Siedzi pod drzewem wróbel i wali głową w drzewo ile fabryka da:

Uderza, uderza aż w końcu padł nieprzytomny. Ocknął się po chwili i znowu wali.
Z drzewa spoglądają rodzice, dzięcioły. Mąż dzięcioł mówi:
– Słońce, powiedzmy mu, że jest adoptowany bo to się źle może skończyć.

Co myślisz?

Mareczku, twoja żona ostatnia sporo grywa na flecie, przecież ona na fortepianie grała…

Redaktor naczelny pewnej gazety spotkał się z studentem, docentem oraz profesorem i pyta: Ile potrzeba na opanowanie języka chińskiego?