Dzwoni jej telefon, ale nie może odebrać, więc prosi dentystę, żeby to on odebrał.
– Słucham?
– Tadeusz mówi
– Jaki Tadeusz?
– Jestem mężem osoby, której telefon Pan trzyma w ręce.
– Pan posłucha… Zaraz skończę, ona wypluje i oddzwoni.
-
-
Pacjent leży w szpitalu i mówi do pielęgniarki:
– Uuuu! A Pani to dziś po złej stronie łóżeczka wstała.
– Po czym Pan to stwierdza?
– Bo ma Pani laczki ordynatora. -
Straszny tłok w pociągu. Ludzie jadą na wakacje. Nagle ktoś woła:
– Czy w pociągu jest jakiś doktor?!
– Ja – krzyczy jeden podróżujący – Przeciska się sprawnie przez pociąg, dociera do wołającego:
– Choroba gardła na 6 liter? -
Ordynator mówi do cukrzyka na oddziale:
– Wierzy Pan w przesądy może?
– A czemu mnie o to Pan pyta?
– Bo od jutra zaczyna Pan wstawać lewą nogą. -
Dziewczynka pyta gościa: Ile ma Pan lat?
Doktor: A no ma pięćdziesiąt lat.
– Ale jest Pan stary!
Doktor: Być może… Ale to ja będę dłużej żył. -
Turysta w Górach wchodzi do pubu, siada przy ladzie i pyta:
– Barman, co dziś polecasz?
Barman mówi:
– Ano,drinka co sie zwie „Góra cy”!
Turysta skonfundowany pyta:
– „Góra cy”? Co to takiego?
– No to słuchajcie: bierzemy dwie szklanki wina, góra cy, i wlewamy do garnka. Potem dwie szklanki piwa, góra cy, mieszamy w tym samym garnku. Następnie dwie szklanki wódki, góra cy, też do garnka. Na koniec dwie szklanki koniaku, góra cy, i wszystko razem podgrzewamy na ogniu, mieszając przez chwilę. Nalewamy po dwie szklanki tego napoju i pijemy. Po wypiciu wstajemy, robimy dwa kroki, góra cy! -
Jak tam wasz nowy sołtys – pytają bacę.
– Jeszcze po trzeźwemu go nie widziałem.
– Serio? Tak pije?
– Ja tak.. On nie wiem. -
Skąd ta umiejętność rąbania drzewa, Baco?
– Nauczyłem się na Saharze!
– Oj, kłamiesz! Przecież to jest wielgachna pustynia!
– No.. Teraz już pustynia. -
Baca usiadł nad urwiskiem i liczy:
-93, 93,93
Podchodzi turysta i pyta go:
– Baco! Co tam odliczasz?
A baca go pchnął do przepaści:
-94, 94, 94 -
Po powrocie z Afryki baca spotkał się z dziennikarzem.
– Jakie zwierzęta tam baca widział?
Baca mówi:
– Na przykład zebra.
– A jak ona wygląda?
– Wiecie, jak wygląda koń?
– Tak.
– To dokładnie takie samo, tylko w paski.
– A jeszcze jakieś inne zwierzę?
– Na przykład żyrafa.
– A jak ona wygląda?
– Wiecie, jak wygląda koń?
– Tak!
– To dokładnie takie samo, tylko ma dłuższą szyję.
– A może coś jeszcze?
– No to dajmy na to krokodyl.
– A jak ten krokodyl wygląda?
– Wiecie, jak wygląda koń?
– Wiem.
– No to w ogóle nie przypomina konia. -
Spotykają się dwaj policjanci:
-Słyszałem, że umiesz mówić po angielsku.
-A no, potrafię.
-To w takim razie co znaczy „why” ?
-Dlaczego.
-Ehh.. Tak pytam.. -
-
Pani do dzieci w klasie:
-Wyciągamy karteczki!
-Chyba Ci się pomyliło stara babo coś, zaraz Ci przypieprze – powiedział Jasiu.
Pani z płaczem pobiegła do dyrektora.
-Panie dyrektorze, chciałam zrobić klasówkę, a Jaś mnie zbluzgał i groził pobiciem.
-Ten mały rudy?
-Tak
-Noo… Ten to potrafi przypieprzyć. -
Jasiu, czy twój ojciec odrabia jeszcze twoje zadania domowe?
-Niestety, przestał…
-A czemu?
-Ostatnia jedynka go dobiła. -
Przychodzi smutna babka do doktora i mówi:
-Panie doktorze, mam silny ból brzucha.
-Proszę opowiedzieć, co się wydarzyło?
-Zjadłam całą puszkę śledzi.
-A były one świeże?
-Nie wiem, nie otwierałam ich…