Jedna bierze piach do ręki i sru po oczach. Idą dalej. Znowu zza hałdy lew wyskoczył i ta sama piach w rękę i sru po oczach. Sytuacja powtarza się parę razy. Dochodzą blondyny do wzgórza, a za nim stado lwów. No może ze trzysta sztuk. Odwraca się jedna i ucieka, a druga jak wryta stoi. Ta co ucieka, wrzeszczy:
– Hela dawaj! Co z Tobą?
– Ja piachem nie rzucałam.
Długie
Ostatnie treści
-
-
Nauczyciel prezentuje dzieciom obrazki zwierząt i pyta, jak zwierzęta się nazywają.
– To jest kot. – mówi Małgosia.
– Bardzo dobrze. A to?
– To jest piesek. – odpowiada Krzyś.
– Świetnie. A to? – pyta nauczyciel prezentując zdjęcie jelenia.
Po kilku minutach, jako że nikt nie zgłasza się z odpowiedzią, postanawia zażartować.
– Być może mamusia tak czasem nazywa tatusia.
– Nienasycony buhaj? – pyta nieśmiało Jaś. -
Rybak łowi ryby w zakazanym miejscu.
Obok niego przechodzi policjant i pyta:
– Co pan tu robi?
Rybak na to:
– No, tego, uczę robaczka pływać.
– To dostaje pan mandat.
– Ale panie władzo za co?
– Za bark kamizelki ratunkowej u robaczka. -
Jaś zaprosił swoją mamę na obiad w mieście, w którym studiował i gdzie wynajmował małe mieszkanko razem z koleżanką Małgosią.
Jednak gdy matka przybyła do swojego syna, natychmiast dostrzegła, że jego współlokatorka jest bardzo ładną i pociągającą blondynką. Jak to często bywa w takich sytuacjach, zaczęła się zastanawiać, czy przypadkiem ich wspólne mieszkanie nie stwarza jakichś trudności. Syn zauważył, że jego mama przygląda się Małgosi, więc kiedy zostali sami, powiedział: – Domyślam się o czym myślisz, ale zapewniam Cię, że ona i ja jesteśmy tylko współlokatorami. Nic nas nie łączy.
Tydzień później Małgosia pyta się Jaśka:
– Słuchaj, nie chce nic sugerować, ale od ostatniego obiadu z Twoją matką, nie mogę znaleźć mojej pamiątkowej cukierniczki. Chyba jej nie wzięła, jak myślisz?
Jasiek zdecydował się napisać list do matki:
”Kochana mamo, nie twierdzę, że zabrałaś Małgosi cukierniczkę, ale też nie mówię, że jej nie wzięłaś. Jednak od twojej wizyty tydzień temu, nie możemy jej odnaleźć.”
Odpowiedź przyszła parę dni później.
”Drogi Jasiu, nie twierdzę, że sypiasz z Małgosią, nie twierdzę też, że z nią nie sypiasz. Faktem jednak pozostaje, że gdyby Małgosia spała we własnym łóżku, już dawno by ją znalazła.
Buziaczki. Mama” -
Świeżo upieczony hrabia był ciekaw jak powinno się poprawnie kreować image.
Zapisał się więc do Klubu.
– Czy posiadasz najnowszy model Mercedesa?
– No nie.
– A może masz willę z dwiema kondygnacjami?
– No nie.
– A masz chociaż taki łańcuch wysadzany brylantami i innymi drogimi kamieniami?
– No nie.
– W takim razie porozmawiamy, gdy będziesz miał to wszystko.
Dzwoni więc do swojego lokaja:
– Janie. Sprzedaj nasze Cadillaki i kup coś taniego, niemieckiego, takim autem jeżdżą teraz wszyscy.
– Dobrze Panie …
– I każ zburzyć dwa górne piętra naszej willi.
– Dobrze Panie … Coś jeszcze?
– Ta … Zabierz Burkowi obrożę i mi ją przywieź. -
Kobieta wpada do ginekologa.
– Panie doktorze proszę mi pomóc!
– W rzeczywistości mój czas pracy już się zakończył, dlatego sugeruję, aby przyszedł pan jutro.
– Ale, panie doktorze ja nie wytrzymam, prószę mi pomóc!
– A co się stało?
– Otóż, mrówka dostała się tam, gdzie nie powinna być i teraz mnie dręczy, łaskocze i gryzie… To po prostu nie do zniesienia! Proszę wyciągnąć ją!
