Ostatnie treści

  • Górnik klęka przed konfesjonałem, wyspowiadał się z tego i owego

    Ale na koniec drapie się po głowie i wyraźnie zmieszany godo:
    – Prosza księdza, jo mom jeszcze jedyn taki fest ciężki grzech, ale tak strasznie sie wstydza o tym godać, że aż mie skryncło…
    – Nie bój się, mój synu. Miłosierdzie Boże nie zna granic. Godej śmiało, co ci tak strasznie leży na sercu?
    – No… bo widzi ksiądz… jo jest z Sosnowca…
    – Ech, synu… To przecież nie jest grzech. To jest gańba!

  • Dwie zakonnice podróżowały samochodem, gdy nagle, na środku drogi, zabrakło im paliwa.

    Jedna z sióstr postanowiła udać się na najbliższą stację benzynową. Ponieważ w aucie nie było kanistra, zabrała ze sobą jedyne naczynie, jakie udało się znaleźć pod siedzeniem – nocnik.
    Po jakimś czasie wróciła i zaczęła ostrożnie przelewać zawartość nocnika do baku. W tym samym momencie obok przejeżdżało dwóch księży. Jeden z nich, widząc tę scenę, wyszeptał do drugiego:
    – Spójrz tylko… Siła ich wiary jest po prostu niesamowita!

  • Franek zaczepił proboszcza tuż przy wyjściu z kościoła:

    – Proszę księdza, czy to jest w porządku, gdy jedna osoba czerpie zysk z błędu popełnionego przez drugą?
    – Ależ skąd, to absolutnie niemoralne! – odpowiedział bez wahania duchowny.
    – W takim razie – stwierdził z nadzieją młody człowiek – prosiłbym, aby ksiądz rozważył zwrot tych pięciuset złotych, które zapłaciłem za mój ślub w lipcu.

  • Mecz Niebo vs. Piekło

    Wysłannik piekieł przychodzi do bram niebios z propozycją rozegrania wielkiego meczu piłki nożnej. – To niedorzeczny pomysł – odpowiada ze zdziwieniem archanioł Gabriel. Przecież doskonale wiesz, że wszyscy najwybitniejsi piłkarze świata są u nas, w niebie… Na co Lucyfer uśmiecha się przebiegle i pyta: – No dobrze, a jak myślisz, gdzie trafili wszyscy sędziowie?

  • Trzech chłopców licytuje się, czyj wujek cieszy się większym szacunkiem i prestiżem:

    Pierwszy mówi:
    – Mój wujek jest proboszczem i absolutnie każdy w parafii zwraca się do niego „proszę księdza”.
    Drugi:
    – To jeszcze nic! Mój wujek jest biskupem i kiedy idzie przez miasto, wszyscy mówią do niego „Wasza Eminencjo”.
    Trzeci:
    – Mój wujek waży dwieście kilo. Kiedy tylko pojawia się na ulicy, wszyscy ludzie od razu krzyczą: „O mój Boże!”

  • Przed kościołem uszkodził się płot

    Więc proboszcz zakasał rękawy i sam zabrał się do naprawy. Obok przystanęła grupka dzieci, które z ogromnym skupieniem przyglądały się jego pracy. Ksiądz w końcu zagadnął:
    – Co, moje dzieci, patrzycie tak uważnie, żeby się nauczyć, jak wbijać gwoździe?
    Nie, proszę księdza – odpowiedział jeden z chłopców.
    – My po prostu czekamy na to, co ksiądz powie, jak się uderzy młotkiem w palec!

  • Po zakończonej mszy Jasiu podchodzi do zakrystii i mówi do proboszcza:

    – Proszę księdza, dzisiejsze kazanie było po prostu zajebiste!
    – Synu! – oburza się duchowny. – Co to za słownictwo? W tym miejscu nie godzi się tak wyrażać!
    – Ale proszę księdza, ono naprawdę było zajebiste!
    – Opamiętaj się, dziecko, dopóki jeszcze masz czas na pokutę! – upomina go kapłan.
    – Było tak zajebiste, że postanowiłem właśnie ofiarować tysiąc złotych na potrzeby parafii.
    – Pie**olisz?! krzyknął uradowany ksiądz.

