Mężczyzna łapie okazję. Zatrzymuje się ciężarówka, pasażer wsiada i ruszają.

Po pewnym czasie pojazd słabnie, silnik wyje, a szofer redukuje biegi, aż auto staje. Kierowca wyciąga kij bejsbolowy, wyskakuje i okłada nim plandekę. Autostopowicz jest w szoku, ale milczy, widząc wściekłość kierowcy. Jadą dalej, lecz sytuacja znów się powtarza. Gdy tir staje i szofer ponownie sięga po kij, pasażer nie wytrzymuje i pyta, o co chodzi. – Widzi pan – mówi kierowca – mam na pace trzydzieści ton kanarków, a dopuszczalna ładowność to tylko dwadzieścia ton. Po prostu połowa z nich musi cały czas latać!

Co myślisz?

Znajomy spotyka Masztalskiego na ulicy i woła z uśmiechem:

Proszę pana, teraz to panuje wysoka ogłada, nie to co dawniej.