– Dobrze, Brygido. Jak to sobie wyobrażasz?
– Pomyśl, że jestem dziewczyną pracującą w agencji…
– Hmmm… A czy można też obejrzeć koleżanki?
Kawały O Emerytach
Ostatnie treści
-
-
W aptece:
– Jest może kwas acetylosalicylowy?
– Ma pani na myśli aspirynę?
– Dokładnie, ciągle zapominam tej nazwy… -
Starszy pan zauważył, że jego żona ma problemy ze słuchem, więc postanowił zasięgnąć porady u lekarza. Ten powiedział:
– Żeby ocenić, jak poważny jest problem, proszę przeprowadzić prosty test. Proszę zadawać pytania z różnych odległości: najpierw z 10 metrów, jeśli nie usłyszy, to z 8, potem z 6 i tak dalej. Potem proszę mi powiedzieć, z jakiej odległości pani usłyszała.
Tego samego wieczoru żona przygotowywała kolację w kuchni, a mężczyzna siedział w pokoju i czytał gazetę. Pomyślał: „Jestem dokładnie 10 metrów od niej, sprawdzę, czy mnie usłyszy.”
– Kochanie! – zawołał – Co jest dziś na kolację?
Brak odpowiedzi.
Zmniejszył dystans do 9 metrów, wciąż cisza.
Potem do 7, 5, 3 metrów, aż w końcu stanął tuż obok niej i zapytał:
– Kochanie, co dziś na kolację?
– Kurczak! Ósmy raz k***a powtarzam, że kurczak!!! -
Na ławce w parku siedzi starszy pan i gorzko płacze. Podchodzi do niego przechodzień i pyta:
– Dlaczego Pan płacze?
– Synku, mam 75 lat. Dwa tygodnie temu ożeniłem się z najpiękniejszą dziewczyną w okolicy, ma 22 lata, świetnie gotuje, kochamy się, kiedy tylko chce, a wieczorami czyta mi książki…
– To brzmi cudownie, więc co się stało?
– Nie pamiętam, gdzie mieszkam! -
Grupa dawnych szkolnych przyjaciół, wszyscy już około pięćdziesiątki, planuje spotkanie.
– Jeśli się spotykamy, to koniecznie w restauracji Złoty Lew – pada propozycja.
– A dlaczego właśnie tam?
– Bo mają tam takie piękne kelnerki, że aż palce lizać.
Mija dziesięć lat. Ta sama paczka, teraz sześćdziesięciolatków, znów umawia się na zebranie.
– Ale koniecznie w Złotym Lwie – znów pada pomysł.
– Czemu tam?
– Bo jedzenie tam jest wyśmienite.
Kolejne dziesięć lat mija. Siedemdziesięciolatkowie planują spotkanie.
– Ale tylko w restauracji Złoty Lew.
– Dlaczego akurat tam?
– Bo mają tam łagodny podjazd.
Minęło następne dziesięć lat. Teraz już mocno przerzedzona grupa osiemdziesięciolatków próbuje się umówić.
– Ale koniecznie w Złotym Lwie – jęczy jeden z nich.
– Czemu właśnie tam?
– Bo jeszcze tam nie byliśmy. -
Starszy pan siedzący w tramwaju westchnął ciężko:
– Zero kultury, kompletne chamstwo, brak jakichkolwiek wartości, żadnego szacunku dla osób starszych.
– Ale o co panu chodzi? Przecież my ustąpiliśmy panu miejsca! – zapytała jedna z osób.
– No tak, ale moja żona wciąż stoi – odpowiedział z goryczą. -
Spotykały się dwa żarłacze białe:
– To była znakomita uczta. Niedaleko zatonął statek pełen puszystych turystów!
– Ja już mam dość takich historii. Tydzień temu natknąłem się na statek z emerytami i do dziś odbija mi się medalami! -
Dwóch starszych panów prowadzi rozmowę. Jeden pyta drugiego:
– Zbliża się rocznica waszego ślubu, prawda?
