Ostatnie treści

  • Dyrektor cyrku zapowiada:

    – A teraz przed państwem wystąpią niesamowici akrobaci!
    Z ostatniego rzędu facet się wydziera:
    – Pajace, pajace! Obcisłe gacie noszą – pajace!
    Niestety, akrobaci obrażeni – nie wystąpili. Dyrektor ponownie zapowiada:
    – A teraz przed państwem wystąpi niesamowity klaun.
    – Pajac, pajac! Maluje się – pajac!
    Klaun obrażony także nie wystąpił.
    I znów dyrektor:
    – A teraz nasz ulubiony, mrożący krew w żyłach numer.
    Człowiek skoczy z samego wierzchołka namiotu wprost na arenę!
    – Pajace, pajace … gdzie mnie wleczecie – pajace?!

  • Otwarła się nowa przychodnia, lekarz siada dumny w swoim wygodnym fotelu i czeka na pierwszego pacjenta.

    Nagle ktoś zapukał do drzwi:
    Wchodzi pacjent, a doktor udaje, że jest zajęty, podnosi słuchawkę i mówi:
    – Niestety, nie mogę pana przyjąć dzisiaj. Może w najbliższym tygodniu znajdę dla Pana więcej czasu. Zdaje Pan sobie sprawę, że do dobrego lekarza teraz kolejki. Postaram się w najbliższym tygodniu znaleźć trochę czasu.
    Odkłada słuchawkę i udaje, że jest zaskoczony i dopiero teraz zauważył gościa:
    – Co panu dolega? – pyta lekarz.
    – Jestem z telekomunikacji, przyszedłem podłączyć Panu doktorowi telefon.

  • Ostro podbity facet już po kilku piwkach idzie do toalety:

    Minęły 2 minuty i po tym czasie pod knajpą wstrząsa mrożący krew w żyłach wrzask wydobywający się z łazienki. Sytuacja się powtarza po 5-ciu minutach. Barman nie wytrzymał i poszedł sprawdzić, patrzy, a tam gość, pyta go:
    – Czemu się pan tak drze?
    A ten gość:
    – Panie, usiadłem na kiblu, zrobiłem kupe, spuszczam wodę… i jak mnie coś za klejnoty nie ściśnie! Po chwili znowu – ciągnę wajchę – i jak mnie nie ściśnie!
    – To nie jest kibel durniu, tylko wiadro od mopa…

  • Gdzieś w Amazońskiej dżungli wylądowali Polak, Niemiec i Rosjanin gdzie zostali złapani przez lokalnych mieszkańców i porwani do wioski.

    Wódz wioski powiedział trójce:
    -Za*ijemy was a z waszych skór zrobimy sobie łódkę. Zanim to zrobimy możecie przed śmiercią poprosić o jeden przedmiot.
    Niemiec poprosił o list w butelce.
    Rosjanin zażyczył sobie ucztę przed śmiercią.
    Polak poprosił tylko o widelec.
    Zdziwieni mieszkańcy dżungli podali mu widelec.
    Polak wziął go do ręki i zaczął wbijać sobie w skórę krzycząc:
    -Ch*ja Będziecie mieć a nie łódke!!!

  • Stare, dobre małżeństwo z rozczuleniem wspomina odległe, aczkolwiek pełne ciepłych wspomnień chwile.

    -Spójrz, kochanie, śnieg pada. Pamiętasz, jak zimą zrobiłam ci na mrozie dobrze? -Nie przypominam sobie, Grażyno.
    -No, to było w krzakach… z połykiem.
    -Naprawdę nie pamiętam.
    -Twój mały najpierw był taki malutki, a później rósł i rósł…
    -Nie potrafię sobie tego przypomnieć. Kiedy to się wydarzyło?
    -Jak Jaruzelski ogłosił stan wojenny. W 1981 roku.
    -Taaaa…Wtedy to ja byłem w wojsku, Grażyno. W Supraślu, ku**a!

  • Ładna, młoda dziewczyna postanowiła udać się ze swojej wsi do pobliskiego miasteczka na zakupy.

    Spędziła jednak więcej czasu przy straganach niż planowała, więc musiała wracać po zmierzchu. W tym samym czasie tę samą drogą wracał do swojej wioski wysoki, cichy chłopak z sąsiedniego gospodarstwa. Kiedy szli obok siebie przez dłuższą chwilę, dziewczyna postanowiła przerwać milczenie i powiedziała:
    -Wiesz, zastanawiam się, czy taka słaba i bezbronna dziewczyna jak ja powinna wędrować po ciemku z silnym, dużym mężczyzną jak ty.
    Chłopak zignorował jej słowa i nie odpowiedział. Szli dalej, a po chwili dziewczyna dodała:
    -Trochę się boję iść sama z tobą w tych ciemnościach. Jeszcze coś by ci przyszło do głowy. . .
    Na to chłopak odparł:
    -Słuchaj, wracam z targu, w jednej ręce niosę kurę, w drugiej trzymam wiadro, a na sznurku prowadzę kozę. Jak miałbym ci coś zrobić?
    Dziewczyna zamyśliła się na moment i w końcu odpowiedziała:
    -Wyobraziłam sobie, że gdybyś wbił łopatę w ziemię, przywiązał do niej kozę, a kurę przykrył wiadrem – to wtedy rzeczywiście byłabym w tarapatach!

