Zdzisiek mówi:
– Chłopaki, ja przesypiam całą noc jak kamień. Wstaję o szóstej, idę o siódmej do łazienki, ale nie mogę się załatwić. Chodzę do urologa.
Franek dodaje:
– Ja też śpię twardo przez całą noc. Budzę się o szóstej, o siódmej sikam jak koń, bez żadnych problemów. Za to o ósmej mam kłopot z dwójką, więc chodzę do proktologa.
Henryk mówi na to:
– Ja również śpię jak kamień całą noc. O siódmej bez problemu sikam, o ósmej załatwiam się, ale budzę się dopiero po dziewiątej.
Kawały O Emerytach
Ostatnie treści
-
-
Do apteki wchodzi staruszka i mówi:
– Poproszę trzysta prezerwatyw.
Farmaceutka spogląda na nią z niedowierzaniem, lecz podaje jej całe opakowanie. Nie mogąc się powstrzymać, pyta:
– Przepraszam, ale po co pani tyle prezerwatyw? Tak z ciekawości pytam.
Babcia odpowiada:
– Telewizor mi się zepsuł, przyszedł pan naprawiacz i kazał kupić bezpieczniki, bo będzie dużo pie***enia. -
Śniło mi się, że umarłam – mówi jedna emerytka do drugiej.
– I co się wtedy działo?
– Weszłam do nieba, a tam stoi mój Stefan! Lecę do niego, a on na to: „Spokojnie, spokojnie! Przecież obiecaliśmy sobie być razem tylko do śmierci!” -
Gdy babcia z impetem zdmuchnęła wszystkie 90 świeczek z tortu urodzinowego za jednym razem
Wnuki uświadomiły sobie, że mieszkanie w samym centrum Warszawy nie będzie szybko dostępne.
-
Babci mówi do dziadka podczas mszy:
– Wiesz, cichacza sobie puściłam.
– Oj, Gienia.. Muszę Ci kupić nowe baterie do aparatu słuchowego. -
Dziadek mówi do babci:
– Słuchaj, wpadła dziś emeryturka. Może poszalejemy?
– A co proponujesz?
– Włączymy telewizje i farelkę na godzinę! -
Starsza pani zbierała grzyby w lesie, gdy podszedł do niej leśniczy.
Spojrzał do jej koszyka i powiedział:
– Proszę natychmiast wyrzucić te grzyby, są trujące i nie nadają się do jedzenia!
Na to staruszka odpowiedziała:
– Ja ich nie jem, tylko sprzedaję przy drodze… -
Cześć John, słyszałem, że masz nowy aparat słuchowy?
– Tak, kosztował ponad cztery tysiące dolarów, ale naprawdę warto było – działa świetnie.
– Super, a jak u was z rodziną?
– Jest dwadzieścia po pierwszej. -
Nauczycielka pyta dzieci, jaką przyszłą profesję chciałyby wybrać.
-Lekarzem, aktorką, modelką, policjantem… – odpowiadają maluchy.
A ty, Jasiu, kim chcesz zostać? – dopytuje nauczycielka.
– Emerytem – odpowiada bez wahania Jasiu. -
Siedzi dziadek w pokoju i myśli.
Podeszła do niego starsza pani i zapytała:
– Co tak zamyślony jesteś, stary?
– Bo zapomniałem, jak się nazywam.
– O, znalazł się sklerotyk! Nie pamiętasz swojego imienia? Ja pamiętam wszystko jeszcze sprzed Pierwszej Komunii, a ty, stary zgredzie, nawet swojego nazwiska nie znasz!
– To powiedz, jak się nazywam?
Kobieta usiadła, zamyśliła się, po czym powiedziała:
– A czy naprawdę musisz to dziś wiedzieć? -
Wnuczek pyta się babci:
– Babciu, jak do nas przyjechałaś?
– Pociągiem, a czemu pytasz?
– Bo tata twierdzi, że cię diabli przynieśli. -
Dziadka wsadzili do więzienia.
Wszedł do celi pełnej groźnych zbirów.
– Za co cię tu wsadzili, dziadku? – zapytał jeden z nich.
– Za figle.
– Jakie, do cholery, figle?! Nie wciskaj nam kitu, stary, powiedz prawdę, bo będzie po tobie!
– To mogę wam pokazać – odparł dziadek.
– No to pokaż, dawaj! – zaintrygowany przywódca celi skinął głową.
Dziadek, robiąc znak krzyża, chwycił wiadro, które w celi służyło za ubikację, i zapukał nim w drzwi. Gdy judasz się uchylił, dziadek wylał zawartość wiadra przez otwór, odstawił je na miejsce i stanął na baczność obok drzwi. Po chwili drzwi się otworzyły i stanęła w nich grupa wkurzonych strażników, wśród nich jeden ubrudzony gó*nem.
– Dziadku, odsuń się na bok, żebyś przypadkiem nie oberwał – powiedzieli.