W jednym z wagonów, góral zastanawia się, jak poprawić sobie wygodę podczas podróży. Spogląda do koszyka z wikliny, który ma na kolanach, a potem się pochyla i zaczyna przeszukiwać przestrzeń pomiędzy nogami innych pasażerów.
– Gazdo, a czego wy tam szukacie?
– Miołech żmije w koszu i mi tu kajś uciekła.
Ludzie w popłochu podrywają się z miejsc i zaczynają uciekać. Góral, zadowolony, układa się wygodnie i zasypia. Po chwili budzi go konduktor, który go lekko szturcha w ramię.
– Budzić się, wstawać, wstawać!
– To my juz som w Krakowie?
– Nie, w Zakopanem. Jakiś wariat wypuścił żmiję i trzeba było odłączyć wagon od składu.
-
-
Żona żali się mężowi :
-Stefan czemu ja mam ciągle tyle roboty w mieszkaniu!?
-Śpisz w nocy to ci się zbiera! -
Leci samolot pasażerski, kapitan wzywa do siebie stewardesse i mówi:
– Niech pani przekaże pasażerom, ze mamy kłopoty z silnikami i za chwile się roztrzaskamy.
Stewardessa wychodzi do pasażerów.
– Proszę państwa, wyciągamy paszporty!
Ludzie wyciągają paszporty…
– Teraz machamy nimi nad głową!!
Wszyscy machają podekscytowani i zaciekawieni…
– A teraz zwijamy paszporciki w rulonik, tylko ciaśniutko, ciaśniutko!!!
Wiara zwija paszporty, nie bardzo wiedza, po co…
– I teraz wciśnijcie je tam gdzie słońce nie dochodzi! Policja będzie miała łatwiej! -
Prezes wielkiej korporacji pyta się swoich pracowników co kupili sobie za trzynastą pensję.
Zaczepia dyrektora:
– Cześć, dyrektorze! Co udało się panu nabyć za trzynastkę?
– Zainwestowałem w nowe Audi A8.
– A co z pozostałymi pieniędzmi?
– Przekazałem je na konto w banku szwajcarskim.
Podchodzi do kierownika:
– A u pana, kierowniku, co się wydarzyło z trzynastką?
– Kupiłem używanego Poloneza.
– A co z resztą pieniędzy?
– Odłożyłem na książeczkę oszczędnościową.
Podchodzi wreszcie do robotnika:
– Jakie zakupy poczynił pan z trzynastki?
– Kapcie.
– A resztę?
– Babcia dołożyła. -
Mąż wychodzi od kochanki.
Ubierając się, zauważył w lustrze ugryzienie na szyi. Co robić? Niczego nie wymyśliwszy, pojechał do domu. Wchodzi do mieszkania i do niego na powitanie wyskakuje pies. Nagle – olśnienie! Facet zaczyna się tarzać z psem, nagle wydaje okrzyk bólu i idzie do żony:
– Nasz pies całkiem zidiociał, zobacz, w szyję mnie ugryzł.
– A co ja mam powiedzieć – mówi żona – cały dekolt mam pokąsany. -
Nauczycielka na zajęciach krzyczy na Jasia:
– Kim jest twój ojciec?
– W zasadzie to nie wiem, czasami myślę, że jest ślusarzem, a czasami, że księgowym.
– Jak to?!
– No, bo wieczorami nóż ostrzy, a rano liczy pieniądze … -
Niestety, wysoki sądzie, nie mogę zamieszkać razem z szóstką swoich dzieci – broni się Marian.
– A dlaczegóż to ?!
– Bo ich matki się nie lubią. -
Piątkowa noc, po meczu – mąż wraca pijany z knajpy dwie godziny później niż zwykle.
– Co, knajpę przesunęli dalej? – ironizuje żona.
– Nie – bełkocze małżonek – poszerzyli ulicę. -
Przychodzi kobieta do ginekologa.
– Panie doktorze. Już trzy lata jesteśmy z mężem. Chcielibyśmy już mieć dziecko, ale nic nam z tego na razie nie wychodzi.
– No dobrze. Proszę się rozebrać.
– Pan wybaczy, panie doktorze, ale pierwsze dziecko wolałabym mieć z mężem! -
Jeśli ożenisz się z miss to tak, jakbyś kupił samochód najwyższej klasy.
Masz pewność, że produkt został sprawdzony przez co najmniej pięciu specjalistów.
-
Na zajęciach profesor zadaje pytanie:
– Co wy będziecie robić po tych studiach jak wy nic nie potraficie?
Z sali pada odpowiedź:
– To samo co pan, wykładać. -
Przychodzi księgowy do lekarza i mówi:
– Panie doktorze, źle sypiam po nocach.
– A próbował pan liczyć barany?
– No właśnie, na tym polega problem. Kiedy się pomylę, tracę trzy godziny na znalezienie błędu. -
Trzy starsze panie siedziały na werandzie. Jedna z nich miała problemy ze słuchem.
Pierwsza zaczęła:
-Kiedyś można było kupić ogórka o takich rozmiarach – powiedziała, pokazując gestem od łokcia aż po palce.
Druga dodała:
– Zgadza się, pamiętam też takie cebule – złączyła dłonie, tworząc dużą kulę.
Wreszcie trzecia, ta niedosłysząca, odezwała się:
-Nie wszystko usłyszałam, ale chyba znałam tego chłopaka… -
Jeden facet został zaproszony, aby wygłosić przemowę na konferencji w Japonii.
Mając świadomość swojego wizerunku jako utalentowanego mówcy, był zaskoczony, że publiczność w ogóle nie reagowała na jego precyzyjnie dobrane dowcipy i żarty. Faktycznie, widownia nie wykazywała żadnej reakcji na jego słowa. Nieco przygnębiony usiadł z powrotem na swoim miejscu. Następnie na scenie pojawił się jakiś japoński mężczyzna, który odniósł ogromny sukces! Publiczność głośno się śmiała i biła brawa, jednak nasz bohater nie pojmował ani słowa z tego, co mówił. Mimo to, postanowił bić mu brawo, bo najwyraźniej zasługiwał na to dzięki swojemu doskonałemu wystąpieniu. Przerwał mu jednak przewodniczący konferencji, mówiąc:
– Nie, proszę pana, nie powinien pan oklaskiwać.
– Dlaczego nie? Ten człowiek z pewnością jest wspaniałym mówcą!
– Nie powinien pan mu bić brawa, ponieważ on tłumaczy pańskie słowa. -
Dwa tygodnie temu kochaliśmy się z moim facetem bez zabezpieczeń.
Dwa dni temu zrobiłam test na ciążę i okazało się, że będę mamą. Zawołałam więc do mojego partnera, który akurat był w łazience:
– Kochanie! Dwie kreski!
– Tutaj też jest słaby sygnał! – odpowiedział z kibelka.
Wyszedł po 15 minutach, spojrzał na mnie i powiedział:
– Sprawdzę zasięg w ogrodzie.
Wyszedł i od tamtej pory nie wrócił…