Jeden z daleka, więc poszli do mieszkania drugiego, żeby uczcić spotkanie. Trochę popili, a że gospodarz mieszkał w ciasnej kawalerce, zaproponował, żeby tamten został na noc — wszyscy troje: on, żona i kolega — w jednym łóżku. Rano gospodarz odprowadza kumpla na pociąg, a tamten mówi: – Stary, super się spotkaliśmy, tylko jedno mnie zdziwiło… Twoja żona całą noc trzymała mnie za „małego”.
– Spokojnie — odpowiada gospodarz. — To nie ona, tylko ja. Bałem się, że mi żonę poderwiesz!