-Zgadza się Panie Magistrze, są także głuche.
Kawały O Szkole
Ostatnie treści
-
-
Wywiadówka w szkole podstawowej:
-Państwa dzieci są uzdolnione muzycznie!
-Dlaczego? pyta się mama Jasia.
-Bo codziennie mi grają na nerwach! -
Żona wyjechała w delegację więc do przedszkola syna zawozi ojciec:
– To nie jest nasze dziecko. – mówi przedszkolanka w pierwszym przedszkolu.
– Niestety, nie kojarzymy tego chłopca. – słyszy w drugim przedszkolu.
Jadą do trzeciego, czwartego… Wszędzie słyszą to samo. W końcu syn się wkurzył i mówi:
– Tato, jeszcze jedno przedszkole i jedziemy do szkoły bo się zaraz na lekcje spóźnię! -
W szkole podczas lekcji historii pani zadała pytanie:
– Czy ktoś z was coś wie o Napoleonie?
Kilkoro się zgłosiło, wśród nich Jasiu.
Pani nie dowierzała, bo przecież Jasiu zawsze taki spokojny rzadko kiedy się zgłasza, a teraz wyrwał się do odpowiedzi:
– No Jasiu, powiedz nam co wiesz o Napoleonie.
– Najtańszy Napoleon to jest w Czechach. -
W szkole liceum plastycznym były dwa kierunki:
Szkło i Wystawiennictwo. Pewnego razu profesor zdenerwował się na zasłaniającego mu całą klasę ucznia i powiedział:
– Ze szkła jesteś?
A uczeń wystraszony:
– Nie z wystawiennictwa. -
Koniec roku szkolnego.
Syn wraca do domu po uroczystości rozdania świadectw i mówi:
– Tato, świetna wiadomość! Szkoła przedłużyła ze mną kontrakt na szóstą klasę! -
Matematyk, fizyk i inżynier dostali po kawałku siatki do ogrodzeniowej i zadanie by ogrodzić jak największy teren.
Inżynier ogrodził elegancki kwadrat. Fizyk obliczył, że najlepszy stosunek powierzchni do obwodu ma koło i rozstawił siatkę w okrąg. Natomiast matematyk rozstawił siatkę byle jak, wszedł do środka i powiedział, że jest na zewnątrz.
-
Mały Jaś wpada do domu i pyta taty:
– Tato, a czy ty umiesz się podpisywać z zamkniętymi oczami?
– Umiem, synku.
– To podpisz mi tak dzienniczek. -
Nauczyciel prezentuje dzieciom obrazki zwierząt i pyta, jak zwierzęta się nazywają.
– To jest kot. – mówi Małgosia.
– Bardzo dobrze. A to?
– To jest piesek. – odpowiada Krzyś.
– Świetnie. A to? – pyta nauczyciel prezentując zdjęcie jelenia.
Po kilku minutach, jako że nikt nie zgłasza się z odpowiedzią, postanawia zażartować.
– Być może mamusia tak czasem nazywa tatusia.
– Nienasycony buhaj? – pyta nieśmiało Jaś. -
Nauczycielka:
– Kazałam wam zrobić przez weekend dwa dobre uczynki. Jasiu, opowiedz nam o swoich czynach.
Jasio:
– W sobotę pojechałem do babci i babcia bardzo się ucieszyła. A w niedzielę wyjechałem od babci i babcia jeszcze bardziej się ucieszyła! -
Przed klasówką nauczycielka mówi do uczniów:
– Mam nadzieję, że dzisiaj nikogo nie przyłapie na ściąganiu!
– My również, proszę pani. -
W czasie zjazdu absolwentów stary profesor pyta dawnego ucznia:
– A ty Jasiu, ile masz dzieci?
– Ośmioro! – odpowiada z dumą były uczeń.
– No, tak – mruczy nauczyciel – W klasie też nigdy nie uważałeś.