– „Wpadłem” – pomyślał błyskawicznie. Skierował się prosto do gabinetu Muellera.
– Gratuluję panu poczucia humoru – rzucił od progu.– Tak, przyznaję: jestem sowieckim agentem!
– – Dobra, dobra, Stirlitz… Nie zgrywajcie się. Odmaszerować! Gdy tylko drzwi się zamknęły, Mueller wykręcił numer do Kaltenbrunnera.
– Nie uwierzysz, co ten nasz poczciwy Stirlitz znowu wymyślił – zaśmiał się do słuchawki.
– Podał się za szpiega, żeby tylko wymigać się od sprzątania liści w czynie społecznym!