Ostatnie treści

  • Przychodzi mąż z pracy w fabryce frytek do domu i mówi do żony:

    –  Wiesz co? Nie mogę oprzeć się chęci wsadzenia swojego przyrodzenia do obieraczki do ziemniaków…
    – Oszalałeś do końca, stary capie? A co, jeśli coś ci się stanie! Wybij sobie z głowy ten pomysł!
    Jednak męża to dręczyło i dręczyło, bardzo chciał to zrealizować i wydawało mu się, że nic go nie powstrzyma od spełnienia tej zachcianki. Następnego dnia poszedł do pracy i zrobił to, co zamierzał: włożył swoje przyrodzenie w obieraczkę do ziemniaków. Po powrocie do domu mówi do żony:
    – Wiesz, nie mogłem się powstrzymać, musiałem to zrobić..
    Żona:
    – Ty debilu, mogłeś sobie krzywdę zrobić! Nic Ci się nie stało?
    – Zwolnili mnie
    – A obieraczka?
    – No, ją też zwolnili

  • Do biura matrymonialnego zachodzi facet.

    – Jakiego rodzaju partnerkę pragnie pan mieć? – pyta swatka.
    –  Dziewczyna, w wieku od 20 do 30 lat, o jasnych włosach, 175 cm wzrostu, wymiary 100-60-90, niezależna, posiadająca mieszkanie, auto i dobrą posadę.
    – A może panu, 55-letniemu mężczyźnie o wzroście 160 cm przypasuje brunetka 45 lat i niewielkim biuście?
    – Nie! Koniecznie musi mieć rozmiar E!
    Po długich negocjacjach szefowa biura nie wytrzymuje:
    – Kuźwa, tylko idi*tka może wyjść za mąż za małego, łysego, biednego nieudacznika!
    – OK, niech będzie idi*tka.

  • Na dworcu w Zakopanem stoi pociąg do Krakowa, napakowany pasażerami do granic możliwości.

    W jednym z wagonów, góral zastanawia się, jak poprawić sobie wygodę podczas podróży. Spogląda do koszyka z wikliny, który ma na kolanach, a potem się pochyla i zaczyna przeszukiwać przestrzeń pomiędzy nogami innych pasażerów.
    – Gazdo, a czego wy tam szukacie?
    – Miołech żmije w koszu i mi tu kajś uciekła.
    Ludzie w popłochu podrywają się z miejsc i zaczynają uciekać. Góral, zadowolony, układa się wygodnie i zasypia. Po chwili budzi go konduktor, który go lekko szturcha w ramię.
    – Budzić się, wstawać, wstawać!
    – To my juz som w Krakowie?
    – Nie, w Zakopanem. Jakiś wariat wypuścił żmiję i trzeba było odłączyć wagon od składu.

  • Leci samolot pasażerski, kapitan wzywa do siebie stewardesse i mówi:

    – Niech pani przekaże pasażerom, ze mamy kłopoty z silnikami i za chwile się roztrzaskamy.
    Stewardessa wychodzi do pasażerów.
    – Proszę państwa, wyciągamy paszporty!
    Ludzie wyciągają paszporty…
    – Teraz machamy nimi nad głową!!
    Wszyscy machają podekscytowani i zaciekawieni…
    – A teraz zwijamy paszporciki w rulonik, tylko ciaśniutko, ciaśniutko!!!
    Wiara zwija paszporty, nie bardzo wiedza, po co…
    – I teraz wciśnijcie je tam gdzie słońce nie dochodzi! Policja będzie miała łatwiej!

  • Prezes wielkiej korporacji pyta się swoich pracowników co kupili sobie za trzynastą pensję.

    Zaczepia dyrektora:
    – Cześć, dyrektorze! Co udało się panu nabyć za trzynastkę?
    – Zainwestowałem w nowe Audi A8.
    – A co z pozostałymi pieniędzmi?
    – Przekazałem je na konto w banku szwajcarskim.
    Podchodzi do kierownika:
    – A u pana, kierowniku, co się wydarzyło z trzynastką?
    – Kupiłem używanego Poloneza.
    – A co z resztą pieniędzy?
    – Odłożyłem na książeczkę oszczędnościową.
    Podchodzi wreszcie do robotnika:
    – Jakie zakupy poczynił pan z trzynastki?
    – Kapcie.
    – A resztę?
    – Babcia dołożyła.

  • Mąż wychodzi od kochanki.

    Ubierając się, zauważył w lustrze ugryzienie na szyi. Co robić? Niczego nie wymyśliwszy, pojechał do domu. Wchodzi do mieszkania i do niego na powitanie wyskakuje pies. Nagle – olśnienie! Facet zaczyna się tarzać z psem, nagle wydaje okrzyk bólu i idzie do żony:
    – Nasz pies całkiem zidiociał, zobacz, w szyję mnie ugryzł.
    – A co ja mam powiedzieć – mówi żona – cały dekolt mam pokąsany.

  • Przychodzi kobieta do ginekologa.

    – Panie doktorze. Już trzy lata jesteśmy z mężem. Chcielibyśmy już mieć dziecko, ale nic nam z tego na razie nie wychodzi.
    – No dobrze. Proszę się rozebrać.
    – Pan wybaczy, panie doktorze, ale pierwsze dziecko wolałabym mieć z mężem!