Pierwszy stwierdza, że u jego małżonki jest jak w Paryżu – bo wszystko jest tam tak luksusowe i pełne magii. Drugi twierdzi, że u jego kobiety jest jak w Londynie – wiecznie wilgotno i tak jakoś mgliście. W końcu trzeci wypala, że u jego żony jest zupełnie jak w… Bydgoszczy!
– Dlaczego akurat tam?
A on odpowiada: – Bo to dziura… zwyczajna dziura.
-
-
Szkolne mikołajki.
Wylosowałem dziewczynę z klasy, więc żeby uniknąć wpadki, po prostu spytałem ją o wymarzony prezent. Zamiast jasnej wskazówki, rzuciła tylko:
-Chcę sprawdzić, czy masz dobry gust, sam coś wybierz.
No to kupiłem jej kalendarz ze zdjęciami nagich kobiet. -
Na tarasie odpoczywają w bujanych fotelach starsi małżonkowie.
Nagle babcia wymierza dziadkowi tak mocny cios, że ten wylatuje z tarasu prosto w zarośla. Oszołomiony dziadek, wygrzebując się z krzaków, pyta:
– Za co to było?!
– Za to, że twój ptaszek jest taki marny!
Dziadek z trudem wrócił na górę, opadł na swój fotel i po krótkiej pauzie: bęc! – zdzielił babcię w potylicę. Tym razem to ona wylądowała w ogrodzie.
– Za co mnie bijesz?! – krzyczy babcia.
– Za to, że masz porównanie i wiesz, że bywają większe. -
Pacjent dopytuje o koszty przed zabiegiem:
– Jaka jest cena za uśpienie do operacji? – zagaduje.
– To będzie kosztować 1200 złotych – informuje anestezjolog.
– Tyle pieniędzy tylko za to, żeby stracić przytomność? Nie uważa pan, że to lekka przesada?
– Skądże. Utratę przytomności ma pan w prezencie. Płaci pan za to, żebyśmy pana później obudzili… -
Pije pan alkohol?
– Skądże.
– Pali pan tytoń?
– Nigdy.
– Zażywa pan środki odurzające?
– W żadnym wypadku.
– Kobiety?
– Nie interesują mnie. Doktorze, co mi właściwie dolega?
– Jest pan po prostu żałosną fuj*rą. -
Caryca Katarzyna II stała na moście, głęboko pochylona nad poręczą i wpatrzona w nurt rzeki.
Jej pozycja sprawiała, że suknia opinała się bardzo wyraźnie na jej wdziękach. Nagle poczuła… zdecydowane i bliskie zainteresowanie swoją osobą.
– Aaa! Kto to taki?! – syknęła przez zęby, lubieżnie mrużąc oczy z wyraźną przyjemnością.
– W odpowiedzi usłyszała głośny trzask łączonych obcasów i dziarski głos: – Porucznik Rżewski melduje się na rozkaz, Wasza Wysokość!
– Caryca, nie zmieniając pozycji, mruknęła tylko z błogością: – Kontynuujcie, poruczniku… kontynuujcie! -
Mikołaj rozdał już wszystkie prezenty, ale zauważył, że Pinokio patrzy na swój podarek z wyraźnym przerażeniem.
– Co się stało, Pinokio? – pyta Mikołaj. Nie podoba ci się ten zwierzak?
– No… szczerze mówiąc, to marzyłem o piesku albo chociaż kotku..
– Przykro mi, chłopcze, ale w tym roku był taki popyt, że w magazynie pusto. Musiałem brać, co zostało pod ręką!
– No dobra, ja wszystko rozumiem – odpowiada drżącym głosem Pinokio – ale ja się po prostu panicznie boję tego bobra! -
Na szpitalnym oddziale:
– W jakim stanie jest ten chory z trzynastki?
– Widać poprawę, bo odzyskał mowę.
– A co przekazał?
– Że czuje się coraz gorzej… -
Rozmawiają dwie znajome o mężach:
– Powiedz mi właściwie, ilu ty miałaś tych mężów?
– Ale pytasz o moich własnych czy tak ogólnie? -
Andrzejki nadchodzą wielkimi krokami…
Magda w zeszłym roku postanowiła powróżyć sobie z wosku. Przelała do miski z wodą niemal całą świecę. Kształt, który zastygł, do złudzenia przypominał pen*sa. „Super, w końcu trafi mi się jakiś porządny facet!”. Przepowiednia po części znalazła pokrycie w rzeczywistości… Cały kolejny rok Magdy był po prostu ch**owy.
-
Mąż po powrocie do mieszkania nakrywa żonę w sypialni ze swoim znajomym…
bez wahania chwyta za pistolet i pociąga za spust, posyłając go na tamten świat. Gdy mierzy wzrokiem swoją kobietę, ta kwituje: – Brawo, strzelaj tak do każdego, a wkrótce zostaniesz bez żadnego kumpla!
-
Praca zdalna ma ten plus, że pracujesz zdalnie.
Herbata jest ogromną zaletą, że może ją w pracy popijać.
Whisky najlepszą zaletą jest ten plus, że wygląda jak herbata. -
Żona leżąc w łóżku rozwiązuje krzyżówkę i pyta męża:
– Marek, co jest na początku Pana Tadeusza bo zapomniała?
– Akcyza. -
Żona zwraca się przerażona do męża:
– Słuchaj, odkryłam pod łóżkiem syna magazyny o sado-maso i pełno gadżetów: maski, bicze, pejcze…
– I co z tym zrobimy?
– Wydaje mi się, że lanie pasem raczej nie będzie odpowiednią karą. -
Kobieta zjawia się u lekarza i zaczyna:
– Doktorze, mam pewien krępujący i dość osobliwy kłopot. Na wewnętrznej stronie ud robią mi się ostatnio dziwne, zielone kręgi. Lekarz polecił pacjentce się rozebrać, przyjrzał się dokładnie zmianom na skórze i zapytał:
– Czy sypia pani z Cyganem?
– Zgadza się, ale jak pan na to wpadł?
– Proszę mu przekazać, że te jego kolczyki to wcale nie jest złoto.