– Czy pani nie widziała znaku ograniczenia prędkości?! – pyta surowo funkcjonariusz. Kobieta bez słowa nachyla się, sięga pod siedzenie, wyciąga białą laskę i mówi ze spokojem:
– Ależ panie władzo, przecież ja jestem niewidoma…
Policjant (z wyraźnym zakłopotaniem)
– A… to w takim razie najmocniej przepraszam!