– Tak, i to całkiem okrągła – odpowiada drugi – dwudziesta.
– Wow! A co planujesz zrobić dla żony z tej okazji?
– Zabiorę ją na podróż do Australii.
– Nieźle! A co zamierzasz uczynić z okazji dwudziestej piątej rocznicy?
– Pojadę tam i przywiozę ją z powrotem. -
Starsze małżeństwo poszło do lekarza z prośbą o tabletki, które miałyby je odmłodzić.
-Szanowni państwo, niestety nie mogę niczego takiego przepisać – odpowiedział lekarz.
– No tak! Młodym zawsze coś pan znajdzie! – skomentowali.
– Jeśli tak, to chwilę pomyślę – powiedział doktor. Po chwili dodał:
Wiem! Dam im środek przeczyszczający. – myśli sobie doktor.
– Proszę tylko nie przekraczać dawki: jedna tabletka dziennie, po kolacji i nie więcej.
Staruszkowie podziękowali i poszli wykupić lekarstwo. Wieczorem, po kolacji, dziadek podzielił tabletki po jednej dla każdego, połknęli je…
– Stary, myślisz, że jedna wystarczy? Daj po dwie – zaproponowała babcia.
Dziadek zaczął dawkować:
– Jesteśmy już starzy, trzy tabletki to może być za mało. Ile ich jeszcze zostało?
– Szesnaście.
– To po osiem dla każdego, dawaj.
Równo podzielili pigułki i poszli spać. W nocy babcia nagle zerwała się do łazienki, a po pół godzinie wróciła, krzycząc:
– Działa, stary, działa! Wyleciałam z łóżka jak nastolatka!
– Działa, Zośka, i to jak! – odparł dziadek, odsłaniając pościel – zes**łem się jak niemowlę! -
Dwóch dobrych przyjaciół rozmawia ze sobą. Waldemar mówi:
– Heniek, za tydzień przechodzę na emeryturę. Powiem ci, jestem tak wykończony, że przez pierwszy miesiąc zamierzam tylko siedzieć w bujanym fotelu i nic nie robić.
– A co potem, Waldek?
– Po miesiącu? Wtedy zacznę się bujać… -
Do baru wchodzi para starszych ludzi, około dziewięćdziesięciu lat.
Babcia siada przy stoliku, a dziadek idzie zamówić zestaw: napój, hamburger i frytki. Po powrocie siada, nalewa do dwóch kubków równo po połowie napoju, dzieli frytki na dwie idealnie równe porcje, a następnie nożem kroi hamburgera na pół. Całą tę scenę z czułością obserwuje młody mężczyzna. W końcu wzruszony podchodzi i pyta:
– Przepraszam, że przeszkadzam, ale może zamówić dla państwa drugi taki zestaw?
Babcia z uśmiechem odpowiada:
– Bardzo miło z pana strony, ale dziękujemy. Jesteśmy małżeństwem od siedemdziesięciu lat i zawsze dzielimy się wszystkim po równo.
Młodzieniec odchodzi, ale zauważa, że babcia siedzi cicho i nie je, podczas gdy dziadek zajada się jedzeniem. Podchodzi więc ponownie i pyta:
– Przepraszam, ale dlaczego pani nie je?
– Bo czekam na nasze wspólne zęby – odpowiada spokojnie babcia. -
W mieszkaniu rozbrzmiał dzwonek telefonu. Babcia podniosła słuchawkę.
– Wnuka nie ma teraz w domu – poinformowała.
– Proszę mu przekazać, że dzwonił Nowak.
– Nie bardzo rozumiem.
– Przeliteruję: N jak Nikodem, O jak Olek, W jak Wacław, A jak Agnieszka, K jak Karol. Zapamiętała pani?
– Imiona tak, ale czy mogłby mi pan teraz powiedzieć nazwiska?