– Przepraszam, czy posiada pani… kobiece wyposażenie?
– Ty bezczelny gburze! – krzyczy oburzona i trzaska drzwiami.
Następnego dnia – znów pukanie, ten sam facet, to samo pytanie.
Trzeciego dnia kobieta już nie wytrzymuje i opowiada wszystko mężowi.
– Spokojnie, kochanie – mówi mąż. – Jutro mam wolne, schowam się i zobaczymy, co to za typ.
Następnego ranka, punkt dziewiąta, znów pukanie. Mąż przyczajony za drzwiami, żona otwiera. Ten sam gość z uśmiechem:
– Dzień dobry, czy ma pani to, co myślę?
Żona zerka na męża – ten daje znak głową, by przytaknęła.
– Mam.
– Świetnie! To niech pani da swojemu mężowi, bo przychodzi do mojej żony co wieczór!
Kobieta w rozciągniętej podomce, wałki na głowie, maseczka na twarzy, trzyma worek śmieci i krzyczy z progu za odjeżdżającą śmieciarką:
