– Jeden zagaduje: – Masz pojęcie, która może być teraz godzina?
Drugi powoli wyciąga z kieszeni termometr, zerka na niego i odpowiada:
– Jutro poniedziałek.
Głupie kawały
Ostatnie treści
-
-
Podczas wielkiego balu w pałacu carskim
imperatorka Katarzyna II tańczy z hrabią Pawłem Biezuchowem. W pewnym momencie władczyni rzuca chłodne spojrzenie na jego dłoń:
– Hrabio, ma pan plamkę na mankiecie – zauważa z niesmakiem.
Biezuchow, nie mogąc znieść tak strasznego wstydu przed obliczem monarchini, wychodzi do sąsiedniej sali i tam, z rozpaczy, odbiera sobie życie.Chwilę później caryca tańczy już z księciem Andriejem Bołkońskim.
– Książę, widzę plamę na pańskim surducie – mówi wyniośle.
Bołkoński, dla którego honor jest cenniejszy niż życie, również nie wytrzymuje hańby. Odchodzi do innego pokoju i strzela sobie w łeb.W końcu nadchodzi kolej na porucznika Rżewskiego. Caryca patrzy w dół i marszczy brwi:
– Poruczniku, ależ wasze buty z cholewami są całe uwalane błotem! Rżewski, uderzając dziarsko obcasami, odpowiada z rozbrajającym uśmiechem
– Nie niepokójcie się, Wasza Wysokość! To nie błoto, to psie gówno. Jak podeschnie, to samo odpadnie! -
Stirlitz pewnym krokiem spacerował głównymi ulicami Berlina
Jednak coś nieuchwytnego sprawiało, że przechodnie z łatwością domyślali się jego prawdziwej tożsamości. Być może była to radziecka czapka-uszanka, może ciężkie walonki, a może spadochron, który z głośnym szelestem uparcie ciągnął się za nim po bruku.
-
Masztalski wraca do dom w opłakanym stanie
Ni mo jednej ręki i brakuje mu nogi. Maryjka, widząc go w progu, łapie się za głowę i woła:
– Pieronie, Masztalski! Co ci sie stało?! Gdzieś ty to stracił?!
– A Masztalski, ledwo dychając, odpowiada: – Widzisz, Maryjka… założyliśmy sie z Ecikiem o ręka, że mi nogi z rzyci nie wyrwie! -
Stirlitz relaksował się w swojej konspiracyjnej kwaterze.
Nagle wazon z kwiatami ześlizgnął się z parapetu i roztrzaskał się na jego głowie. To był zakodowany sygnał – informacja, że żona właśnie urodziła mu syna. Pułkownik Isajew dyskretnie otarł łzę wzruszenia. Ogarnęła go potężna tęsknota za ojczyzną – w końcu nie był w domu od siedmiu długich lat.
-
Stirlitz usłyszał dyskretne pukanie do drzwi. Kiedy je otworzył, na progu zobaczył małego, bezbronnego kotka.
– Chcesz napić się mleczka, ty mały głuptasku? – zapytał czule pułkownik Isajew.
– Sam jesteś głupi! Przed chwilą przybyłem z Centrali z pilnymi rozkazami – odpowiedział szorstko kotek. -
Samochód z silnikiem dwusuwowym?
– Dwutakt.
Z czterosuwowym?
– Czterotakt.
A z elektrycznym?
– Bez taktu… -
Słoń i mrówka postanowili wybrać się na wiśnie.
Przez płot przeszli do ogródka sąsiada, nagle słyszą czyjeś kroki. Mrówka mówi:
– Słoniu, schowaj się za mną! Ja się mniej rzucam w oczy! -
-
Mała stonoga pyta mamy:
– Mamusiu, a co to jest człowiek?
Mama odpowiada:
– To takie zwierze, któremu brakuje dziewięćdziesiąt osiem nóg. -
Dwa kompletnie głupie elfy zabłądziły w lesie. Jeden mówi:
– Strzel, może ktoś nas usłyszy.
Jego towarzysz nie namyślając się wiele strzelił raz, dwa, trzy, cztery razy. Elfy nasłuchują … Nic.
– Strzelaj jeszcze. – mówi ten pomysłowy.
– Nie mogę. Strzały mi się skończyły. -
Stoją dwa duchy przed cmentarzem i patrzą na fajną fure.
Jeden do drugiego mówi:
– Jedziemy?
Drugi:
– No! – i znika gdzieś na chwilę. Po chwili się pojawia z tablicą nagrobkową.
– Po co Ci to?
– Bez dokumentów nie można prowadzić!