Zosia przewróciła się podczas biegu i zapomniała, co miała kupić.
Biegnąc, woła:
– Listonosz! Listonosz!
Wbiegła do sklepu i zapytała głośno, czy jest tu listonosz.
Sprzedawczyni odpowiedziała, że nie ma i kazała jej iść na pocztę.
Na poczcie Zosia znowu pyta: – Czy jest tu listonosz?
-A o jakiego chodzi? – zapytano ją.
– O takiego, który dobrze leży na mojej mamie.
Długie
Ostatnie treści
-
-
Dresiarz z bejsbolem wbija do lokalnej pralni:
Dres z kijem baseballowym wchodzi do pralni. – Jest chleb wiejski? – Przecież to jest pralnia! Dres się wkurzył i wziął i wpie***lił pracownikowi pralni. Następnego dnia trzech znów przylazł do pralni.
– Bagietkę poproszę! – Chłopie zrozum TO – JEST – PRALNIA – Bagietkę poproszę! – Spie***laj! Dresiarz znów mu wpieprzył. Trzeciego dnia pracownik pralni kupił piętnaście gatunków chleba. Znów wchodzi dres. – Macie banany? – Przecież ostatnio chleba chciałeś? – Cóż… chleb teraz nawet w aptece kupić można… -
W gazecie pojawiło się ogłoszenie o pracy w policji.
Zgłosiły się trzy blondynki, a stanowisko było tylko jedno. Postanowiono wybrać kandydatkę poprzez mały test.
Pierwszej pokazano zdjęcie profilowe mężczyzny i poproszono o opis:
– Jezu! On ma tylko jedno ucho!
Podziękowano jej i poproszono drugą:
– Jezu! On ma tylko jedno ucho!
Również odrzucono. Trzecia kandydatka spojrzała na zdjęcie i powiedziała:
– Ten człowiek nosi szkła kontaktowe.
Komisja była zdziwiona, sprawdziła dokumenty i okazało się, że to prawda.
– Gratulujemy, jest pani przyjęta! Jak pani to wywnioskowała?
– Proste. Ten człowiek nosi szkła kontaktowe, bo nie może nosić okularów.
– Ale dlaczego?
– No jak to? Przecież ma tylko jedno ucho! -
Piękna blondynka weszła do sklepu z materiałami i pyta kasjera:
– Ten materiał w jakiej cenie?
Sprzedawca wpatrzony w blodynkę mówi:
– Pięć buziaków od metra:
– To będzie dla mnie 5 metrów.
Sprzedawca, nie mogąc uwierzyć w swoje szczęście, odmierza materiał i mówi do blondynki:
– Za to należy się 50 buziaków!
Na to blondynka z uśmiechem: Jutro przyjdzie moja babcia i zapłaci. -
Blondynka wychodzi od lekarza i zastanawia się:
– Wodnik czy koziorożec, wodnik czy koziorożec?
Cofa się do lekarza i pyta:
– Panie lekarzu co to było? Wodnik czy koziorożec bo zapomniałam.
Lekarz patrzy na nią i mówi:
– Rak, proszę pani, rak… -
Dwie blondynki wykonały skok na największy bank
Zabrały z banku dwa duże worki i podzieliły się nimi, nie zaglądając do środka. Po pięciu latach przypadkowo się spotykają.
– Co miałaś w swoim worku? – pyta pierwsza.
– Trzy miliony złotych.
– Wow! Co z taką kasą zrobiłaś?
– Kupiłam dom, auto i zwiedziłam wiele krajów. A co było w twoim?
– Same niezapłacone faktury.
– I co z nimi zrobiłaś?
– Powoli je spłacam… -
Kierownik sklepu robi szkolenie młodym pracownikom:
Patrzcie i róbcie notatki:
Wchodzi klientka:
– Proszę jakiś dobry proszek do prania firan.
– Proszę bardzo, ale polecam też kupić płyn do mycia szyb. Skoro już pani pierze, może warto umyć też okna.
Szef mówi do Jasia, widząc kolejną klientkę: Teraz twoja kolej, Jasiu.
– Proszę podpaski.
– Proszę bardzo, ale radzę też zaopatrzyć się w płyn do mycia szyb. Skoro nie może pani zadowolić w łóżku, niech przynajmniej okna będą czyste. -
Turysta w Górach wchodzi do pubu, siada przy ladzie i pyta:
– Barman, co dziś polecasz?
Barman mówi:
– Ano,drinka co sie zwie „Góra cy”!
Turysta skonfundowany pyta:
– „Góra cy”? Co to takiego?
– No to słuchajcie: bierzemy dwie szklanki wina, góra cy, i wlewamy do garnka. Potem dwie szklanki piwa, góra cy, mieszamy w tym samym garnku. Następnie dwie szklanki wódki, góra cy, też do garnka. Na koniec dwie szklanki koniaku, góra cy, i wszystko razem podgrzewamy na ogniu, mieszając przez chwilę. Nalewamy po dwie szklanki tego napoju i pijemy. Po wypiciu wstajemy, robimy dwa kroki, góra cy! -
Po powrocie z Afryki baca spotkał się z dziennikarzem.
– Jakie zwierzęta tam baca widział?
Baca mówi:
– Na przykład zebra.
– A jak ona wygląda?
– Wiecie, jak wygląda koń?
– Tak.
– To dokładnie takie samo, tylko w paski.
– A jeszcze jakieś inne zwierzę?
– Na przykład żyrafa.
– A jak ona wygląda?
– Wiecie, jak wygląda koń?
– Tak!
– To dokładnie takie samo, tylko ma dłuższą szyję.
– A może coś jeszcze?
– No to dajmy na to krokodyl.
– A jak ten krokodyl wygląda?
– Wiecie, jak wygląda koń?
– Wiem.
– No to w ogóle nie przypomina konia. -
Pani do dzieci w klasie:
-Wyciągamy karteczki!
-Chyba Ci się pomyliło stara babo coś, zaraz Ci przypieprze – powiedział Jasiu.
Pani z płaczem pobiegła do dyrektora.
-Panie dyrektorze, chciałam zrobić klasówkę, a Jaś mnie zbluzgał i groził pobiciem.
-Ten mały rudy?
-Tak
-Noo… Ten to potrafi przypieprzyć. -
Diabeł spotkał Polaka, Rosjanina i Niemca.
Kazał im przynieść po jednej obojętnie jakiej roślinie.
Polak przyniósł sasankę, Niemiec różę, a Rosjanin wciąż się nie pojawił.
Diabeł bez słowa kazał im to zjeść.
Polak bez problemu połknął swoją roślinkę.
Niemiec natomiast jadł, śmiał się i płakał jednocześnie
– Czemu płaczesz – zapytał diabeł
Bo muszę zjeść różę a to naprawdę to boli!
– A dlaczego się śmiejesz?
– Bo Rosjanin zmierza do nas z kaktusem! -
Polak, Rosjanin i Niemiec lecieli samolotem aż tu nagle:
Nagle patrzą a diabeł skrzydło samolotu zaczął piłować.
Rosjanin mówi:
– Panowanie ja to załatwię.
Wychodzi, wręcza diabłu 2000 rubli. Wchodzi z powrotem i widzi, że diabeł piłuje jeszcze szybciej.
Niemiec mówi:
– Dobra, ja się tym zajmę
Idzie, daje diabłu 3000 euro. Wraca i zauważa, że piłowanie przyspieszyło.
Na koniec mówi Polak:
– Patrzcie i uczcie się:
Wychodzi, rzuca groszem, a diabeł na to: „Za takie stawki to sobie sami radźcie!”