Kroniki randkowania online. Najdziwniejsze opisy.

Kroniki randkowania online

Zainstalowałam apkę ponownie. Nie wiem dlaczego. To trochę jak powrót do byłego partnera, o którym wiesz, że jest toksyczny, kłamie i śmierdzi tanim piwem, ale łudzisz się, że „tym razem będzie inaczej”.

Spoiler: nie było.

Po godzinie intensywnego przesuwania palcem w lewo (mój kciuk ma już własny sześciopak), doszłam do wniosku, że ludzkość jest zgubiona. Jeśli to jest „kwiat współczesnego singielstwa”, to ja poproszę o azyl w najbliższym klasztorze o zaostrzonej regule milczenia.

Rozdział 1: Galeria Osobliwości (Zdjęcia)

Zanim w ogóle przeczytasz opis, musisz przebrnąć przez barierę wizualną. A tam dzieją się rzeczy, o których nie śniło się fizjologom.

Syndrom „Wędkarza Roku”

Panowie, musimy poważnie porozmawiać. O co chodzi z tymi rybami? Co trzeci profil to facet dumnie trzymający oślizgłego karpia wielkości małego dziecka. Co to ma komunikować?

  • „Patrz, potrafię zapewnić byt rodzinie w postapokaliptycznym świecie bez Biedronki”?
  • „Moje ręce śmierdzą mułem, ale mam silny chwyt”? Naprawdę, jedyną osobą, która jest pod wrażeniem tego szczupaka, jest inny wędkarz.

Zobacz także: Zboczone kawały

Inne grzechy główne fotografii:

  • Zdjęcie grupowe jako pierwsze: Gdzie jest ich pięciu, a ty masz zgadnąć, który to twój potencjalny mąż/żona. Zawsze okazuje się, że to ten najmniej atrakcyjny w tle, który akurat mruga.
  • Selfie w brudnym lustrze na siłowni: Gdzie telefon zasłania twarz, a w tle widać jakiegoś spoconego gościa walczącego o życie na bieżni.
  • Zdjęcie z cudzym samochodem/na cudzym jachcie: „To nie moje, ale stałem obok, więc prawie jakbym był bogaty”.

Rozdział 2: Poezja Desperacji (Opisy)

Jeśli zdjęcie cię nie odrzuciło (czyli nie było ryby), przechodzisz do opisu. Tu zaczyna się prawdziwa jazda bez trzymanki.

Typ 1: Prezes Roszczeniowy

Opis przypomina listę zakupów do Ikei, a nie przedstawienie człowieka.

„Nie pisz, jeśli masz mniej niż 185 cm / ważysz więcej niż 60 kg. Musisz mieć własne mieszkanie, auto, pasję, trzy fakultety i umieć robić sushi. Ja wnoszę do związku to, że jestem.” Aha. Powodzenia w szukaniu jednorożca.

Typ 2: Władca Sarkazmu

„Biegle władam sarkazmem.” / „Jeśli nie rozumiesz mojego poczucia humoru, przesuń w lewo.” Tłumaczenie: „Jestem po prostu niemiły/a i obrażam ludzi, a potem mówię, że to był żart i masz kij w tyłku, jeśli cię to bawi”.

Typ 3: Filozof z Instagrama

„Carpe Diem.” / „Tu i teraz.” / „Szkoła życia (Szlachta nie pracuje).” Głębokie jak kałuża po pięciu minutach deszczu.

Typ 4: Pustka

Brak opisu. Bo przecież ich zdjęcia z wakacji w Egipcie z 2018 roku mówią wszystko, co musisz wiedzieć o ich złożonej osobowości.

Zobacz także: Walentynki na wesoło

Rozdział 3: Śmierć przez „Hej, co tam?”

No dobra. Stał się cud. Mamy matcha. Oboje przesunęliśmy w prawo. Pojawia się ten dreszczyk emocji. Kto pierwszy napisze? Co napisze? Jak błyskotliwy będzie ten pierwszy komunikat?

Pojawia się dymek wiadomości. Otwierasz drżącymi rękami, a tam:

„Hej”

Albo, w wersji dla zaawansowanych:

„Hej, co tam?”

I w tym momencie czujesz, jak cząstka twojej duszy umiera. „Co tam?” Co mam odpisać? „A nic, siedzę w dresie, jem zimną pizzę i zastanawiam się, gdzie popełniłem/am błąd w życiu, że tu jestem”? Odpisujesz więc bezpieczne: „Hej, leci powoli, a u ciebie?”. I rozmowa umiera śmiercią naturalną po trzech kolejnych zdaniach. To nie jest dialog, to jest wzajemne przerzucanie się martwymi gołębiami.

Artykuł napisany dla poczucia humoru, nie odzwierciedla prawdziwych wydarzeń:))

Zobacz także: Kawały o małżeństwie

Co myślisz?

Siłownia w styczniu

Siłownia w styczniu vs. Siłownia w lutym

Przed świętami wielkanocnymi zajączek odwiedzając niedźwiedzia wręczył mu wielkanocną pisankę.