Podchodzi do niej leśniczy, patrzy co ma w koszyku i mówi:
– Niech Pani te grzyby od razu wyrzuci! Przecież ich nie można jeść.
Babcia na to:
– Spokojnie! Ja ich nie jem, ja je sprzedaje przy drodze.
Kawały O Emerytach
Ostatnie treści
-
-
Dziadek karci wnuka:
– Wiesz, kiedy byłem w szkole, z historii zawsze dostawałem same piątki!
– Tak, dziadku, ale wtedy materiał z historii był znacznie krótszy. -
Starsza pani przyszła na wizytę kontrolną do lekarza.
– No i jak się pani czuje, babciu? – zapytał lekarz.
– Znacznie lepiej, ale mam pytanie: czy już mogę zaczynać wchodzić po schodach?
– Tak, babciu, już można.
– Chwała Bogu! Bo wchodzenie do mieszkania na trzecim piętrze po rynnie było dla mnie strasznie męczące. -
Trzy starsze panie siedziały na werandzie. Jedna z nich miała problemy ze słuchem.
Pierwsza zaczęła:
-Kiedyś można było kupić ogórka o takich rozmiarach – powiedziała, pokazując gestem od łokcia aż po palce.
Druga dodała:
– Zgadza się, pamiętam też takie cebule – złączyła dłonie, tworząc dużą kulę.
Wreszcie trzecia, ta niedosłysząca, odezwała się:
-Nie wszystko usłyszałam, ale chyba znałam tego chłopaka… -
Dwóch starszych panów prowadzi rozmowę:
– Statystyki mówią, że po ukończeniu 85 lat na jednego mężczyznę przypada aż siedem kobiet.
– Fajnie, ale dlaczego dopiero tak późno, do licha?! -
Wnuczka biega po mieszkaniu całkiem nago, a babcia obserwuje ją uważnie.
– Wnusiu, dlaczego chodzisz po domu bez ubrania? – pyta.
– Babciu, to moja ekologiczna piżama – odpowiada dziewczynka.
Tego samego wieczoru babcia wchodzi nago do kuchni. Dziadek patrzy na nią zdziwiony i pyta:
– Dlaczego chodzisz po domu bez ubrania?
– Przecież nie jestem naga, to moja nowa, ekologiczna piżama – tłumaczy babcia.
– Wygląda jednak na trochę niewyprasowaną… -
Na cyrkowej arenie odbywa się mrożący krew w żyłach numer.
Na arenie cyrkowej rozgrywa się widowisko, które przyprawia widzów o dreszcze. Artysta chwyta lwa za grzywę, wkłada głowę do jego otwartej paszczy, a następnie, jakby to było coś zupełnie naturalnego, wyciąga z kieszeni włóczkę i zaczyna robić na drutach. Po chwili wyciąga głowę z paszczy i pokazuje publiczności wykonany szalik. Zachwyceni widzowie rzucają kwiaty na arenę.
– Dziękuję – mówi artysta. – Czy ktoś z państwa potrafiłby zrobić coś takiego?
– A może ktoś z państwa potrafiłby to zrobić? Z trzeciego rzędu wstaje starsza pani i woła:
– Ja! Z włóczki robiłam już niejedno! -
Dostałem dziś emeryturę i chyba zaszaleję!
– Jak niby to zrobisz?!
– Włączę światło na pół godziny! Haha! -
Spotykają się dwie starsze przyjaciółki:
– Jak się czujesz, Bożenko?
– Lepiej nie pytaj, głowa mnie boli, korzonki dają się we znaki, czuję się jak wrak człowieka!
– To ciekawe, bo wczoraj wieczorem widziałam, jak od ciebie wychodził Jacek, a dziś rano Andrzejek… Nie mów mi, że oglądaliście razem telewizję…
– Co za ludzie! Co za ludzie! Mam tylko jeden zdrowy organ, a oni jeszcze zazdroszczą… -
Starsze małżeństwo podróżuje samolotem
W pewnym momencie żona robi się blada:
– Zapomniałam zakręcić gaz pod zupą na kuchence! Nasz dom może się spalić!
– Spokojnie, nie ma się czym martwić – uspokaja ją mąż – Ja natomiast zapomniałem zakręcić wodę w wannie. -
Rozmawiają dwaj emeryci:
– Patrzę na ciebie i wydajesz się być bardziej łysy niż ja.
– Ale przecież żaden z nas nie ma ani jednego włosa na głowie!
– Właśnie, ale twoja głowa jest znacznie większa… -
Czterech emerytów wybrało się na wakacje do Gdyni.
Spacerując po mieście, nagle zauważyli knajpkę z napisem: „Wszystkie drinki po 10 groszy”. Zaskoczeni tak niską ceną, postanowili wejść do środka. Lokal był przytulny, czysty, przestronny i pełen klientów. Od razu przywitał ich uprzejmy barman:
– Witam panów! Proszę, tu jest miejsce. Co podać?
– Poprosimy cztery kieliszki martini – odpowiedzieli.
– Już podaję… To będzie 40 groszy – odparł barman.
Panowie spojrzeli po sobie, zapłacili, wypili i zamówili kolejną rundę.
Znowu zapłacili 40 groszy. Po jeszcze jednym martini znów 40 groszy. W końcu jeden z nich nie wytrzymał i zapytał barmana:
– Proszę nam wyjaśnić, dlaczego u was jest tak tanio?
– Wie pan – zaczął barman – przez wiele lat byłem marynarzem, ale zawsze marzyłem o własnej knajpce. Gdy wygrałem na loterii 25 milionów dolarów, wróciłem do Polski, kupiłem lokal i ponieważ lubię ludzi, postanowiłem sprzedawać tanie drinki. Mając takie pieniądze, nie muszę zarabiać. Robię to, co kocham, poznając przy okazji ciekawych ludzi.
Jeden z emerytów zachwycony zapytał:
– To piękna historia! A dlaczego tamci trzej panowie w kącie siedzą już 40 minut i nic nie zamawiają?
– A, to ci – uśmiechnął się barman – przyjechali z Poznania i czekają, bo od 18:00 wszystko będzie o połowę tańsze.