Ostatnie treści

  • Przedszkole w ZSRR. Pani pyta:

    – Jaki jest najlepszy kraj na świecie?
    Wszystkie dzieci chórem:
    – Związek Radziecki!
    – A w jakim kraju są najszczęśliwsze dzieci?
    – W Związku Radzieckim!
    – A w jakim kraju dzieci mają najlepsze zabawki?
    – W Związku Radzieckim!
    Nagle jedno dziecko zaczyna płakać. Pani pyta:
    – Dlaczego płaczesz?
    – Bo tak bardzo chciałbym mieszkać w Związku Radzieckim.

  • Idzie myśliwy do lasu zapolować na niedźwiedzia.

    Chodzi, chodzi, aż znalazł. Celuje, strzela. A niedźwiedź się odwraca i mu nic. Podchodzi niedźwiedź do myśliwego i mówi:
    – Myśliwy, albo mi dasz się przelecieć albo cię zabiję na miejscu!
    Myśliwemu życie raczej ważniejsze od dupy, więc nastawił, ale że następnego dnia mówi, że tym razem weźmie lepszą strzelbę. Więc idzie z lepsza strzelbą do lasu, znajduje misia, strzela, i … Nic, miś znowu karze się nastawić. Po tych zdarzeniach myśliwy sobie obiecuje że następnego ranka z karabinem maszynowym przyjdzie i niedźwiadka ukatrupi. Następnego ranka myśliwy celuje, oddaje dwieście strzałów. Magazynek pusty, myśli, że już po niedźwiadku, a tu niedźwiadek puka od tylu w plecy i mówi:
    – Ty, myśliwy, ty tu na niedźwiedzie chyba nie przyszedłeś.

  • Idzie niedźwiedź i spotyka na drodze zajączka

    Całego okrwawionego. Miś pyta go:
    – Zajączku, co się stało?
    – Słonica użyła mnie jako podpaski!
    – Biedny. Chodź, odprowadzę cię do domu.
    I poszli razem. Po jakimś czasie spotykają orła, też całego we krwi.
    – Co się ci stało? – pytają jednocześnie.
    – Zabiję gnoja, który powiedział słonicy, że podpaski ze skrzydełkami są lepsze!

  • Dzień babci

    – Jasiu, zadzwoń do babci i złóż jej życzenia.
    – Mamo, ale ja nie wiem co powiedzieć.
    – Zadzwoń i powiedz jej coś ciepłego
    – Halo, babciu. Kaloryfer

  • Przychodzi facet do dietetyka

    Wygina się z bólu, trzyma za brzuch, jest blady i ma ciemne wory pod przekrwionymi oczami.
    – Wygląda pan okropnie! Co się stało?
    – Co się stało? Zastosowałem się do twojej głupiej diety, doktorku! Nigdy więcej! Ledwo da się to przełknąć i wcale nie czuję się od tego lepiej!
    – To niemożliwe. Kazałem panu tylko jeść więcej zieleniny. Proszę opisać co pan jadł przez kilka ostatnich dni.
    – To co zwykle… Czerwone mięso, białe pieczywo, żółty ser…
    – I co to ma wspólnego z moją dietą?
    – Najpierw cały tydzień czekałem aż zzielenieje.