Liczy monety, rzuca je na ladę i wzdycha:
– Dzień jak z koszmaru… Najpierw na peronie znalazłem kapelusz pełen drobniaków, a potem ganiał mnie jakiś kudłaty grajek z gitarą.
-
-
W barze gadają dwaj kumple.
– Stary, kogo ty wczoraj przytargałeś? Zwykle masz przy sobie same misski, a tej to bym nawet kijem nie tknął! Co ci strzeliło do głowy?
– Rocznica ślubu. -
Chłopak zaprosił dziewczynę do eleganckiej restauracji.
Siadają, kelner podaje kartę. On zerka na astronomiczne ceny, zachowuje pokerową twarz i pyta łagodnie:
– To na co masz chrapkę, moja słodka kluseczko? -
Skąd wiesz, że marchewki są dobre dla twoich oczu?
Nigdy nie widziałeś królika, który potrzebuje okularów!
-
Do Mariana wpada teściowa i wali pięścią w drzwi:
– Otwieraj natychmiast, nierobie! Wiem, że tam jesteś, bo twoje buty stoją pod wycieraczką!
Zza drzwi słychać spokojny głos:
– A mama skąd wie, że nie wyszedłem w klapkach? -
Gość w eleganckim hotelu siada do stolika i mówi do kelnera:
– Poproszę dwa jajka na twardo i na miękko – jedno tak niedogotowane, że będzie się lało, a drugie tak twarde, że ledwo przegryzę. Do tego dwa plastry boczku: zimne jak lód, ale z jednej strony przypalone na węgiel. Tosta proszę przypalić tak, żeby się rozsypywał w palcach, a masło niech będzie jak z zamrażarki – absolutnie nie do rozsmarowania. Kawa? Słaba, letnia, najlepiej jakby stała od wczoraj.
Kelner robi wielkie oczy:
– Przepraszam, ale nie jestem pewien, czy nasza kuchnia da radę przygotować coś takiego…
– Dziwne – wczoraj, k**wa, im się udało! -
Dwóch kumpli gada przy piwie.
– Wiesz co, ja z żoną mam idealny układ na udane małżeństwo.
– Serio? I co robicie?
– Dwa razy w tygodniu wychodzimy – romantyczna knajpka, kolacja przy świecach, winko, a potem dzika namiętność…
– Brzmi jak bajka!
– No, żona chodzi w środy, ja w soboty. -
Powiem ci, że ten nowy szef to chyba mało rozgarnięty.
– Czemu tak sądzisz?
– Bo dziś już trzeci raz podchodził i pytał, czemu siedzę bezczynnie. -
-
Mamusiu, a czy jestem atrakcyjna?
– Cóż, może lepiej spytaj swojego chłopaka.
– Ale ja nie mam żadnego…
– No i wszystko jasne. -
Wilk leży w łóżku, zaciąga się papierosem. Czerwony Kapturek patrzy w sufit z wyrzutami sumienia.
– No nie patrz tak na mnie – mówi wilk. – Sama to nakręciłaś.
– Ja?!
– No a kto zaczął z tymi pytaniami? „Czemu masz takie wielkie ręce?”, „A po co ci taki język?”, „Dlaczego oczy masz takie duże?”… No to pokazałem… -
Młoda dziewczyna z małej wioski w Polsce wyjechała do Paryża, by pracować jako pomoc domowa.
Podczas sprzątania sypialni zauważyła leżącą na podłodze prezerwatywę. Podniosła ją, obejrzała ze zdziwieniem i zaczęła dokładnie oglądać z każdej strony. W tym momencie do pokoju weszła właścicielka.
– Kochana, naprawdę nigdy czegoś takiego nie widziałaś?
– Nie, pierwszy raz widzę.
– Serio? To co, u was na wsi ludzie się nie kochają?
– No kochają się, kochają… Ale nie do tego stopnia, żeby ubytki w skórze były! -
Panie doktorze, mam ból w okolicach pośladków…
– A dokładnie gdzie?
– No… tuż przy „wejściu”.
– Wie pan co? Dopóki będzie pan traktował to jako wejście, to nic dziwnego, że boli. -
Komisja poborowa.
– Szeregowy, gdzie byś się widział w armii?
– Najchętniej w marynarce.
– A pływać potrafisz?
– A po co? To statków wam brakuje? -
Grupa lekarzy – internista, pediatra, psychiatra, chirurg i patolog – wybrała się razem na polowanie na ptactwo.
Pierwszy celował internista.
– Hm, wygląda jak kaczka, ale może to jakiś inny gatunek? Powinienem skonsultować się z kolegą – zawahał się, a ptak odleciał. Następny w kolejce był pediatra.
– Może i to kaczka, ale co jeśli to samica z młodymi? Nie mogę ryzykować… – i ptak spokojnie poleciał dalej. Psychiatra przymierzył się do strzału.
– Z mojego punktu widzenia to bez wątpienia kaczka. Ale czy ona sama postrzega się jako kaczka? – zadumał się, opuszczając broń. Przyszła kolej na chirurga. Bez cienia zawahania, przyłożył strzelbę, wycelował, pociągnął za spust – ptak spadł martwy na ziemię.
– Sprawdź, co to było – rzucił w stronę patologa.