Facet zabawiał się z kochanką, gdy nagle usłyszał, że na podjazd wjeżdża samochód jej męża.

Bez zastanowienia złapał ubranie i wyskoczył przez okno – akurat w ulewny deszcz.
Na ulicy akurat trwał maraton, więc żeby się nie wyróżniać, dołączył do biegu. Po chwili jeden z biegaczy pyta zdziwiony:
– Ty zawsze biegasz na golasa?
– Jasne! Czuję się wtedy wolny, a deszcz przyjemnie chłodzi – odpowiada facet.
– A ubranie pod pachą po co niesiesz?
– Żeby po biegu mieć świeże ciuchy.
– A ta preze**atywa?
– Na wszelki wypadek… jakby zaczęło padać!

Co myślisz?

Siedzą dwa zające i chrupią marchewki.

Stary, rozstałem się z Zośką.