– Dwutakt.
Z czterosuwowym?
– Czterotakt.
A z elektrycznym?
– Bez taktu…
-
-
Grupa ceprów zauważa bacę siedzącego przed chałupą, który całuje się po rękach.
– Baco, co wy tam wyprawiacie? – pytają zdziwieni.
– A, sam se trochę dogadzam… – odpowiada baca.
– Ale po co te całusy po rękach?!
– A bo to, wiecie, taka rozgrzewka… -
Do pubu wchodzi Rosjanin i mówi:
– Piwo poproszę.
Kelner przynosi piwo, stawia je na tekturowej podkładce.
Rosjanin wypija piwo, zjada podkładkę i woła:
– Jeszcze jedno!
Sytuacja się powtarza – piwo znika, podkładka również.
Za trzecim razem kelner przynosi już samo piwo, bez podkładki.
Rosjanin patrzy zaskoczony i pyta:
– Co, herbatników już nie ma? -
Dziennikarz rozmawia z marynarzem:
– Czy to prawda, że jest pan jedynym ocalałym z katastrofy statku?
– Zgadza się.
– Jak udało się panu przeżyć?
– Po prostu… nie było mnie wtedy na pokładzie – miałem wolne. -
Po czym poznać, że dziewczyna przestała być dziewczyną?
– Kiedy przestają ją zapraszać do stołu, a zaczynają do garnków.
-
W kostnicy lekarz unosi prześcieradło i pyta kobietę:
– Czy to pani małżonek?
Kobieta przygląda się, kiwa głową i mówi:
– Tak, to on… A nawiasem mówiąc – czym wy pierzecie te prześcieradła, że są takie śnieżnobiałe? -
Świąteczna atmosfera, rodzina w komplecie:
Mąż mówi do żony:
– Przecież mówiłaś, że zrobisz dzisiaj indyka?
Żona podnosi głowę i mówi:
– Gulgulgul… -
Żona wyjechała w delegację. Zostawiła mężowi karteczkę z wytycznymi.
Mąż wieczorem ubrał się w najlepszy garniak, patrzy a w kieszenie kartka:
– A Ty gdzie masz iść cwaniaczku? -
Lekarz mówi do męża pacjentki:
– Proszę się nie obawiać. Nerwica żony nie jest taka groźna. Nawet 100 lat przeżyje z uśmiechem.
– Ona tak, a co ze mną?! -
Zdenerwowani pasażerowie czekają na start opóźnionego samolotu.
Siedzą tak i czekają, mija 3,4 godzina, po chwili widzą pilotów. Pierwszy idąc pomaga sobie białą laską a drugi jest prowadzony przez psa przewodnika. Weszli do kokpitu. Odpalili samolot i zaczęli kołowanie. Po chwili ruszają, do końca pasa zostało 600 metrów, 400 metrów, 150 metrów i nagle pasażerowie zaczęli wrzeszczeć w panice ale samolot cudem przed końcem pasa się uniósł.
Zdenerwowani piloci mówią do siebie w kabinie: ty, jak kiedyś nie krzykną to się rozpie*****my. -
Mamusiu, czy możemy iść na Halloween?
– Absolutnie nie!
– No ale czemu?
– To nie jest nasze, polskie święto…
– No mamo prosimy!
– Emma, Dżesika odpuście sobie… Nie. -
Jasiu zbuntowany krzyczy na mamę: Kup mi rower!
– Jasiu, nie ma opcji. Rower jest bardzo drogi a poza tym byłeś strasznie niegrzeczny.
– Hm.. A możemy się chociaż razem pobawić?
– Oczywiście Jasiu, że możemy – w co chcesz się bawic?
– Pobawimy się w rodzinę. Ja jestem ojcem ty mamą – idź poczekać w sypialni.
– Mama lekko zszokowana przyszła w szlafroku i piżamie do sypialni.
– Jasiu wchodzi wkurzony, ręce założone i krzyczy:
– Przebieraj się do cholery. Idziemy Jasiowi rower kupić. -
Nad morzem młoda, zgrabna kobieta weszła na automatyczną wagę, wrzuca monetę i patrz z niezadowoleniem:
-Ściąga kurtkę, buty, znowu wrzuciła 2zł – znów niezadowolona z wyniku. Ściągnęła bluzkę, i nadal mina blada…
Stoi zrezygnowana na wadze i myśli co by tu jeszcze zrobić – po chwili podchodzi do niej starszy Pan, daje jej w ręce 20 monet po 2 zł i mówi:
– Prosze próbować dalej, ja stawiam! -
Jasiu zatrudnił się w tartaku. Podczas pewnej zmiany piła tarczowa pozbawiła go wszystkich 10 palców.
Jasiu szybko udał się do szpitala i mówi w nim:
– Panie, szybko, operuj Pan czy szyj. Bo się wykrwawiam!
– No dobrze ale o co chodzi? Co się stało?
– Krajzega mi ucieła palce!
– Wie Pan co.. Są takie technologie, że bym je Panu przyszył w ten sam dzień i wszystko by było okej…. Czemu Pan ich nie przyniósł?
– A jak je miałem k***a pozbierać? -
Doktorek pyta pacjenta w gabinecie:
– Panie Marku, tak szczerze. Czy ktoś w waszej rodzicie cierpiał kiedyś z powodu choroby psychicznej?
– Panie doktorze… W życiu. Wszyscy się świetnie bawimy.