  • Na Ziemię przybyli kosmici.

    Wizyta była oficjalna i zaplanowana z wyprzedzeniem. Celem było poznanie codziennego życia mieszkańców Ziemi. Grupa naukowców przez wiele dni tłumaczyła przybyszom różne aspekty funkcjonowania ludzkości. Na koniec przyszła kolej na temat rozmnażania. Mimo licznych wyjaśnień teoretycznych, kosmici kompletnie nie mogli pojąć, jak to dokładnie działa – wydawało im się to strasznie skomplikowane. Zdecydowano więc, że najlepiej będzie pokazać to w praktyce. Znaleziono parę studentów, którzy za drobną opłatą (i niemałą ekscytacją) zgodzili się zaprezentować proces „na żywo” – oczywiście w imię nauki i międzyplanetarnego porozumienia. Seans odbył się w obecności naukowców i kosmitów, którzy z ogromnym zainteresowaniem obserwowali wszystko od początku do końca. Po wszystkim przybysze, wyraźnie skonsternowani, zapytali, gdzie w takim razie to obiecane potomstwo. Naukowcy wyjaśnili, że efekt pojawi się dopiero za około dziewięć miesięcy. Zaskoczeni kosmici zamyślili się na chwilę, po czym zapytali:
    -To dlaczego oni tak pędzili pod sam koniec?

  • Gabinet lekarski w przychodni rejonowej w Rejowcu Fabrycznym.

    Czwartek, więc gabinet psychiatryczny otwarty. Wchodzi facet — około 47 lat, brzuszek, zakola, okulary jak denka od słoików, spodnie pamiętające PRL. Zezuje, głowę przechyla lekko na lewo. Co pana sprowadza? — pyta lekarz.
    — Ż-żona mi się pu-puszcza!
    — Ech, no cóż… wierną teraz trudno znaleźć — wzdycha psychiatra.
    — S-syn się włóczy i ch-chuligani.
    — No ale jeszcze nikogo nie zadźgał, prawda?
    — Nooo i s-sikam w nocy do łóżka…
    — Coś zaradzimy — mówi lekarz. — Proszę brać nervostal dwa razy dziennie i wrócić za dwa tygodnie. Mijają dwa tygodnie. Facet wraca — uśmiechnięty, w czerwonych dżinsach i sweterku w romby jak z katalogu lat 80.
    — Jak tam, co słychać? — zagaduje lekarz.
    — Aaa, wszystko git!
    — Żona?
    — Puszcza się, ale wie pan… gdzie teraz wierną znaleźć.
    — Syn?
    — Dalej rozrabia, ale przynajmniej nikogo jeszcze nie zatłukł.
    — A jak nocne problemy?
    — Nadal sikam, ale do rana zawsze zdąży wyschnąć!

  • Na łące pasie się wielki byk.

    Odgania ogonem muchy i szczypie zieloną trawkę. W pewnym momencie zauważa kątem oka wychodzącego zza pagórka białego królika, który coś krzyczy. Byk wraca do jedzenia, a zbliżający się królik wrzeszczy:
    – Z drogi bo idzie królik, król zwierząt.
    Byk dalej je trawę i macha ogonem. Królik stanął za nim i mówi:
    – Jak zaraz nie odejdziesz to zobaczysz, że gorzko tego pożałujesz. Liczę do trzech: raz, dwa.
    W tej chwili byk walnął wielką kupę i to tak, że trafił prosto w królika, po czym wrócił do jedzenia. Po kilku minutach z kupy ”wynurza” się brązowy królik i pyta:
    – Co, zesrałeś się ze strachu cwaniaczku?

  • Spotyka się dwóch znajomych, którzy nie widzieli się już od wielu lat:

    – Co u Ciebie słychać?
    – Nic szczególnego, ożeniłem się, mam dzieci…
    – Ile?
    – No, najpierw urodzili się bliźniaki, potem bliźniaczki, potem znów bliźniaki, po dwóch latach znowu bliźniaczki, a teraz za trzy miesiące żona ma urodzić kolejne bliźniaki….
    – Co?! – Dziwi się kolega – Za każdym razem masz bliźniaki?
    – No nie, były też takie przypadki, że nic się nie wydarzyło…