– Cześć, może dotrzymam ci towarzystwa?
– Aż tak znudzony to jeszcze nie jestem.
Kawały O Mężczyznach
Ostatnie treści
-
-
Żona pyta męża:
– Dlaczego siedziałeś w łazience prawie godzinę?
– Relaksowałem się w kąpieli z bąbelkami.
– Ale przecież nie mamy jacuzzi!
– No… ale mieliśmy grochówkę. -
W autobusie gość pyta współpasażera:
– Ile przystanków zostało do Placu Wolności?
– Trzy. Po dwóch przystankach znów zagaduje:
– To teraz już tylko jeden?
– Nie, teraz pięć. -
Facet przychodzi do lekarza i mówi:
– Panie doktorze, żona wyjechała tydzień temu do sanatorium, więc sam zajmuję się naszym maluchem.
Kąpię go, przebieram, wychodzimy codziennie na spacer… a on w tym czasie schudł już siedem kilo. Co się dzieje?
Lekarz patrzy i pyta:
– A czym pan go żywi?
– Kurczę… wiedziałem, że o czymś zapomniałem! -
Dwóch kumpli popija sobie przy kieliszku:
– Wiesz, chyba rozwiodę się z moją.
– A co się dzieje?
– Cały czas mi gdera, non stop to samo od miesięcy.
– No i o co się tak czepia?
– Że mam w końcu wyrzucić tę choinkę… a przecież święta skończyły się w styczniu. -
Ej, Marek, podeprzesz mnie dwoma stówami?
– Niestety, nie mam przy sobie ani złotówki.
– Choinka… A jak w domu?
– Dzięki, wszyscy domownicy czują się świetnie! -
Przed egzaminem grupa studentów koczuje pod salą.
Z nudów urządzają zawody: kto „dorzuci” indeksem bliżej listwy przy ścianie. Jednemu rzut nie wyszedł — zeszyt z ocenami wsunął się pod drzwi do środka, gdzie siedział profesor. Chłopak pobladł, ale po chwili indeks wysunął się z powrotem… z wpisem: 4. Rozbawieni próbują dalej: następny dostaje 3, kolejny 3–. W tym momencie zaczynają kalkulować, bo 2,5 raczej nie wchodzi w grę. W końcu jeden śmiałek decyduje się zaryzykować, pcha swój indeks pod drzwi… Nagle otwierają się drzwi, ukazuje się egzaminator i mówi: — Piątka za odwagę!
-
Panie doktorze, mam potworne bóle głowy.
– Za dużo pan alkoholu wypija.
– Wcale nie piję.
– To pewnie z papierosów.
– Nigdy nie paliłem.
– Albo za późno pan się kładzie.
– O dziesiątej już śpię jak święty…
– W takim razie winna jest pańska aureola – za ciasna i uciska. -
Do pubu wpada zziajany facet, ściera pot z czoła i zamawia piwo.
Liczy monety, rzuca je na ladę i wzdycha:
– Dzień jak z koszmaru… Najpierw na peronie znalazłem kapelusz pełen drobniaków, a potem ganiał mnie jakiś kudłaty grajek z gitarą. -
W barze gadają dwaj kumple.
– Stary, kogo ty wczoraj przytargałeś? Zwykle masz przy sobie same misski, a tej to bym nawet kijem nie tknął! Co ci strzeliło do głowy?
– Rocznica ślubu. -
Chłopak zaprosił dziewczynę do eleganckiej restauracji.
Siadają, kelner podaje kartę. On zerka na astronomiczne ceny, zachowuje pokerową twarz i pyta łagodnie:
– To na co masz chrapkę, moja słodka kluseczko? -
Dwóch kumpli gada przy piwie.
– Wiesz co, ja z żoną mam idealny układ na udane małżeństwo.
– Serio? I co robicie?
– Dwa razy w tygodniu wychodzimy – romantyczna knajpka, kolacja przy świecach, winko, a potem dzika namiętność…
– Brzmi jak bajka!
– No, żona chodzi w środy, ja w soboty.