– Janie, czy tramwaje kursują po dachach?
– Nie, panie hrabio, tramwaje poruszają się po torach na ziemi.
– To czemu tu napisali, że tramwaj zabił kominiarza?
-
-
Mój dziadek nie żyje
Starość go zabiła.
– Przecież wpadł pod samochód..
– Gdyby nie starość zdążyłby uciec. -
Do sklepu motoryzacyjnego wchodzi dresiarz:
– Macie łańcuch do jawy? – Niestety nie. Mamy tylko do emzetki. – Niech będzie – Ale on nie pasuje do jawy! – Nie szkodzi, po meczu i tak wszystko mi jedno, czym biję!
-
-
Zachorował wielki wojownik indiański, jego współplemieńcy udali się do czarownika po radę.
– Połóżcie mu jajka na oczach – powiedział czarownik.
Nazajutrz delegacja znów jest u uzdrowiciela.
– I co, pomogło? – pyta starzec.
– Nie, on umarł.
– A położyliście mu jajka na oczy tak, jak kazałem?
– Nie, udało nam się dociągnąć tylko do pępka. -
W pewnym mieście grasował straszny smok
Mieszczanie nie mogli wytrzymać, więc udali się po pomoc do jednego z trzech rycerzy. Wielki Rycerzu – mówią – pomóż nam, smok gwałci dziewice, zabija mężczyzn, pożera dzieci i kobiety. Wielki rycerz na to – Dajcie mi miesiąc na ułożenie planu. Mieszczanie na to – Co ty człowieku, za miesiąc to smoka nas tu wszystkich wytłucze. I poszli do drugiego rycerza. Średni Rycerzu – pomóż etc. Ten chciał się znowu zastanawiać dwa miesiące więc poszli do trzeciego rycerza. Mały Rycerzu – pomóż etc. Na to Mały Rycerz łap za miecz, zakłada zbroję, objucza konia i już jest gotowy do drogi. Pytają więc mieszczanie. Jak to czcigodny Mały Rycerzu, Wielki Rycerz chciał się zastanawiać miesiąc, Średni Rycerz dwa miesiące, a Ty tak od razu?! Na to Mały Rycerz
– Tu się nie ma co zastanawiać, tu trzeba spier…..! -
-
-
Czerwony Kapturek idzie przez las i spotyka wilka.
Wilk ma bardzo wytrzeszczone oczy.
Czerwony Kapturek pyta:
– Co wilku pewnie mnie chcesz zjeść?
– Nie ja tylko kupę robię. -
Przychodzi pan Marian do lekarza i mówi:
– Chciałbym nie móc mieć dzieci
– dlaczego? – pyta lekarz
– bo mój tata i dziadek nie mogli miec dzieci.
– to skąd pan jest?
– z Bydgoszczy… -
Przychodzi króliczek do sklepu i mówi:
– Poproszę 1 kg sera.
Następnego dnia znów prosi o 1 kg sera i tak przez kilka dni. 7 dnia znów prosi o ser, a sprzedawca na to:
– Po co ci tak dużo sera?
– Proszę iść ze mną to panu pokaże – mówi królik.
Przychodzą nad jezioro, królik wrzuca ser do wody, a tam bulgota, gotuje się i sera nie ma.
Co tam jest? – pyta sprzedawca
Na co królik:
–Nie wiem, ale strasznie lubi ser! -
Wpada facet do sklepu:
–Dzień dobry! Jest cukier w kostkach?
–Niestety nie ma.
–A jakaś inna skromna bombonierka dla teściowej? -
-
-
Do dermatologa wchodzi baba i mówi:
– Panie doktorze swędzi mnie między palcami.
– Proszę pokazać dłonie.
Lekarz ogląda i mówi:
– Nic tutaj nie widzę. Proszę pokazać stopy, ogląda skrupulatnie i mówi:
– Tutaj też jest wszystko wporządku.
Pyta babę:
– Między jakimi palcami panią swędzi?
Baba na to:
– Między dużym palcem lewej nogi a dużym palcem prawej nogi.