Stirlitz niespiesznym krokiem podszedł do drzwi lokalu kontaktowego.

Wybił umówiony sygnał, pukając dokładnie 127 razy. Nikt nie zareagował. Po krótkim zastanowieniu wyszedł przed budynek i skierował wzrok na okno. Tak, przeczucie go nie myliło. Na parapecie stały rzędem 63 żelazka – ewidentny znak, że wpadli.

Co myślisz?

Mąż wraca po pracy do mieszkania i zauważa leżący na stole wib*ator.

Dom Stirlitza został szczelnym kordonem otoczony przez agentów Gestapo.