Potyka się o próg, wali głową w lustro, zrzuca kwiaty z parapetu, robi niezły hałas.
W jednej chwili wpada Helena z dziećmi, a Marian, chwiejąc się i z szerokim uśmiechem, mówi:
– No proszę, wiedziałem, że beze mnie nie zaśniecie!
Stary, rozstałem się z Zośką.
