Ostatnie treści

  • Spotykają się dwaj starzy koledzy z wojska.

    – Chodź do mnie na wódeczkę! – proponuje pierwszy.
    Po kilku minutach wchodzą do mieszkania, a tu żona gospodarza bierze ścierkę i zaczyna okładać nią męża i jego kolegę!
    – Nic się nie martw, napijemy się u mnie – proponuje drugi.
    Wchodzą do mieszkania drugiego kolegi. Żona gospodarza wita obu panów nisko się kłaniając i zaprasza do środka. Teściowa pomaga zdjąć palta i wiesza je w szafie. Obie szybko podają kanapki i wódeczkę.
    – Stary, nie mogę uwierzyć własnym oczom! Jak ty je sobie wychowałeś!?
    – Widzisz… Jestem sędzią piłkarskim. Kiedy trzy dni temu kot teściowej nie chciał mi ustąpić miejsca na kanapie, pokazałem mu żółtą kartkę. Nie usłuchał, więc drugiego dnia pokazałem mu czerwoną kartkę. I to nie pomogło, więc wczoraj zlałem go na kwaśne jabłko i wyrzuciłem przez okno.
    – Co to ma wspólnego z twoją żoną i teściową?
    – Żona ma już żółtą kartkę, a teściowa czerwoną.

  • Święty Piotr przychodzi do Boga

    Żeby zadać pytanie w kwestii techniczno – konstrukcyjnej:
    – Witam, pracujemy nad tymi ludźmi i nie za bardzo wiemy ile nerwów mamy włożyć w dłonie Ewy.
    – A ile daliście Adamowi? – pyta Bóg.
    – Jakieś dwieście – odpowiada Piotr.
    – No to dajcie tyle samo kobiecie.
    – Aha, no i jeszcze nie wiemy ile im nawkładać tych nerwów w genitalia.
    – A ile dostał Adam?
    – Czterysta dwadzieścia.
    – No i dobrze, dajcie tyle samo Ewie…
    Po chwili Bóg krzyczy za Piotrem:
    – Albo wiesz co? Dajcie jej jakieś dziesięć tysięcy. Niech wykrzykuje moje imię za każdym razem jak pójdzie z facetem do łóżka.

  • Lekarza goni jeden z pacjentów z siekierą w dłoniach.

    Ten przerażony ucieka gdzie go nogi poniosą. W końcu dobiegł na strych, skąd już uciec nie mógł. Wariat zwolnił tempo i powoli zbliżał się do lekarza ze złowrogim chrapliwym oddechem. Lekarz mało się ze strachu nie zsikał. Gdy wariat był już o krok od niego zatrzymał się i ze złowieszczym spojrzeniem złapał doktora za ramie i mówi:
    – BEREK! Teraz ty gonisz!

  • Zostało trzech pacjentów w domu wariatów i postanowili ich wypuścić.

    Ale nie mogą ich przecież wypuścić bez powodu. Wymyślili więc sposób aby spytać się ich co by sobie kupili gdyby mieli tysiąc złotych. Wołają pierwszego i się pytają:
    – Co byś sobie kupił gdybyś miał tysiaka?
    – No, ja bym pojechał do Hiszpanii.
    To było normalne, więc go wypuścili. Drugiego się pytają:
    – Co byś sobie kupił gdybyś miał tysiaka?
    – No, ja bym sobie kupił rower górski.
    To też było normalne, więc go wypuścili. Trzeci wariat oglądał sobie dupę w lusterku. Dyrektor zadał mu to samo pytanie co pozostałym:
    – Co byś sobie kupił gdybyś miał tysiaka?
    A wariat odpowiada:
    – No, ja bym sobie kupił nową dupę, bo ta mi chyba pękła na pół.

  • Zakład psychiatryczny.

    Pacjent chodzi po korytarzu ze szczoteczką do zębów na smyczy. Podchodzi do niego lekarz i pyta:
    – Jak się czuje pański piesek?
    – Jaki pies? To przecież szczoteczka do zębów!
    Lekarz biegnie do swych kolegów powiedzieć, że pacjent wyzdrowiał. W tym momencie chory zwraca się do szczoteczki do zębów:
    – Te, Azor patrz, jak go wykiwaliśmy.