Ostatnie treści

  • Siedzą dwie samotne dziewczyny w barze

    – Znasz jakiś facetów?
    – Pewnie
    – To dzwonimy do 32-óch
    – A po co nam tylu?
    – Po pierwsze: połowa nie przyjdzie
    – Ale, po co nam 16-tu?
    – Po drugie: połowa się napije.
    – Ośmiu to też dużo.
    – Po trzecie: połowa jak zwykle nie będzie mogła.
    – A czterech?
    – A co, nie chcesz dwa razy…??

  • Zajęcia z savoir-vivreu

    Prowadzi kobieta, wśród uczestników sami panowie. Pani zadaje pytanie:
    – Jesteście na przyjęciu lub w restauracji. Musicie udać się w pewne miejsce. Jak usprawiedliwicie przed swoją towarzyszką swą chwilową nieobecność.
    – Idę się wysikać – padła propozycja z sali.
    – No niestety – odparła prowadząca,słowo „wysikać” może zostać uznane za prostackie i grubiańskie.
    – Przepraszam, ale muszę udać się do ubikacji – zgłosił się inny uczestnik.
    – No cóż – prowadząca na to – mówienie o ubikacji przy jedzeniu trudno zaliczyć do kanonów kultury. Może jakieś inne pomysły?
    – Pani wybaczy – na to kolejny uczestnik – ale muszę udać się uścisnąć kogoś, kogo mam nadzieję przedstawić pani po kolacji.

  • Przychodzi baba do lekarza:

    – Panie doktorze, mój mąż jest potrójnym impotentem. 
    – Jak to możliwe? – pyta lekarz 
    – Ano tak, tym pierwszym to on był od zawsze, ale ostatnio spadł z drabiny i złamał sobie palec i przygryzł język

  • Jedzie facet z dziewczyną samochodem.

    Pyta ją, czy jeśli wdepnie do 100 km/h, to ona zdejmie ubranie? Kobieta zgodziła się i rozebrała. Kierowca za bardzo zapatrzył się na nią i samochód zjechał z drogi wprost na drzewo. Mężczyzna został uwięziony, kobieta wydostała się, ale nago. Jedyną dostępną częścią garderoby był but faceta. Więc kobieta wzięła but, przykryła nim łono i pobiegła po pomoc na pobliską stację paliw.
    – Panowie, potrzebuję pomocy, mój chłopak jest uwięziony! – woła.
    Na co zdziwiony pracownik odpowiada:
    – Dobra kobieto, jeżeli aż tak głęboko utknął, to my nie damy rady go wyciągnąć.

  • Rzecz się dzieje w lesie.

    Czerwony Kapturek idzie przez las do babci. Nagle zza drzewa wychodzi wilk i mówi:
    – I co, Czerwony Kapturku, boisz się?
    – O tak, bardzo się boję. Straszno tak samemu po ciemnym lesie chodzić. Poza tym chyba zabłądziłam.
    – Nic się nie martw, Kapturku, złap mnie za ogon, a ja cię wyprowadzę z lasu.
    Czerwony Kapturek łapie wilka za ogon. Idą, idą już jakiś czas. Nagle stają na skraju lasu, gdzie słońce prześwituje przez gałęzie drzew. Wtedy wilk zamienia się w pięknego młodzieńca.
    – I co, Czerwony Kapturku, nadal się boisz?
    – Nie, teraz już się nie boję.
    – To dlaczego wciąż trzymasz mnie za ogon…?

  • U dentysty na fotelu siedzi kobieta:

    Dzwoni jej telefon, ale nie może odebrać, więc prosi dentystę, żeby to on odebrał.
    – Słucham?
    – Tadeusz mówi
    – Jaki Tadeusz?
    – Jestem mężem osoby, której telefon Pan trzyma w ręce.
    – Pan posłucha… Zaraz skończę, ona wypluje i oddzwoni.