Ostatnie treści

  • Gość budzi się na tylnym siedzeniu.. Patrzy a za kierownicą sam diabeł.

    – O co chodzi? Gdzie jestem? Kim ty jesteś?
    – Niestety zmarłeś. Jedziemy tam gdzie twoje miejsce.
    Gość spojrzał za okno i zamarł.
    – Brzydko tu, depresyjnie i wszędzie brudno.
    – No tu się muszę zgodzić – mówi diabeł.
    – Ruiny, psy tyłkami szczekają…
    – Tak…
    – Przecież tu się oddychać nie da!
    – Zgadza się.
    – Tu się żyć nie da… To piekło to koszmar.
    – Piekło? Przecież my z Sosnowca jeszcze nie wyjechaliśmy.

  • Idą dwaj policjanci. Nagle jeden znalazł lusterko i chwali się:

    – Zobacz, moje zdjęcie.
    – Daj zobaczyć – mówi drugi.
    – Nie bo to jest moje zdjęcia! – powiedział wkurzony.
    Pierwszy policjant schował lusterko do kieszeni i poszedł z nim do domu. Przyszedł do domu. Córeczka zagląda do kieszeni ojca i i woła mamę:
    – Mamo! A tata ma w kieszeni zdjęcie jakiejś laski!
    Mama wkurzona przybiegła, patrzy:
    – Co ty. To tylko jakieś stare brzydko babsko.

  • Kobieta spędza miło czas z kochankiem:

    Nagle rozlega na cały dom dzwonek:
    – Osz kurde! – krzyczy kobieta. – To mój mąż! Chowaj się w łazience!
    Kochanek chowa się, kobieta otwiera drzwi. A tu drugi kochanek. Idą do łóżka z tym drugim. Po kilku minutach znów dzwonek do drzwi.
    – Och, teraz to już na pewno mój mąż! Schowaj się w kuchni, szybko!
    Kobieta otwiera, wchodzi trzeci kochanek. Ledwo zdążyli się rozebrać, rozlega się kolejny dzwonek.
    – Teraz to na pewno mój mąż! Schowaj się gdziekolwiek!
    Otwiera drzwi i tym razem wita męża. Małżonkowie idą do sypialni, kiedy z kuchni wychodzi pierwszy kochanek.
    – Szanowna Pani, zlew przetkany. Do widzenia – i wychodzi.
    Z łazienki wychodzi po chwili drugi kochanek:
    – Spłuczka naprawiona, delikatnie z kranem – i wychodzi.
    Mąż z żoną skupiają się na sobie, gdy nagle zbroja stojąca dotąd w kącie wychodzi na środek pokoju i pyta:
    – Przepraszam, na Grunwald którędy?

  • Przychodzi blondynka do swojej blond przyjaciółki:

    – Chcę sprzedać samochód, ale ma tak duży przebieg, że nie wiem ile za niego dostanę.
    – Nie martw się – mówi druga – mam znajomego mechanika, podjedź do niego i on Ci pomoże.
    Po kilku dniach blondynki znów się spotykają:
    – I co, byłaś u niego?
    – Byłam, miałam 180 tys. przejechane, a on przestawił mi na 40 tys.
    – No to teraz na pewno w dobrej cenie to autko sprzedasz!
    – Zwariowałaś? Takie dobre auto! Z tak niskim przebiegiem mam sprzedać?

  • Miś i zając mieszkanie na przeciwnych stronach rzeki. Nie lubili się za bardzo.

    Pewnego dnia zajączek postanowił zawołać misia z drugiego końca, z pewnością, że ten go nie dosięgnie.
    – Ej misek!
    – Co? – krzyczy misiu.
    – Głupek jesteś do kwadratu!
    I to wyzywanie trwało cały dzień. W końcu misiu nie wtrzymał. Zbudował tratwę i popłynął do zająca. Kolejnego dnia zajączek wstaje i chciał krzyczeć do niedźwiedzia. A nie wiedział, że ten był na jego wyspie schowany za kamieniem.
    – Ej misiek! – zawołał królik, a w tym momencie miś wychodzi zza drzewa i pyta:
    – Co!
    – A wiesz, miałem w planach przeprosić za tamto!

