Ostatnie treści

  • Przychodzi karlica do ginekologa i mówi:

    – Ile razy pada deszcz strasznie mnie ci*a boli.
    Lekarz kazał się rozebrać i zbadał ją dokładnie.
    Po badaniu mówi:
    – Nie widzę żadnych zmian, ale dzisiaj nie pada. Proszę przyjść jak będzie padało.
    Za parę dni był deszcz, karlica przychodzi ponownie.
    – Panie doktorze, bo tak mnie boli, że ledwie tu przyszłam.
    Doktor posadził ją w fotelu, po chwili namysłu mówi, że niezbędny będzie mały zabieg i czy się na niego zgadza.
    – Tak, niech pan robi co jest konieczne.
    Doktor usypia ją.
    Zasypiając karlica widzi wielkie nożyce w rękach doktora.
    Po jakimś czasie karlica budzi się.
    Lekarz pyta ją:
    – Czy jeszcze coś boli?
    – Nic a nic. Co to było i co mi pan zrobił?
    Nic takiego, po prostu skróciłem pani cholewy w butach.

  • Pani na lekcji pyta dzieci:

    –Jak sobie wyobrażacie św. Mikołaja?
    Dzieci odpowiadają, że jako starszego grubszego pana.
    Pani pyta o to samo Jasia.
    Jasio odpowiada:
    –Ja wyobrażam sobie Mikołaja jako
    starszego grubszego pana z dużą DUPĄ.
    – A dlaczego?
    – Bo mój tata powiedział, że gówno pod choinkę dostanę!

  • Przychodzi facet do sklepu i prosi o pączka.

    Zjada dżem, a resztę pączka wyrzuca. Następnego dnia znów przychodzi i prosi o 10 pączków. Znów zjada dżem, a resztę wyrzuca. I tak codziennie i coraz więcej pączków kupuje. Raz przychodzi, kupuje 1000 pączków, zjada dżem i wyrzuca resztę.
    Sprzedawca pyta:
    – A to pan jest motocyklistą?
    – Tak, a skąd pan wie?
    – No bo motocykl stoi przed sklepem.

  • Trzej koledzy naradzają się przed wspólnym wyjazdem na polowanie

    – A więc wyjeżdżamy jutro o piątej rano. Bierzemy strzelby, psy i skrzynkę piwa.
    – A może dwie?
    – Ostatnio, jak wzięliśmy dwie, zastrzeliliśmy psa.
    – No to psów nie weźmiemy.
    – Dobra, a więc wyruszamy o piątej. Psów nie bierzemy. Zabieramy ze sobą strzelby i dwie skrzynki piwa.
    – A może trzy?
    – Czy nie pamiętasz, że kiedyś, jak wzięliśmy trzy, to ty sam oberwałeś w nogę?
    – Możemy nie brać broni!
    – W porządku. Wyjazd o piątej. Psów i broni nie bierzemy, ale bierzemy trzy skrzynki piwa.
    – A może weźmiemy jednak cztery?
    – Jak wzięliśmy kiedyś cztery, Mietek, wychodząc z samochodu, przewrócił się i złamał sobie rękę!
    – Ale przecież możemy nie wychodzić z samochodu!
    – Zgoda. Więc podsumujmy: wyruszamy na polowanie jutro o piątej rano. Broni i psów nie bierzemy, bierzemy cztery skrzynki piwa i z samochodu nie wysiadamy.

  • Wchodzi pijany gościu w nocy do domu i wrzeszczy:

    – Ku*wa, wróciłem!
    Przewraca się w przedpokoju, rumor jak na wojnie, doczołguje się do sypianli cały czas bluźniąc.
    – Wróciłem, ku*wa! – drze się głośno już w sypialni, po czym pada na łóżko w ubraniu.
    A przed snem jedna błoga myśl przemyka mu przez głowę:
    – Ale za*ebiście jest być kawalerem i mieszkać samemu…

  • Dwóch wariatów kąpie się nad rzeką:

    Nagle jeden z nich zauważa pływające zwłoki:
    – O rany, trzeba mu zrobić sztuczne oddychanie!
    Wyciągnął rurkę i wsadził ją trupowi w tyłek, po chwili zmęczył się i mówi do drugiego:
    – Teraz ty.
    – Wiesz co, brzydzę się po tobie.
    Po czym wyciągnął rurkę i wsadził drugą stroną.