– Wie pani, jest już po pracy, narzędzia nie wysterylizowane, nie bardzo mogę pani pomóc …
– Ależ musi pan coś wymyślić … Błagam!
Doktor po chwili namysłu:
– Jest pewne rozwiązanie, jednak musi się pani zgodzić, bo jest to nietypowe…
– Zgadzam się na wszystko, byle by ja wyciągnął!
– Proszę się rozebrać i położyć na leżance. Mam tutaj krem, nałożę go na czubek mojego małego, wsunę go, mrówka przylepi się do kremu i wtedy ją wyciągnę.
– Dobrze niech pan działa. Lekarz zrobił jak powiedział, nałożył krem, wsunął i w tym momencie mówi:
– Wie pani, ja zmieniłem zdanie. Ja ją po prostu zatłukę! -
Pani kazała dzieciom przynieść do szkoły swoje domowe zwierzątka.
Małgosia przyniosła kotka, Jadzia pieska, a Jasio przyniósł żabę.
– A co umie zrobić ta Twoja żaba, Jasiu? – pyta pani.
Jasio szturchnął żabę, a żaba na to:
– Kła!
Jasio jeszcze raz szturchnął żabę, ale ona znowu:
– Kła!
W końcu Jasio się wkurzył i uderzył pięścią o stół, a żaba na to:
– Kłanta namera. -
Rekrutacyjna rozmowa z osobami aplikującymi na stanowisko głównego księgowego w przedsiębiorstwie.
Dyrektor zwraca się do każdego kandydata i za każdym razem stawia to samo pytanie: – Ile jest dwa razy dwa?
– Cztery…
– Cztery…
– Cztery – padają kolejne odpowiedzi.
Następny kandydat odbiega od normy i odpowiada inaczej:
– A ile pan sobie życzy?
– Doskonale. Ma pan tę pracę! -
Tata opowiada Jasiowi:
– Żaba przechodziła przez drogę, nie zwracając uwagi, więc straciła tylne łapy pod samochodem. Doturlała się na chodnik i pomyślała:
– Całkiem ładne były te nogi, chyba wrócę po nie.
Ledwie weszła na jezdnię, jak kolejny samochód ściął jej głowę. Tata pyta::
– Jaki z tego morał Jasiu?
– Nie warto tracić głowy dla ładnych nóg! -
Trzy ślimaki miały butelkę wódki.
Ustalili, że trzeba kogoś wysłać do sklepu, bo przecież nie można siedzieć bez przekąsek i czegoś do popicia. Nikt nie miał ochoty się ruszyć, więc zrobili losowanie. Trafiło na jednego, więc nie mając wyjścia, ruszył w drogę. Czekali na niego rok, potem drugi, trzeci. W końcu jeden z nich mówi:
– Może jednak zaczniemy bez niego? co?
Na to z krzaków wychodzi trzeci ślimak i mówi:
– Jak tak, to ja nigdzie nie idę! -
Rzecz się dzieje w restauracji, jest dość późno, a tu został jeden klient, bardzo pijany i śpi na stole.
Podchodzi więc do niego kelner i mówi:
– Proszę pana, nie śpimy, płacimy!
Klient się budzi i pyta:
– Ależ oczywiście, a ile?
– Pięćdziesiąt złotych.
Facet wyciąga pięćdziesiąt złotych, płaci i znów zasypia. Po chwili kelner podchodzi znowu:
– Proszę pana, nie śpimy, płacimy!
– Ależ oczywiście – odpowiada pijaczek – A ile?
– Pięć dyszek.
Facet znów płaci i dalej śpi. Kelner widzi, że trafił na łatwego klienta, więc podchodzi ponownie:
– Proszę pana, płacimy nie śpimy!
– Oczywiście, że płacimy – mówi facet – A ile?
– Siedemdziesiąt pięć złotych.
– O nie, proszę pana – mówi facet – Pięćdziesiąt złotych. -
Zadzwoniłem dziś do gazety, bo chciałem dodać ogłoszenie w kronice towarzyskiej.
– Proszę dyktować – odpowiedział facet po drugiej stronie słuchawki.
– Niski, niezbyt urodziwy grubasek szuka wysokiej blondynki, o fantastycznym ciele, w celu uprawiania niezobowiązującego sek*u.
– Wie pan … nie wydaje mi się żeby to ogłoszenie załatwiło panu wiele kobiet.
– Ma pan rację. Proszę dodać, że brunetka również może.