  • Baca mówi do swojego kumpla, drugiego bacy:

    -Jeśli zjesz tego owczego bobka to dam ci 10 zł.
    Drugi Baca zjada bobka i bierze obiecane 10 zł.
    Potem mówi do tego pierwszego:
    – Zrobimy tak, jeśli ty zjesz ten owczy bobek to dam ci 10 zł.
    Pierwszy Baca zjada bobka i bierze 10 zł. Potem pierwszy mówi:
    – Wiesz? Odnoszę wrażenie, że my się tych bobków za darmo najedli.

  • Zajączek przyszedł do sklepu, który prowadził niedzwiedź.

    – Dzień dobry, poproszę miód.
    Niedźwiadek przystawia drabinę do regału, sapiąc wchodzi na samą górę, wziął słoik, schodzi i daje zajączkowi. Drugiego dnia zając znowu przychodzi.
    – Dzień dobry, poproszę miód.
    Niedźwiadek znów wchodzi na drabinę, bierze słoik i cały zmęczony daje zajączkowi. Trzeciego dnia niedźwiedź widzi z daleka przez okno zająca idącego do sklepu. Ściąga miód z regału i zmęczony czeka na zająca. Zając wchodzi.
    – Witam, poproszę marchewki.
    Niedźwiedź daje mu marchwi i wkurzony odstawia słoik na samą górę. Zając wychodzi ze sklepu, ale po chwili wraca.
    – A! Bym zapomniał! Jeszcze miód!

  • Idzie sobie Jasiu drogą i widz nadchodzące gąski, chcąc im pomóc krzyczy:

    – Wypierniczajcie na drugą stronę, raz raz bo was samochód przejedzie!
    Obok przechodziła sobie babcia i zauważyła, że Jasiu strasznie przeklina. Zaczęła mu tłumaczyć, że nie wolno przeklinać. Jasiu poproś je spokojnie, na pewno posłuchają:
    – Gąski, gąski przejdźcie sobie bezpiecznie przez jezdnię bo was uderzy samochód!
    Gąski już przeszły, a babcinka podchodzi do jasia i mówi:
    – Noo, widziałeś jak zapier***ały?

  • Prezes tartaku przyjmuje pod swoje skrzydła nowego kierownika.

    Na rozmowę kwalifikacyjną przyniósł różne rodzaje desek, zawiązuje mu oczy i po zapachu każe rozpoznać jaki to rodzaj drzewa:
    Pierwsza deska, facet wącha…
    – 20-cio letnia sosna.
    Następna…
    – 60-cio letni dąb
    Tak po kilkunastu próbach widzi, że gościa będzie ciężko złamać, więc wpadł na niecny pomysł: zdejmuje majtki, kładzie na deskę i podaje gościowi pod nos. Gość wącha i po dłuższym namyśle odpowiada:
    – Deska z kutra rybackiego, rocznik 70-ty.

  • Dwóch myśliwych z Texasu polowało na łosie nad jeziorem na Alasce.

    Oboje z pięknymi zdobyczami. Wrócili do samolotu których ich tu zabrał ale na miejscu się okazało, że pilot im zabronił brania dwóch łosi na pokład.
    – Słucham? Nie ma opcji! Z pretensjami jeden z myśliwych. W ubiegłym roku pilot zabrał nas stąd a i miał identyczny samolot jak twój. Tamten było odważny i nie bał się polecieć!
    Pilot się wkurzony mówi:
    – Do cholery, jeżeli on to zrobił to ja też potrafię. Przecież też świetnie latam!
    Załadowali się, silnik na pełne obroty i startują. Niestety nie zdążyli się wznieść nawet nad drzewa na końcu jeziorka. Zahaczyli o wierzchołki, samolot zleciał i się roztłukł. Połamani wyszli z krzaków, a pilot potrząsnął głową i zapytał:
    – Gdzie my jesteśmy do cholery?
    Jeden z myśliwych wstał z ziemi i mówi:
    – Powiedziałbym, że sto metrów dalej niż w ubiegłym roku!