Młody pilot blady jak ściana odwraca się do stewardesy i mówi:

– Mamy pięć minut do gleby. Nic się nie da zrobić. Spróbuj delikatnie przygotować pasażerów.
Stewardesa kiwnęła głową, poprawiła mundurek, wzięła mikrofon i ruszyła wzdłuż kabiny.
– Drodzy państwo, bardzo proszę wyjąć swoje paszporty. Tak, właśnie teraz.
Świetnie. Teraz trzymamy je wysoko nad głową i machamy. Super!
Teraz proszę zgiąć dokument na pół. I jeszcze raz. A teraz… zrolować, najlepiej ciasno, jak tylko się da.
Dobrze. A teraz, proszę państwa, uprasza się o wsunięcie powstałego rulonika głęboko w miejsce, gdzie słońce nie dochodzi – żeby służby miały łatwiej przy identyfikacji po katastrofie.
Dziękuję za uwagę, miłego lotu.

Co myślisz?

Mąż wraca z delegacji, stęskniony i chętny na małe co nie co.

Facet kupił sobie najnowsze Ferrari. Jedzie z fasonem, łokieć na oknie, muzyka gra, droga pusta – pełna sielanka.