Czego absolutnie NIE robić w Sylwestra?

czego nie robic w sylwestra

Sylwester. Ta magiczna noc, kiedy wszyscy udajemy, że zmiana cyfry w kalendarzu magicznie naprawi nasze życie, a brokat na ubraniu to szczyt elegancji, a nie coś, co będziemy wydłobywać z dywanu do Wielkanocy. Presja, by bawić się „epicko”, często popycha nas do decyzji, których żałujemy już 1 stycznia około godziny 13:00, gdy otwieramy pierwsze oko.

Chcesz przetrwać tę noc z godnością (i wszystkimi kończynami)? Oto lista rzeczy, których powinieneś unikać jak ognia – dosłownie i w przenośni.

1. Pirotechnika stosowana, czyli „Potrzymaj mi piwo, odpalę z ręki”

To jest ten moment wieczoru, zazwyczaj tuż przed północą, kiedy w wujku Wieśku lub koledze Marcinie budzi się wewnętrzny saper. Ilość spożytego alkoholu jest wprost proporcjonalna do pewności siebie w obsłudze materiałów wybuchowych klasy „Achtung”.

Scenariusz: „Spokojnie, te chińskie lonty palą się wolno, zdążę wyrzucić”. Rzeczywistość: Nie, nie zdążysz. Sylwester to nie czas na testowanie swojego refleksu na tle wybuchających ładunków. Jeśli bardzo chcesz powitać Nowy Rok, machając do sąsiadów, upewnij się, że nadal masz wszystkie dziesięć palców, by to zrobić.

Oglądanie fajerwerków z bezpiecznej odległości jest może mniej „męskie”, ale za to pozwala uniknąć spędzenia nocy na SOR-ze, tłumacząc znudzonemu lekarzowi, że „to petarda była zepsuta, a nie pan głupi”.

Zobacz także specjalnie dla całej rodziny: kawały na sylwestra

2. Eurobusiness – gra, która niszczy rodziny szybciej niż podział majątku

Zaczyna się niewinnie. Czekacie na północ, ktoś rzuca: „Hej, zagrajmy w planszówkę!”. Wybór pada na Eurobusiness (lub jego burżuazyjnego kuzyna – Monopoly). To jest pułapka.

Te gry nie zostały stworzone do zabawy. Zostały stworzone, by pokazać, jak szybko miłość bliźniego ustępuje miejsca drapieżnemu kapitalizmowi.

W momencie, gdy Twoja własna matka stawia hotel na najdroższym polu, a Ty wchodzisz tam trzeci raz z rzędu, bankrutując i zastawiając elektrownię, świąteczna atmosfera umiera. O 23:45 zamiast szykować szampana, będziecie na siebie krzyczeć, kto ukradł 500$ z banku i dlaczego ciocia Grażyna jest bezduszną kamieniczniczką.

czego nie robic w sylwestra

3. „Tylko przymknę oko na 5 minut” o godzinie 22:30

Klasyczny błąd taktyczny. Zjadłeś za dużo sałatki jarzynowej, wypiłeś dwa kieliszki wina i nagle kanapa wydaje się być najwygodniejszym miejscem we wszechświecie. Myślisz sobie: „Zdrzemnę się kwadransik, zregeneruję siły przed północą”.

To kłamstwo. Twój organizm potraktuje to jako wezwanie do zapadnięcia w sen zimowy. Obudzisz się o 1:15, z resztkami chipsów na policzku, słysząc już tylko pojedyncze wystrzały za oknem i widząc w telewizji napisy końcowe koncertu. ominie Cię wszystko: odliczanie, życzenia i ten moment, gdy wszyscy udają, że znają tekst „Auld Lang Syne”.

4. Kulinarny Eklektyzm Ekstremalny, czyli śledź zagryzany karpatką

Polski stół sylwestrowy to wyzwanie dla najbardziej zaprawionych w bojach żołądków. Mamy tu wszystko: resztki ze świąt, nowe przekąski, ciężkie mięsa, słodkie ciasta, a to wszystko podlane morzem różnokolorowych alkoholi.

Nie próbuj być bohaterem, który spróbuje wszystkiego. Połączenie śledzia w śmietanie, trzech kawałków sernika, bigosu i taniego wina musującego stworzy w Twoim brzuchu bombę biologiczną, która wybuchnie szybciej niż fajerwerki sąsiada.

Jeśli chcesz powitać Nowy Rok na parkiecie, a nie obejmując z czułością toaletę, zachowaj umiar.

5. Syndrom Sztokholmski z Telewizją, czyli „Ja nie oglądam, to tylko leci w tle”

Każdy Polak deklaruje, że gardzi sylwestrowymi koncertami w telewizji. To obciach, playback i wciąż ci sami artyści (Maryla Rodowicz jest wieczna, pogódźmy się z tym).

A jednak, w miarę upływu nocy, ten telewizor „w tle” staje się coraz głośniejszy. O godzinie 23:00 nagle łapiesz się na tym, że nie tylko znasz wszystkie teksty Zenka Martyniuka, ale też tańczysz do nich na środku salonu z udkiem kurczaka w dłoni.

Nie walcz z tym, to silniejsze od Ciebie. To narodowy rytuał przejścia.

6. Postanowienia noworoczne spisywane po trzecim drinku

W okolicach godziny 23:00, kiedy endorfiny i procenty buzują w żyłach, nagle czujesz, że możesz wszystko. Bierzesz serwetkę i spisujesz: „Schudnę 20 kg do marca”, „Nauczę się japońskiego”, „Rzucę pracę i wyjadę w Bieszczady”.

W tym momencie w to wierzysz. Ale spójrzmy prawdzie w oczy – te postanowienia mają taką samą trwałość jak bąbelki w otwartym szampanie.

Rano, gdy dopadnie Cię kac morderca, jedynym postanowieniem, jakie będziesz w stanie zrealizować, będzie „przeżyć do wieczora i zamówić pizzę”. Oszczędź sobie rozczarowań i serwetek.

Przeczytaj także: śmieszne postanowienia noworoczne

Co myślisz?

Czemu żydzi na pytanie odpowiadają pytaniem?

Mroźny, zimowy dzień.