gdy byłem u was, zszedłem do piwnicy i zrobiłem kupę do weka z kompotem, a potem odstawiłem go na półkę. Wasz Jaś.” Dziadek kończy, trzaska babcię w policzek i warczy: – A nie mówiłem, że to gówno? A ty tylko: „skrystalizowało się, skrystalizowało się”.
-
Mały Jaś siedzi z tatą przed telewizorem.
Nagle na ekranie pojawia się napis: „Tylko dla widzów pełnoletnich”.
– Tato, a czemu dzieci nie mogą tego oglądać? – dopytuje Jaś.
Ojciec ucisza go machnięciem ręki:
– Cicho siedź… zaraz sam zrozumiesz. -
Jasiu zbuntowany krzyczy na mamę: Kup mi rower!
– Jasiu, nie ma opcji. Rower jest bardzo drogi a poza tym byłeś strasznie niegrzeczny.
– Hm.. A możemy się chociaż razem pobawić?
– Oczywiście Jasiu, że możemy – w co chcesz się bawic?
– Pobawimy się w rodzinę. Ja jestem ojcem ty mamą – idź poczekać w sypialni.
– Mama lekko zszokowana przyszła w szlafroku i piżamie do sypialni.
– Jasiu wchodzi wkurzony, ręce założone i krzyczy:
– Przebieraj się do cholery. Idziemy Jasiowi rower kupić. -
Jasiu zatrudnił się w tartaku. Podczas pewnej zmiany piła tarczowa pozbawiła go wszystkich 10 palców.
Jasiu szybko udał się do szpitala i mówi w nim:
– Panie, szybko, operuj Pan czy szyj. Bo się wykrwawiam!
– No dobrze ale o co chodzi? Co się stało?
– Krajzega mi ucieła palce!
– Wie Pan co.. Są takie technologie, że bym je Panu przyszył w ten sam dzień i wszystko by było okej…. Czemu Pan ich nie przyniósł?
– A jak je miałem k***a pozbierać? -
Ojciec z małym Jasiem chodzą po parku. Po chwili byli świadkami zaręczyn:
– Tata, czemu on klęka przed tą Panią?
– A no widzisz bo on się tej pani oświadczył.
– A czemu wszyscy klaszczą? Skąd te kwiaty i orkiestra?
– No bo jest to ważny moment w ich życiu i go celebrują.
Jasiu złapał się za głowę i mówi:
– Ehh… Mama się wczoraj oświadczyła hydraulikowi a ja nawet laurki nie narysowałem…