Stirlitz pewnym krokiem spacerował głównymi ulicami Berlina

Jednak coś nieuchwytnego sprawiało, że przechodnie z łatwością domyślali się jego prawdziwej tożsamości. Być może była to radziecka czapka-uszanka, może ciężkie walonki, a może spadochron, który z głośnym szelestem uparcie ciągnął się za nim po bruku.

Co myślisz?

W nocy Jasia i Małgosię naszła ochota na odrobinę czułości.

Podczas wielkiego balu w pałacu carskim