– Jaś, przecież on nas usłyszy! – szepnęła zaniepokojona Małgosia.
– Spokojnie, mam plan. Jak poczujesz, że chcesz krzyczeć z emocji, mów po prostu szeptem „pączek”. To go nie obudzi.
Zaczęli się kochać, a po chwili Małgosia, coraz głośniej, zaczęła powtarzać: – Pączek! Pączek! Pączek!
Nagle z dolnego łóżka dobiegł zaspany i zirytowany głos ojca: – Dzieciaki, jedzcie te pączki szybciej, bo mi już lukier na głowę kapie!