Na brzegu czeka żona i krzyczy:
– Gdzie się włóczysz! Statek dwa dni temu zatonął.
-
-
Dzwoni jąkała na straż pożarną i mówi:
– Pa… pa…
– Że co? – pyta szef straży.
– Pa… pa…
– Wyraźniej proszę!
– Spa… spa… spaliło się. -
Rzecz się dzieje w restauracji, jest dość późno, a tu został jeden klient, bardzo pijany i śpi na stole.
Podchodzi więc do niego kelner i mówi:
– Proszę pana, nie śpimy, płacimy!
Klient się budzi i pyta:
– Ależ oczywiście, a ile?
– Pięćdziesiąt złotych.
Facet wyciąga pięćdziesiąt złotych, płaci i znów zasypia. Po chwili kelner podchodzi znowu:
– Proszę pana, nie śpimy, płacimy!
– Ależ oczywiście – odpowiada pijaczek – A ile?
– Pięć dyszek.
Facet znów płaci i dalej śpi. Kelner widzi, że trafił na łatwego klienta, więc podchodzi ponownie:
– Proszę pana, płacimy nie śpimy!
– Oczywiście, że płacimy – mówi facet – A ile?
– Siedemdziesiąt pięć złotych.
– O nie, proszę pana – mówi facet – Pięćdziesiąt złotych. -
Nauczycielka:
– Kazałam wam zrobić przez weekend dwa dobre uczynki. Jasiu, opowiedz nam o swoich czynach.
Jasio:
– W sobotę pojechałem do babci i babcia bardzo się ucieszyła. A w niedzielę wyjechałem od babci i babcia jeszcze bardziej się ucieszyła! -
W restauracji małżeństwo przygląda się podanej sałatce:
– Czy ta sałata jest dla dwóch osób?
– Tak. – odpowiada kelner.
– To dlaczego ślimak jest tylko jeden? -
Dwóch znajomych wychodzi z restauracji:
Włożyli płaszcze i wyszli.
– Coś ty! Zgłupiałeś do reszty?
– Czemu dałeś szatniarzowi pięć dych?
– A czy Ty widziałeś jaki on mi elegancki płaszczyk wydał? -
Na miejsce pożaru przyjeżdża wóz strażacki.
Strażacy wyskakują z niego i nic nie robią! Podchodzi do nich jakiś staruszek i pyta:
– Dlaczego nie lejecie?!
– Nie lejemy, bo nie ma drzewek. -
Pijany facet siedzi w knajpie.
Podchodzi do niego kelnerka i mówi:
– Proszę pana, zamykamy.
Na to pijak odpowiada:
– Proszę, tylko nie trzaskajcie drzwiami! -
Zadzwoniłem dziś do gazety, bo chciałem dodać ogłoszenie w kronice towarzyskiej.
– Proszę dyktować – odpowiedział facet po drugiej stronie słuchawki.
– Niski, niezbyt urodziwy grubasek szuka wysokiej blondynki, o fantastycznym ciele, w celu uprawiania niezobowiązującego sek*u.
– Wie pan … nie wydaje mi się żeby to ogłoszenie załatwiło panu wiele kobiet.
– Ma pan rację. Proszę dodać, że brunetka również może. -
Przychodzi mąż z pracy w fabryce frytek do domu i mówi do żony:
– Wiesz co? Nie mogę oprzeć się chęci wsadzenia swojego przyrodzenia do obieraczki do ziemniaków…
– Oszalałeś do końca, stary capie? A co, jeśli coś ci się stanie! Wybij sobie z głowy ten pomysł!
Jednak męża to dręczyło i dręczyło, bardzo chciał to zrealizować i wydawało mu się, że nic go nie powstrzyma od spełnienia tej zachcianki. Następnego dnia poszedł do pracy i zrobił to, co zamierzał: włożył swoje przyrodzenie w obieraczkę do ziemniaków. Po powrocie do domu mówi do żony:
– Wiesz, nie mogłem się powstrzymać, musiałem to zrobić..
Żona:
– Ty debilu, mogłeś sobie krzywdę zrobić! Nic Ci się nie stało?
– Zwolnili mnie
– A obieraczka?
– No, ją też zwolnili -
Do biura matrymonialnego zachodzi facet.
– Jakiego rodzaju partnerkę pragnie pan mieć? – pyta swatka.
– Dziewczyna, w wieku od 20 do 30 lat, o jasnych włosach, 175 cm wzrostu, wymiary 100-60-90, niezależna, posiadająca mieszkanie, auto i dobrą posadę.
– A może panu, 55-letniemu mężczyźnie o wzroście 160 cm przypasuje brunetka 45 lat i niewielkim biuście?
– Nie! Koniecznie musi mieć rozmiar E!
Po długich negocjacjach szefowa biura nie wytrzymuje:
– Kuźwa, tylko idi*tka może wyjść za mąż za małego, łysego, biednego nieudacznika!
– OK, niech będzie idi*tka. -
Na dworcu w Zakopanem stoi pociąg do Krakowa, napakowany pasażerami do granic możliwości.
W jednym z wagonów, góral zastanawia się, jak poprawić sobie wygodę podczas podróży. Spogląda do koszyka z wikliny, który ma na kolanach, a potem się pochyla i zaczyna przeszukiwać przestrzeń pomiędzy nogami innych pasażerów.
– Gazdo, a czego wy tam szukacie?
– Miołech żmije w koszu i mi tu kajś uciekła.
Ludzie w popłochu podrywają się z miejsc i zaczynają uciekać. Góral, zadowolony, układa się wygodnie i zasypia. Po chwili budzi go konduktor, który go lekko szturcha w ramię.
– Budzić się, wstawać, wstawać!
– To my juz som w Krakowie?
– Nie, w Zakopanem. Jakiś wariat wypuścił żmiję i trzeba było odłączyć wagon od składu. -
Żona żali się mężowi :
-Stefan czemu ja mam ciągle tyle roboty w mieszkaniu!?
-Śpisz w nocy to ci się zbiera! -
Leci samolot pasażerski, kapitan wzywa do siebie stewardesse i mówi:
– Niech pani przekaże pasażerom, ze mamy kłopoty z silnikami i za chwile się roztrzaskamy.
Stewardessa wychodzi do pasażerów.
– Proszę państwa, wyciągamy paszporty!
Ludzie wyciągają paszporty…
– Teraz machamy nimi nad głową!!
Wszyscy machają podekscytowani i zaciekawieni…
– A teraz zwijamy paszporciki w rulonik, tylko ciaśniutko, ciaśniutko!!!
Wiara zwija paszporty, nie bardzo wiedza, po co…
– I teraz wciśnijcie je tam gdzie słońce nie dochodzi! Policja będzie miała łatwiej! -
Prezes wielkiej korporacji pyta się swoich pracowników co kupili sobie za trzynastą pensję.
Zaczepia dyrektora:
– Cześć, dyrektorze! Co udało się panu nabyć za trzynastkę?
– Zainwestowałem w nowe Audi A8.
– A co z pozostałymi pieniędzmi?
– Przekazałem je na konto w banku szwajcarskim.
Podchodzi do kierownika:
– A u pana, kierowniku, co się wydarzyło z trzynastką?
– Kupiłem używanego Poloneza.
– A co z resztą pieniędzy?
– Odłożyłem na książeczkę oszczędnościową.
Podchodzi wreszcie do robotnika:
– Jakie zakupy poczynił pan z trzynastki?
– Kapcie.
– A resztę?
– Babcia dołożyła.