– Dzień dobry. Słyszałem, że zabierasz moją córkę na walentynkową randkę.
– Tak, proszę pana.
– Gdzie zamierzasz ją wziąć?
– W moim aucie.
Krótkie
Ostatnie treści
-
-
Do doktora przychodzi Kowalski. Lekarz go osłuchuje, bada i mówi:
– Zero alkoholu, zero papierosów i żadnych nerwów.
Kowalski natychmiast zrywa się z krzesła i rusza do drzwi.
– A pan dokąd? – pyta zdziwiony lekarz.
– Wychodzę, zanim się zdenerwuję! -
Z gabinetu stomatologa wychodzi pacjent, trzyma się za policzek.
– No i jak poszło? – dopytuje żona.
– Dwa zęby wyrwał.
– Ale przecież bolał ci tylko jeden!
– No tak… ale nie miał z czego wydać. -
Profesor podczas zajęć z językoznawstwa mówi do studentów:
– W polszczyźnie mamy potwierdzenie, zaprzeczenie, podwójne zaprzeczenie, które daje potwierdzenie, oraz podwójne zaprzeczenie, które dalej pozostaje zaprzeczeniem. Ale nie istnieje sytuacja, by dwa potwierdzenia oznaczały negację.
Na to jeden student z tyłu sali:
– Jasne, jasne… -
Rodzina je kolację w milczeniu, dziecko – dotąd uznawane za niemowę – nagle mówi:
– A gdzie sok?
Zszokowani rodzice aż odkładają sztućce. Mama pyta:
– Kochanie! Przez tyle lat nic nie mówiłeś, czemu milczałeś?!
– Bo zawsze był sok. -
Dwóch kumpli popija sobie przy kieliszku:
– Wiesz, chyba rozwiodę się z moją.
– A co się dzieje?
– Cały czas mi gdera, non stop to samo od miesięcy.
– No i o co się tak czepia?
– Że mam w końcu wyrzucić tę choinkę… a przecież święta skończyły się w styczniu. -
Ej, Marek, podeprzesz mnie dwoma stówami?
– Niestety, nie mam przy sobie ani złotówki.
– Choinka… A jak w domu?
– Dzięki, wszyscy domownicy czują się świetnie! -
Leżą razem w łóżku, chłopak pyta dziewczynę:
– A ilu miałaś facetów przede mną?
– Noo… chyba czterech.
– To w sumie niewiele.
– Ojej, przepraszam, pomyłka! Zapomniałam doliczyć jeszcze paru… właściwie trzynastu! -
Nauczyciel od historii wpada wściekły do pokoju nauczycielskiego i zwraca się do dyrektora:
– No, ta klasa 1A z liceum to istny koszmar! Pytam ich, kto zabrał Bastylię, a oni chórem odpowiadają, że na pewno nie oni!
– Proszę zachować spokój – mówi dyrektor łagodnie – być może winowajcy są w innej klasie. -
Doszły mnie słuchy, że się rozstałaś z mężem.
– Prawda, bo obchodził się ze mną jak z psem.
– Co masz na myśli?
– Oczekiwał, żebym była lojalna! -
Żona delikatnie pyta męża:
– Mężu, czy ty uważasz, że jestem głupia?
– Nie. Ale jest szansa, że się mylę. -