  • Jasiu wraca ze szkoły i mówi księdzu:

    „Dzień dobry”.
    – Nie mam teraz dla ciebie czasu, dziecko – odpowiada duchowny.
    W domu mama udziela mu rady:
    – Jasiu, do księdza mówi się „Niech będzie pochwalony”, a nie „Dzień dobry”.
    Następnego dnia chłopiec widzi mężczyznę prowadzącego świnię i woła: „Niech będzie pochwalony!”
    – Nie zawracaj mi głowy, nie mam czasu – rzuca facet. Mama ponownie poucza syna:
    – Jasiu, w takiej sytuacji należy spytać: „Może panu potrzymać?”.
    Kolejnego dnia Jasiu przechodzi obok pana, który właśnie sika pod murkiem i pyta: – Może panu potrzymać?

  • Podczas lekcji religii ksiądz zadaje Jasiowi pytanie:

    – Jasiu, czy potrafisz mi powiedzieć, gdzie mieszka Pan Bóg?
    – Oczywiście, proszę księdza! Pan Bóg mieszka u nas w łazience. Ksiądz, przecierając oczy ze zdumienia, dopytuje:
    – Ależ Jasiu, skąd ci przyszedł do głowy taki pomysł?
    – Bo codziennie rano moja mama wali w drzwi i krzyczy: Mój Boże, Ty jeszcze tam jesteś?!

  • Rodzice mieli problem z Jasiem, potrzebny był ksiądz.

    Choć cała rodzina gorliwie uczęszczała na niedzielne nabożeństwa, chłopiec uparcie twierdził, że Bóg nie istnieje. Zdesperowani zaprowadzili go do duchownego, aby ten go przekonał. Oskarżony: Meir Ksiądz pyta: – Jasiu, dlaczego odrzucasz wiarę?
    – Bo On nie istnieje.
    – Ależ Jasiu, Bóg jest obecny w każdym miejscu…
    – Gdziekolwiek bym nie popatrzył?
    – Właśnie tak! – zawołał uradowany kapłan.
    – A w piwnicy u sąsiadów Kowalskich też jest? – Oczywiście, tam również!
    – A ch*ja tam! Kowalscy przecież w ogóle nie mają piwnicy!

  • W małej miejscowości proboszcz zagaduje jedną z parafianek:

    – Doszły mnie słuchy, moja córko, że wczoraj wieczorem w waszym domu padały straszliwe przekleństwa. Tak nie godzi się postępować! To gorszy dzieci i daje fatalne świadectwo sąsiadom.
    – Bardzo księdza proboszcza przepraszam – odpowiada skruszona kobieta. – Ale sprawa wyglądała tak, że właśnie szykowaliśmy się do wyjścia na mszę i mój mąż za nic nie mógł znaleźć swojej książeczki do nabożeństwa!

Życie parafialne to kopalnia radosnych historii, nietypowych ogłoszeń oraz zabawnych dialogów z życia wziętych. Znajdziesz tutaj opowieści o proboszczach, wikarych i ministrantach, które pokazują codzienne obowiązki duchownych w bardzo pogodnym świetle. Poznaj najlepsze kawały o księdzu i kościele.

kawały o księdzu

Kawały o księdzu – dlaczego tak chętnie po nie sięgamy?

Takie opowieści pozwalają skrócić dystans i spojrzeć na życie w parafii z przymrużeniem oka.

Kawały o księdzu sprawiają, że dostrzegamy ludzkie oblicze osób duchownych, co pomaga budować radosną atmosferę w każdej społeczności. Dzięki nim codzienne sytuacje, takie jak spowiedź czy lekcje religii, stają się tematem do serdecznego uśmiechu.

Dlaczego tak jest, że żarty o księdzu często opierają się na trafnych puentach?

Duchowni są postrzegani jako autorytety, dlatego zderzenie ich powagi z niespodziewaną, zabawną pomyłką daje tak świetny efekt komediowy. Każdy ksiądz na co dzień spotyka setki różnych osób, co generuje mnóstwo okazji do zabawnych nieporozumień. Te dialogi są często pełne życiowej mądrości i pokazują, że dystans do samego siebie to klucz do prawdziwego szczęścia.

Kiedy najlepiej opowiadać kawały o księżach?

Anegdoty te świetnie sprawdzają się podczas spotkań rodzinnych, imienin czy wspólnych posiłków po niedzielnej mszy. Dlaczego tak jest? Ponieważ tematyka wiary i tradycji jest bliska niemal każdemu, niezależnie od wieku.

Gdy księża stają się bohaterami komicznych sytuacji związanych z wizytą duszpasterską czy budową kościoła, rozmowa staje się luźniejsza.