Wygląda fatalnie – opuchnięty, siny i mocno zarośnięty. Resztką sił dociera do łazienki, staje przed lustrem i wpatruje się w swoje odbicie, desperacko próbując sobie przypomnieć, kim jest. Nagle z kuchni dobiega wołanie żony:
– Mietek! Idziesz w końcu na śniadanie?
Facet uderza się ręką w czoło i wykrzykuje z ulgą:
– No tak, Mietek!