Ostatnie treści

  • Król organizuje zawody łucznicze.

    Łucznicy mają zestrzelić jabłko z głowy dziecka. Pierwszy łucznik strzelił i trafił prosto w jabłko i mówi:
    – I’m Wilhelm Telm.
    Strzela drugi i też trafia.
    – I’m Robin Hood.
    Trzeci strzela. Zeszło mu trochę z wymierzeniem celu, strzelił i trafił w sam środek głowy, i mówi:
    – I’m Sorry.

  • Do zakładu pogrzebowego wchodzi mężczyzna.

    Rozgląda się, wyraźnie zastanawiając się nad kupnem trumny. Podchodzi do niego właściciel zakładu i pyta o życzenia klienta.
    – Wie pan, teściowa zmarła i muszę ją pochować.
    Właściciel pomyślał: ”dobry zięć – dobry klient” i zaproponował:
    – Mamy trumny dębowe, full wypas, z klimą na życzenie w dobrej cenie dwanaście tysięcy zł.
    – Oj drogo!
    – W takim razie sosnowe, prosta wersja, ale bardzo elegancka za trzy tysiące czterysta.
    – Oj drogo!
    – To może nie drewniana, a gipsowa. Nie tak ładna jak poprzednie, ale także popularna. Cena tysiąc dwieście.
    – Oj drogo!
    – Wie Pan, przy kremacji stosujemy trumny kartonowe – trzysta zł.
    – Oj drogo!
    – Panie! Przynieś pan teściową! Dokręcimy uchwyty za trzydzieści pięć zł.

  • Dwóch gentlemanów jedzie pociągiem.

    Jadą już dwanaście godzin, za oknem, zapada zmrok. Nagle jeden z nich, w zupełnej ciszy pyta:
    – Przepraszam bardzo czy zdarzyło się panu kochać z czarną dziewczyną, na szczycie ośnieżonego Mont Blanc, wśród tłumu ludzi?
    – A dlaczego pan pyta?
    – E nic, chciałem tylko jakoś zacząć rozmowę.

  • Na wykładzie w akademii medycznej.

    – Sperma oprócz innych związków zawiera również glukozę konieczną plemnikom do życia.
    Studentka:
    – Panie profesorze, glukozę taką jak owoce?
    – Jak najbardziej!
    Studentka:
    – To dlaczego nie czuć iż jest ona słodka?
    – Albowiem receptory smaku znajdują się na czubku języka, a nie na migdałach!

  • Mówi żona do męża:

    – Rysiek, włożyłeś już?
    – Tak kochanie.
    – Nie sądzisz, że trzeba by nim troszkę poruszać?
    – Jest dobrze, troszkę go jeszcze podleje olejem.
    – Ale poruszałbyś nim do jasnej cholery, co?
    – Zosiu, mamy mały piekarnik, a kurczakowi i tak wszystko jedno.

  • Mówi blondynka do lekarza:

    – Więc mówi Pan doktorze, że to jest dwudziesty trzeci tydzień ciąży?
    – Tak, absolutnie.
    – Dokładnie dwudziesty trzeci, a nie dwudziesty siódmy?
    – Żadnych wątpliwości, dwudziesty trzeci tydzień.
    – Boże… Nie za tego za mąż wyszłam…

  • Leci samolot, przyrządy pokazują, że sytuacja nie jest najlepsza.

    Pilot wzywa stewardessę i mówi:
    – Jest bardzo źle, nie wydaje mi się żebyśmy wyszli z tego cało, ale niech pani pójdzie, opowie pasażerom dowcip to przynajmniej umrą z uśmiechem na twarzy.
    Stewardessa wyszła do pasażerów i opowiada:
    – Proszę Państwa, sytuacja jest, no … Mam dla Państwa dowcip. – i zaczyna opowiadać. Opowiada, opowiada, a samolot pikuje, opowiada, a samolot pikuje, opowiada, a samolot runął, ze zgliszcz i z dymu wstaje jedna, ocalała staruszka. Wstaje, otrzepuje się i mówi:
    – Też mi dowcip …